23.10.2011 | Czytano: 1351

Zapłaciły frycowe

Najmłodsze koszykarki Gorców Nowy Targ wróciły na tarczy z Bochni. Nikt jednak nie spodziewał się sukcesu, z zespołem ogranym, od dwóch lat grającym w lidze. Tym bardziej, iż dla nowotarżanek był to drugi w życiu ligowy występ.

Przypomnijmy, iż zmagania w prawdziwej lidze zainaugurowały przed tygodniem i to od przekonywującej wygranej nad Karolem Wadowice. Teraz jednak dziewczęta Witolda Chamuczyńskiego trafiły na zespół z górnej półki. Nie potrafiły się mu przeciwstawić. Zabrakło przede wszystkim boiskowego cwaniarstwa, umiejętności zastawiania się, podwajania. W nowotarskim zespole rywalkom nie ustępowała, a nawet je przewyższała, Magdalena Kubowicz. Długo w pojedynkę trzymała wynik. Zdobyła 67% punktów swojego zespołu. Odważnie wjeżdżała pod kosz i ręka jej nie drżała. Ona jednak ma ogranie ligowe, gdyż wcześniej występowała w starszym zespole Wojtka Polaka. To było widać na parkiecie. Gdy jej zabrakło w drugiej kwarcie ( wymogi regulaminowe) góralkom gra się posypała.

- Przegraliśmy ją 30- punktami i to zaważyło na dalszych losach spotkania – twierdzi trener Gorców, Witold Chamuczyński. – Próbowaliśmy odrabiać straty, ale rywalki mając korzystny rezultat spokojnie kontrolowały wydarzenia na boisku. Gospodynie przewyższały nas warunkami fizycznymi. Wygrały deskę, umiejętnie wyprowadzały kontratak. Nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić, podobnie jak z zastawianiem. Czeka dziewczyny dużo pracy. Nie da się oszukać braków w ograniu.

MOSiR Bochnia – Gorce Steskal Nowy Targ 124:72 (29:12, 42:12, 23:29, 30:19)
Gorce: Kubowicz 48, Jędrol 4, Jaskierska 4, Homoncik 4, Kot 3, Puławska 2, Kobylarczyk 2, Krauzowicz 2, Z. Zubek 2, S. Zubek 1, Sołtys, Olcoń. Trener Witold Chamuczyński.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama