05.03.2012 | Czytano: 1152

Pierwsze starcie dla faworytów

Podhalańska Liga Unihokeja wkroczyła w decydującą fazę. Rozegrano pierwsze półfinałowe spotkania play off, w których po zwycięstwa sięgnęli faworyci. Niemniej suche wyniki nie obrazują tego, co działo się na parkiecie.

„Czarne Cienie” w pierwszej połowie rozbili „Copę”, która nie zaprezentowała tego, do czego przyzwyczaiła wszystkich w poprzednich występach, a co przynosiło jej wymierne efekty. Nie zagrała wysokim pressingiem, mało strzelała z dystansu, a zaczęła bawić się w atak pozycyjny, z dużą wymianą piłeczki. Z kolei sama pozwalała rywalowi na strzały z dystansu, a do tego jej golkiper nie miał najlepszego dnia. Ostatnia instancja nie miała wsparcia w defensywie, ale też przepuściła piłeczkę wystrzeloną spod bramki przeciwnika. Dała się też kilka razy przelobować.

Po przerwie Copacabana zagrała lepiej, miała wreszcie pomysł na grę. Już 3 sekundy po wznowieniu gry zdobyła gola. Później cztery razy piłeczka trzepotała w siatce w odstępie 40 sekund. „Copa” wykorzystała trzy liczebne przewagi z czterech. Do tego Ślusarek nie wykorzystał jeszcze rzutu karnego. „Czarne Cienie” dały się dogonić na 10:8 i oczekiwano ekscytującej końcówki. Tymczasem faworyt włączył drugi bieg, zdobył dwie bramki w odstępie 20 sekund, robiąc pierwszy krok w drodze do finału.

W drugim półfinale grano zachowawczo. Zespoły najpierw myślały o zabezpieczeniu własnej bramki, a dopiero później o zdobywaniu goli. Bardziej aktywni byli Górale, którzy objęli prowadzenie. Gol to „zasługa” bramkarza rywala, który miał już piłeczkę w rękach, ale…chyba go za mocno parzyła. Potem świetnie bronił, a koledzy z pola wyprowadzali zabójcze kontry.

Górale po przerwie wzmocnili tempo i zaczęli odrabiać straty. Nawet objęli prowadzenie 7:6 i zapachniało niespodzianką. Zmiana scenariusza nastąpiła dzięki świetnej grze Kalaty i Siaśkiewicza. Zabrakło Góralom koncentracji ( a może sił?) w końcówce. Rywal trzy razy wykorzystał ich gapiostwo i nawet gol kontaktowy po wycofaniu bramkarza na wiele się nie zdał. Zabrakło czasu, by doprowadzić do dogrywki.

Potyczka o piąte miejsce nie dostarczyła wielkich emocji. Oba zespoły wystąpiły w okrojonych składach. W Warriorz zabrakło Kosteli i od razu odbiło się to na rezultacie. Widać wyraźnie, że z obu zespołów po niezakwalifikowaniu się do fazy medalowej, uszło powietrze.

Black Shadows – Copacabana 12:8 (9:2)
Bramki: Dzioboń 4, Burkat 3, Pala 3, Pieprzak 2 – Gotkiewicz 2, Ślusarek 2, Spyra 2 Marszałek, G. Hajnos.
Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 1:0

Black Shadows: Guzik - Daniel, R. Sulka, Kwak, Burkat, Panczakiewicz, Hamrol, Dzioboń, Babiak, Pieprzak, Gąsior, Gąsienica Makowski, Pala, K. Sulka.
Copacabana: Potaczek, Gotkiewicz, Ślusarek, G. Hajnos, Gołuchowski, Spyra, Bełtowski, Świętek, Marszałek, Biegun.


Chupacabras – Sportowe Podhale & Górale 9:8 (4:1)
Bramki: Staszel 3, J. Handzel 2, M. Handzel, Augustyn, D. Kwak, Trzebunia – B. Kalata 3, Zientara 2, Waligórski 2, Ciapała.
Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 1:0

Chupacabras: Ściesiński - D. Kwak, Trzebunia, Książkiewicz, T. Handzel, Staszel, J. Handzel, M. Handzel, Augustyn, Borowicz.
Sportowe Podhale & Górale: A. Sulka - Krawczyk, Zientara, Zubek, Karecki, Siaśkiewicz, Kos, Ciapała, B. Kalata, Waligórski, W. Kalata.


Mecz o V miejsce
Warriorz – Aula 3:8 (1:3)
Bramki: Kolasa, Iskrzycki 6, Bierówka - Daniec, Barszczewski 2.
Stan rywalizacji do trzech zwycięstw: 0:1

Aula: Sadowski – Kolasa, Iskrzycki, Gaj, Bierówka, Wiśniewski.
Warriorz: Koczur – Smarduch, Sieniawski, Zając, Daniec, Fryźlewicz, Zamorski, Barszczewski.


Następne mecze w niedzielę 11 marca: Aula – Warriorz (18), Sportowe Podhale & Górale – Chupacabras (19), Copacabana – Black Shadows (20).

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama