20.11.2011 | Czytano: 1332

Słaby Grześ

Juniorzy Szarotki Nowy Targ nie mieli najmniejszych problemów z zainkasowaniem kompletu punktów w unihokejowych mistrzostwach Polski. Grześ Hrubieszów nie okazał się tygrysem. Niemniej potrafił wykorzystać chwile rozluźnienia w szeregach nowotarżan.

W pierwszym meczu gospodarze urządzili sobie festiwal strzelecki. Zanosiło się na rekordowe zwycięstwo. W 38 minucie Podhalanie prowadzili już 9:1 i... chyba pomyśleli, że jest już po meczu. Tymczasem rywal nie padł na kolana. Widząc niefrasobliwość w obronie gospodarzy, ambitnie zgrał do końca i wyszedł z „twarzą”.

- Zadowolony jestem z występu swoich podopiecznych – mówi trener Szarotki, Jarosław Lech. – W pierwszym meczu świetnie zagraliśmy w ataku. Zdobywaliśmy gole po składnych, szybkich akcjach. Wysokie prowadzenie uśpiło nas. W nasze szeregi wkradła się nonszalancja i w mig wykorzystał to rywal. Zdobywał gole, które nie powinien zdobyć. Zagraliśmy mocno, z determinacją i to odbiło się na naszych poczynaniach w meczu rewanżowym. Zabrakło nam świeżości i sił. Wiele było niedokładności przy organizowaniu akcji zaczepnych, podania nie znajdowały adresata, strzały były sygnalizowane i nie potrafiliśmy ich sfinalizować. Niemniej oba spotkania były pod naszą kontrolą. W obronie zagraliśmy to, co ćwiczymy na treningach. Musimy pracować nad kondycją.

Worwa Szarotka Nowy Targ – Grześ Hrubieszów 14:7 (4:0, 5:2, 5:5) i 6:3 (2:0, 2:2, 2:1)
Bramki dla Szarotki: Luberda 2, Guzik, Ryś, Wątorek, Frysztak (I mecz); Luberda 4, Ryś 3, Tomalak 3, Frysztak, Guzik, Wątorek, D. Korwel (II mecz).

Worwa Szarotka: Tylecki – T. Ligas, Ryś, D. Korwel, Leśniak, Frysztak – M. Korwel, Wątorek, Luberda, Kowalczuk, Tomalak – Guzik. Trener Jarosław Lech.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama