Po występach eliminacyjnych nie zanosiło się, że nowotarżanki tak daleko zajdą. W swojej grupie zajęły trzecie miejsce, po porażkach z późniejszym triumfatorem imprezy 2:6 i 1.SC WOOW Vitkovice 0:5. Pokonały natomiast Czechistę IBK 9:2. W 1/8 finału zwyciężyły FBC ČPP Remedicum Ostrawa 4:0, by w ćwierćfinale trafić na reprezentację Węgier. Góralki świetnie znały Madziarki, gdyż niedawno potykały się z nimi podczas turnieju na Węgrzech. Wtedy dwumecz zakończył się remisem. W pierwszym meczu lepsze były Polki, w drugim gospodynie. Tym razem podopieczne Arkadiusza Pysza nie pozostawiły wątpliwości, pewnie ograły drużynę narodową „bratanek” 7:1 i na drodze do finału stanął im czołowy zespół czeskiej ekstraklasy 1.SC WOOW Vitkovice.
- To był świetny mecz w naszym wykonaniu – mówi kapitan drużyny, Karolina Piekarczyk. - Gra na styku, z huśtawką nastrojów. Przeciwniczki prowadziły już 3:0 i wtedy pokazałyśmy, że mamy charakter. Doprowadziłyśmy do remisu i rzutów karnych. W rosyjskiej ruletce Krzystyniak zadała decydujące trafienie.
Magdalena Krzystyniak była najskuteczniejszą zawodniczką z 15 punktami na koncie. Zdobyła siedem goli, a przy ośmiu „maczała palce”. W finale zdobyła jedną z dwóch bramek strzelonych przez jej zespół.
- Chodov zawiesił wysoko poprzeczkę, ale był do pokonania. Jak to w sporcie, niewykorzystane sytuacje się zemściły - relacjonuje Karolina Piekarczyk. – Drużyny reprezentowały różny poziom. Cieszy nas drugie miejsce w turnieju o tak dużej randze.
W seniorkach wystąpiły również mistrzynie Polski juniorek, ekipa Worwa Szarotka Nowy Targ. Podopieczne Lesława Ossowskiego zakończyły udział na 1/8 finału. W grupie eliminacyjnej zajęły czwarte miejsce ogrywając tylko FBC Pitbulky Kolonia 6:0, przegrywając z FBC ČPP Remedicum Ostrawa 0:1, Bulldogs Brno 0:5, FbŠ Bohemians 1:3. W 1/16 finału zwyciężyły FBC Asper Šumperk 5:0, a w kolejnej rundzie nie sprostały 1.SC WOOW Vitkovice 1:3.
- To były pierwsze mecze tej drużyny w seniorkach. Nie miałem w składzie żadnej zawodniczki, która spełniałaby seniorskie warunki. W dodatku z pojechaliśmy bez kadrowiczek – Bujak (kontuzja) i Sąder (sprawy osobiste). Nasze rywali były z wysokiej półki, bo ograne w czeskiej ekstraklasie. Świetnie poukładane taktycznie, mocne fizycznie. Dla moich dziewcząt była to świetna lekcja unihokeja. Nie ważny był wynik, tylko nauka. Jestem przekonany, że ten występ zaprocentuje w przyszłym sezonie, bo dziewczęta grać będą w ekstraklasie i równocześnie w juniorskich rozgrywkach. Dwa mecze przegraliśmy dość pechowo, tracąc bramki po strzałach do pustej bramki. Tak było z Vitkovicami. Po wycofaniu bramkarza 5 sekund przed końcem lobem rywalki podwyższyły na 3:1.
MMKS Podhale: Guzik - Sarna Pohrebny, Grynia, E. Bryniarska, Florczak, Fuła, Krzystyniak, Siuta, M. Bryniarska, Dębska, Piekarczyk, Lech. Trenerzy: Arkadiusz Pysz i Jacek Michalski.
Worwa Szarotka: M. Zapała - Ola Burdyn, A. Burdyn, E. Burdyn, Chlebda, Chowaniec, Dziubińska, Gruszczak, Kaczmarczyk, Kubowicz, Leśniak, Mrożek, Rokicka, Szarek, R. Zapała. Trener Lesław Ossowski.
W seniorach również stolica Podhala miała dwóch przedstawicieli – mistrza Polski (Madex Górale ) i wicemistrza (Worwa Szarotka). Lepiej zaprezentowali się ci drudzy, którzy odpadli w 1/8 finału. Czempion kraju pożegnał się z turniejem rundę wcześniej.
- Na pewno stać nas było na lepszy rezultat, ale pojechaliśmy w ośmioosobowym składzie - przekonuje kapitan Szarotki, Lesław Ossowski. – Zabrakło czołowych postaci w drużynie Kasperka i Bocheńskiego. W decydującym meczu o wejście do ćwierćfinału z Citrus Team zabrakło nam sił. Przegrywaliśmy 0:3 i musieliśmy gonić. Doszliśmy rywala, w którym występowali byli gracze Haviřova i reprezentacji Czech na 2:3. Kosztowało nas to mnóstwo sił, których zabrakło w końcówce meczu. W takim składzie na tyle nas było stać. Udział w turnieju był pożyteczny. Mieliśmy okazję rywalizować z zespołami mocnymi, reprezentującymi odmienny styl gry, z którym na co dzień w naszej lidze się nie spotykamy. Prowadzącymi szybką grę, w której nie ma czasu na zabawę z piłeczką, bo natychmiast rywal atakuje i podanie nie dochodzi do adresata, bądź strzał nie ma precyzji i mocy. Zespoły grały twardy unihokej. Brakuje nam takich konfrontacji w lidze. Tylko potykając się z lepszymi można robić postępy.
Szarotka w eliminacyjnej grupie zajęła drugie miejsce, wygrywając z FBC Uničov 6:0 i Zanzibar Team 6:5, i ulegając 0:5 drużynie Paskov. W 1/16 finału nowotarżanie pokonali Glorbalky 5:2, a w 1/8 uznali wyższość Citrus Team 2:5.
Mistrz Polski – Madex Górale – w eliminacjach zwyciężyli FBC Česky Tešin 5;4, zremisowali 5:5 z X3M Team SSK Future i ulegli Flash Team 4:6. Przebrnęli przez 1/32 finału pokonując Brenenšti Mromkocouři 6:2, by w kolejnej fazie odpaść po przegranej z Selection 0:3.
- Plamy nie daliśmy. Z najlepszymi walczyliśmy jak równy z równym. Każdy z chłopaków zostawił mnóstwo potu na parkiecie. Potykaliśmy się z bardzo mocnymi zespołami, które w składzie miały reprezentantów Czech. Myśmy nie byli w optymalnym zestawieniu. Nie pojechaliśmy też z marszu, bo od pewnego czasu przygotowujemy się do sezonu. Gra z takimi drużynami pokazała w jakim miejscu jesteśmy – mówi Piotr Kostela.
Worwa Szarotka: Batkiewicz - Augustyn, Chlebda, Kulesza, Lech, P. Ligas, Ossowski, Ryś, Wojtak.
Madex Górale: Pawlik - Barszczewski, Bełtowski, Bisaga, Chrobak, Gotkiewicz, Kostela, Polaczek, Siaśkiewicz, Subik, Zubek, Żuk.
Piątym zespołem biorącym udział w ostrawskim turnieju byli juniorzy Worwy Szarotki. Dotarli do ćwierćfinału.
- Pokazaliśmy rewelacyjną grę. Lepszą niż podczas mistrzostw Polski – twierdzi prezes Szarotki, Witold Tomalak. – Aż serce się radowało. Gdybyśmy tak w lidze grali, to... Liczę, że w przyszłym sezonie zespół pokaże taką determinację i taką formę jak w Ostrawie. Chłopcy poprawili się technicznie, a i co jest pocieszające konsekwentnie realizowali założenia taktyczne. Przede wszystkim uważali, by nie łapać głupich kar. Grali czysto i zostawili serce na parkiecie. Szczególnie w meczu z Vitkovicami zagrali fenomenalnie i awansowali do ćwierćfinału. Była szansa zajść wyżej, ale sędziowie w meczu o półfinał zabrali ze sobą fałszywe gwizdki. Mecz był świetny z obu stron, dostarczył sporo emocji. Oba zespoły grały fair, a kary wynikały jedynie z ferworu walki.
Nowotarżanie w grupie zajęli trzecie miejsce. Przegrali dwa spotkania po 4:5 z TJ Sokol Zlin i SK PEMA Opava oraz zremisowali z FBC ČPP Remedium Ostrawa 3:3. W 1/16 finału trafili na starego znajomego z polskiej ligi, Olimpię Łochów i ograli gładziutko 8:2. Porywający pojedynek stoczyli z 1.SC WOOW Vitkovice i zwycięski 4:2, który dał przepustkę do ćwierćfinału. W nim Florbalshop okazał się lepszy (2:4).
Worwa Szarotka: Tylecki - Frysztak, Guzik, Korwel, Kowalczuk, T. Ligas, Luberda, Ryś, Stypula, Tomalak, Tomasik, Wątorek.
Stefan Leśniowski










