30.10.2011 | Czytano: 1343

Z trudem, ale...

... zwycięzców się nie sądzi. W koszykarskiej lidze kadetek Gorce odniosły skromne i ciężko wywalczone zwycięstwo. W Gorlicach zawsze góralkom szło jak po grudzie i ta tradycja została podtrzymana. Nowotarżanki straty z pierwszej polowy odrobiły po przerwie.

- Odkąd pamiętam zawsze w Gorlicach mieliśmy problemy – mówi szkoleniowiec Gorców, Mirosław Ćwikiel. - Nawet mając teoretycznie lepszy zespół, gra się tam nam fatalnie. I różne są tego przyczyny. Najczęściej na drodze staje własna niedyspozycja, następnie skrajnie nastawieni sędziowie (drzewiej tak bywało), ale teraz wybito nam koszykówkę z głowy, organizując mecz na nieprzygotowanej do tego sali. Podejrzewam, że mogli tutaj zagrać hokeiści nowotarskiego MMKS, po odpowiednim naostrzeniu łyżew. Ktoś powie, że złej baletnicy itd., ale znawca zauważy, że śliska nawierzchnia torpeduje poczynania szybkiego zespołu. I tak było tym razem. Ogromna liczba błędów kroków, zresztą w obydwu zespołach, brak możliwości grania ulubioną przez nas obroną na całym boisku oraz niefrasobliwość w ataku i obronie ( dlatego dwie nasze czołowe zawodniczki przesiedziały prawie cały mecz na ławce rezerwowych), spowodowały, że mecz, który przynajmniej w mojej ocenie powinniśmy wygrać różnicą 20 punktów, toczył się pod dyktando miejscowych. Mieliśmy jednak odrobinę szczęścia, a w zasadzie dwie Asie. Bardzo dobre zawody w pierwszej części rozegrała trzymając wynik Szopińska, a z kolei w drugiej połowie, dopiero przywieziona na tę część przez mamę, za co jej bardzo dziękujemy, Jachymiak. Nie wygralibyśmy również bez celnych rzutów, w kluczowych momentach, Zuzanny Długopolskiej.

GTK Gorlice – Gorce Steskal Nowy Targ 42:46 (17:14, 8:9, 8:13, 9:10)
Gorce: Szopińska 12, Jachymiak 11, Długopolska 8, Lasyk 6, Piędel 4, Pudzisz 3, Cyrwus 2, Jachna, Wolska, Rokiciak i Przybyło. Trener Mirosław Ćwikiel.

 

Komentarze







reklama