Spekulacje przed pierwszym gwizdkiem się potwierdziły. Sportowe Podhale & Górale uważani byli za faworyta, ale kibice w Auli upatrywali zespół, który może pokrzyżować mu plany. Tymczasem „czarny koń” już w pierwszym pojedynku się potknął, remisując z Warriorz. Stawka meczu spowodowała, iż nie było to widowisko wysokich lotów. Zbyt dużo nieporozumień, niedokładnych podań, chaosu. Widać było, że ręce i nogi się trzęsły. Ciut lepsze widowisko stworzyły zespoły po przerwie. Jednak ich skuteczność wolała o pomstę do nieba. Nie potrafiły wykorzystać kilku wspaniałych sytuacji, w tym do pustej bramki. Bramkarze nie mieli zbyt wiele do roboty, bo w sukurs przychodziły im słupki i poprzeczka, a mimo to w kilku przypadkach się nie popisali. Popełniali kardynalne błędy, nawet sami wrzucali sobie piłeczkę do bramki mając ją już w rękach.
Warriorz po 10 minutach przerwy zmierzyło się z faworytem. Kostela i spółka zdawali sobie sprawę, że strata punktów eliminuje ich z rywalizacji. Zaczęli więc bardzo mocno w ataku. Szybko objęli prowadzenie 3:0 i zanosiło się na niespodziankę. Górale bardzo wolno się rozkręcali, ale jak już się rozgrzali, wrzucili drugi bieg i nie tylko odrobili straty, ale także prześcignęli rywala. Dwubramkową przewagę utrzymywali po przerwie, kontrolując wydarzenia na parkiecie. U przeciwnika, z każdą upływającą minutą, zmęczenie pojedynkiem z Aulą dawało znać o sobie. Ich akcje nie miały tempa, strzały były mało precyzyjne.
Potyczka Górali z Aulą miała wyłonić czwartego półfinalistę. Niemal komplet widzów zasiadł na trybunach hali Gorce i nie zawiódł się. Emocje były do ostatniej sekundy. Poziom również wysoki. Oba zespoły postawiły na atak. Akcja za akcję, cios za cios. Gra była płynna, sędziowie rzadko używali gwizdków, w przeciwieństwie do poprzednich dwóch potyczek. Do przerwy był remis 2:2, który premiował Górali.
Aula na początku drugiej części gry zaskoczyła faworyta i odskoczyła mu na dwa gole. Od tego momentu mecz nabrał jeszcze większych rumieńców. Bramkarze stawali na głowie, by być górą w pojedynkach z zawodnikami z pola. Dwoili się i troili. Wychodzili obronną ręką z opresji z niewiarygodnych sytuacji. W 8 minucie Górale jednak znaleźli sposób na umieszczenie piłeczki w bramce Auli. Ta nie zamierzała się tylko skupiać na obronie własnej bramki, ale również groźnie atakowała. Nie wykorzystała trzech „setek”. Piłeczka zatrzymywała się na słupku i poprzeczce. Im bliżej końca, tym napór Górali wzrastał. Prowadzili obstrzał świątyni przeciwnika. Dwie minuty przed końcem doprowadzili do wyrównania. Auli remis nic nie dawał i zmuszona była zagrać va banque. Wycofała bramkarza i straciła piłeczkę w środkowej strefie. Takiego prezentu Górale nie zmarnowali.
Aula –Warriorz 8:8
Bramki: Kolasa 3, Luberda 3, Iskrzycki, Rozmus, Kostela 3, Leja 2, Barszczewski 2, Sadowy.
Aula: Karaś, Kolasa, Luberda, Iskrzycki, Rozmus, Subik, Gaj, Ulman, Szewczyk, Bierówka, Wiśniewski,
Warriorz: Koczur, Kostela, Leja, Barszczewski, Sadowy, Smarduch, Sieniawski, Zając, Daniec, Fryźlewicz, Zamorski, Kasowski.
Warriorz – Sportowe Podhale & Górale 7:10
Bramki: Smarduch, Kostela 3, Sadowy 2, Leja, Krawczyk, Zientara, Karecki, Siaśkiewicz 3, Kos 2, Ciapała, B. Kalata.
Sportowe Podhale & Górale: Krawczyk, Zientara, Zubek, Karecki, Siaśkiewicz, Kos, Ciapała, B. Kalata, Waligórski, W. Kalata.
Sportowe Podhale & Górale – Aula 5:4
Bramki: Karecki 2, Siaśkiewicz, Ciapała, Subik, Luberda, Rozmus, Szewczyk, samobójcza.
Awans do półfinału: Sportowe Podhale & Górale.
Stefan Leśniowski










