Trener znowu musiał przemeblować pierwszą formację, a wystąpili w niej dotychczas zawodnicy z drugiego planu – Puławski i Wcisło.
– Od pierwszej minuty było widać, że gospodarze są niedysponowani – mówi Jacek Szopiński. – Zobaczyli w jakim składzie przyjechaliśmy i zapewne pomyśleli, że samo się wygra. Tymczasem nie chcieliśmy ich w tym upewniać. Graliśmy o zwycięstwo. O naszym sukcesie zdecydowała żelazna taktyka. Były co prawda błędy, ale był to jeden z lepszych naszych występów w lidze.
W poprzednich spotkaniach hokeistom Podhala zarzucało się, że nie wykorzystują liczebnych przewag. W piwnym mieście przeszli ogromną metamorfozę. Trzy pierwsze bramki, które ustawiły mecz zdobyli w przewadze. W tym drugą, dającą im prowadzenia w podwójnej przewadze. – Wreszcie ten element wypalił – mówi kapitan Rafał Dutka.
W pierwszej tercji bramek widzowie nie oglądali. – Ta odsłona była wyrównana – mówi Jacek Szopiński. – Mieliśmy kilka fajnych kontr i sytuacji do objęcia prowadzenia. Wcisło, Jastrzębski i Bomba nie zdołali jednak umieścić krążka w bramce.
W 25 minucie Bagiński pokonał Rajskiego i wydawało się, że scenariusz powtórzy się z poprzednich potyczek. Nic z tego. Szumal po trafieniu w spojenie słupka z poprzeczką został sfaulowany i Łabuz w swoim stylu, potężnym uderzeniem pod poprzeczkę doprowadził do wyrównania. W odstępie 39 sekund górale zdobyli kolejne dwa gole. Mariusz Jastrzębski, który miał nie wystąpić w tym meczu, gdyż na rozjeździe ból kręgosłupa się wzmógł, ale… - Plecy coraz mocniej mnie bolą, ale jadę, spróbuję zagrać. Jeśli nie dam rady, to w moje miejsce na środku zagra…Landowski – mówił popularny „Jastrząb”. Tymczasem zdobył cudowną bramkę. Skierował krążek pod poprzeczkę.
W dobrym nastroju do Tychów udawał się kapitan Rafał Dutka. Pozytywna energia emanowała z niego na rozjeździe. Zapewne to ona sprawiła, iż kapitan zdobył dwa gole. Oba trafienia były przedniej urody. – Bramki padły po strzałach z niebieskiej linii. Za pierwszym razem krążek wpadał do siatki przy słupku, na wysokości uda Sobeckiego. Za drugim razem zerwałem „pajęczynę” z jego bramki. Nic krążek zatrzepotał w siatce otarł się o spojenie. Zagraliśmy na luzie i udało się. To zwycięstwo podbudowało nas. Walczymy dalej – zapewnia Rafał Dutka.
W trzeciej tercji gospodarze desperacko rzucili się do odrabiania strat, lecz górale bardzo mądrze się bronili, rozbijali ich ataki w strefie środkowej, a najdalej w tercji obronnej. Jeśli już gospodarzom udało się przedostać przez zasieki obronne przyjezdnych, to przeszkodą trudną do sforsowania okazał się Rajski. - Tomek świetnie bronił – mówi Jacek Szopiński.
- W tym roku to nie nowość, że mam dużo pracy. Tym razem muszę jednak pochwalić defensywę, bo nie dopuszczali do dobitek. Świetnie mecz się ułożył - powiedział Tomasz Rajski.
GKS Tychy – MMKS Podhale Nowy Targ 2:4 (0:0, 1:3, 1:1)
1:0 Bagiński (Pasiut, Woźnica) 24:29 w przewadze,
1:1 Łabuz (K. Kapica, Bomba) 3:23 w przewadze,
1:2 Jastrzębski ( K. Kapica, Łabuz) 33:43 w podwójnej przewadze,
1:3 Dutka 34:22 w przewadze,
1:4 Dutka (Wcisło) 48:11,
2:4 Pasiut (Kotlorz, Bagiński) 53:04 w przewadze,
Sędziowali: Meszyński (Warszawa) - Klich i Wieruszewski (Sosnowiec).
Kary: 12 -14 min.
Widzów 600.
Stan rywalizacji play out do czterech zwycięstw: 3:1.
MMKS Podhale: Rajski – Sulka, Dutka, Wcisło, Puławski, Szumal – K. Kapica, Łabuz, Bomba, Jastrzębski, Kmiecik - R. Mrugała, Landowski, Michalski, Wielkiewicz, Ćwikła. Trener Jacek Szopiński.
GKS Tychy: Sobecki – Wanacki, Gwiżdż, Woźnica, Pasiut, Bagiński – Mejka, Sokół, DaCosta, Parzyszek, M. Kozłowski – Majkowski, Ciura, T. Kozłowski, Galant, Witecki – Kotlorz, Bobček, Banachiewicz, Sośnierz, Przygodzki. Trener Wojciech Matczak.
Stefan Leśniowski










