16.04.2011 | Czytano: 1548

Szwedzka taktyka Kosteli

- Mistrzostwo Polski to duża zasługa Piotrka Kosteli. Wykonał ogrom pracy na treningach. Obrał taktykę, która zdała egzamin – tak o kapitanie Górali mówi kolega z zespołu Bartosz Gotkiewicz. Z kapitanem mistrza kraju rozmawia Stefan Leśniowski

- Nie jest tajemnicą, że korzystałeś z uwag trenera reprezentacji kraju, Szweda Olivera Wrońskiego.
- Współpraca z Olivierem polegała na długich rozmowach przez internet i telefon. Oliver wysyłał sporo materiałów, wskazówek, które później przekazywałem chłopakom na treningach. Mieliśmy seanse wideo, które miały na celu zobaczenie taktyki w akcji. Sposobu poruszania się, reagowania na sytuacje na boisku. Analizowaliśmy treningi i pierwszy mecz finałowy. To w połączeniu z bezgraniczną wiarą, że możemy przełamać 11-letnią hegemonie lokalnego rywala oraz zaangażowaniem przyniosły nam historyczny sukces.

- Kluczem do zwycięstwa była fenomenalna taktyka i jej realizacja.
- Graliśmy systemem 2 - 2 - 1. Nie jest ona zbyt często stosowana, dlatego potrzebowaliśmy czasu, żeby ją przyswoić. Miesięczna przerwa przed decydującymi bojami o tytuł okazała się dla nas zbawienna. Spokojnie analizowaliśmy wszystkie materiały od Olivera i ćwiczyliśmy je na boisku. Mozolnie, krok po kroku, powtarzając po kilka razy zagrania w zaproponowanych ustawieniach.

/uploads/galleries/l/ff664594314c82eb2c1ede6a9cf7a12b.jpg

- W sezonie zasadniczym ciągle było wam pod górkę. Był moment, że mogło was zabraknąć w fazie play off. Potem walczyliście, by z Szarotką nie spotkać się w półfinale. Uniknęliście tego niemal rzutem na taśmę, w ostatnim ligowym meczu. Trzeba mieć mocną psychikę, by wytrzymać taką huśtawkę nastrojów.
- Rzeczywiście początek sezonu nie był dla nas idealny. Było zbyt małe zaangażowanie w treningach i meczach wyjazdowych. Często na wyjazd jechała garstka zawodników. W meczach nie przejawialiśmy jakieś wielkiej ochoty do grania. W naszych głowach było zakodowane, że i tak dotrzemy do finału. To syndrom słabej ligi. Okazuje się, że w sporcie nie wolno nikogo lekceważyć. Taka postawa mściła się na nas. Przez takie podejście o mały włos, a zabrakłoby nas w fazie play off. Poważne podejście do unihokeja zaczęło się dopiero od momentu gry o medale. Pierwszy mecz półfinałowy pokazał, że jesteśmy w stanie walczyć nawet z Szarotką o mistrzostwo.

/uploads/galleries/l/505687de80060b8f64537f4c48da6dde.jpg

- W którym momencie uwierzyliście, że jesteście w stanie zdetronizować Szarotkę?
- Istotny był pierwszy wygrany mecz, bo wtedy przerwaliśmy passę zwycięstw Szarotki nad nami. Wtoczyły się do nas nowe siły, fizyczne i psychiczne. Bardzo ważnym czynnikiem była ilość graczy. Dysponowaliśmy trzema piątkami. W drugim finałowym spotkaniu nie poszło nam najlepiej, ale naszemu finałowemu rywalowi także nie szło zbyt dobrze. Wtedy dotarło do nas, że nie jest taki mocny, że mistrzostwo jest na wyciągnięcie ręki. Rozmawialiśmy o tym z chłopakami. Powiedzieliśmy sobie, że do ostatniej potyczki trzeba przystąpić maksymalnie skoncentrowanym i emanującą wolą wygranej. By myśleć o pokonaniu Szarotki musieliśmy konsekwentnie przestrzegać założeń taktycznych. Tak też się stało i na to na co tak długo czekaliśmy stało się faktem.

/uploads/galleries/l/d930ff9f5ba821a52c78ad188520b3cd.jpg

- Jak oceniasz poziom finałowych spotkań?
- Wszystkie mecze stały na wysokim poziomie, ciężko wyróżnić jakieś konkretne. W każdym padały piękne bramki, można było oglądać składne akcje i parady bramkarskie.

- Podbijecie Europę?
- Puchar Europy to wielkie wyzwanie, ale także motywacja. Przecież zmierzymy się z najlepszymi zespołami klubowymi na Starym Kontynencie. Lipiec i sierpień będą najważniejszymi miesiącami w przygotowaniach do imprezy roku. Myślę, że weźmiemy udział w kilku międzynarodowych turniejach, by okrzepnąć i poznać inne style gry. A czy podbijemy Europę okaże się w październiku. Będziemy chcieli jak najlepiej zaprezentować polski unihokej.

- Chęć gry w waszym zespole zgłasza Łukasz Ślusarek.
- O wzmocnieniach nic mi na razie nie wiadomo. Liczę, że juniorzy - Garb i bracia Brzana, pokażą na co ich stać, wykażą się ambicją i chęcią dołączenia do nas.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama