Z kolei fanki ubrane w czarne podkoszulki defilowały z napisem na piersiach „Szarotka – dawcy bramek”. Zachęta okazała się skuteczna, bo chłopcy od pierwszej sekundy meczu zepchnęli Górali do głębokiej defensywy. – Nie dziwię się im, że gryzą parkiet. Każdy chciałby zostać „biorcą”. Oby tylko nie przeholowali po meczu – mówił jeden z kibiców i mrugał znacząco okiem.
Szarotka z każdą minutą napierała z ogromną siłą. Śmiało można powiedzieć, że był to pojedynek Szarotki z fenomenalnie broniącym Pawlikiem. Dwie powietrzne robinsonady sprawiły, iż halę przeszył szmer podziwu, a dopiero po chwili rozległa się burza oklasków. Gdyby nie on, to wynik już po 20 minutach byłby ustalony. Tylko raz skapitulował w 4 minucie. Po strzale P. Ligasa lot piłeczki zmienił Bocheński. Górale sporadycznie kontratakowali i dopiero w końcówce odsłony Batkiewicz dwa razy miał okazję wykazać się swoimi umiejętnościami.

Początek drugiej tercji podobny. Strzał Ossowskiego i wszystkim wydawało się, że piłeczka znalazła drogę do siatki, ale w ostatniej chwili z linii bramkowej wyekspediował ją Pawlik. Potem w odstępie 74 sekund trzy razy skapitulował. Lepsi technicznie mistrzowie wymieniali piłeczkę na pełnej szybkości i przeciwnik nie wiedział co się dzieje. Dzieła zniszczenia rozpoczął Lech, a 68 sekund później Bocheński w swoim stylu z zawijasa trafił w okienko. Gol – palce lizać! 16 sekund później kolejna eksplozja radości w szeregach Szarotki. Kulesza sfinalizował przepiękną kontrę wyprowadzoną przez Chlebdę. W 30 minucie Górale świetnie wykonali wolnego i wstąpiła nadzieja w serca kibiców wicemistrzów kraju. Nie na długo, bo za moment Luberda zdobył swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie. I to jak ważną. Górale po tym golu wreszcie zaczęli coś zmieniać w sposobie gry. Przede wszystkim wejście na plac gry Wronki ożywiło poczynania aspiranta do mistrzowskiej korony. To z jego podania M. Mirek po raz drugi znalazł sposób na pokonanie ostatniej instancji mistrza.

Trzecia tercja rozpoczęła się od fatalnego kiksa Lecha, ale Kostela sytuacji sam na sam nie wykorzystał, a dobitka Podrazy została zablokowana. Szarotka mądrze grała, trzymając na dystans przeciwnika. Ten potwornie się szamotał i dopiero w 60 minucie, podczas gry w przewadze, zdołał jedynie zmniejszyć rozmiary porażki. Wycofanie bramkarza na 17 sekund przed końcową syreną nie przyniosło zmiany rezultatu.
Główny sponsor Górali Wojciech Machaj dementował plotki, iż jego zespół miał na wieczór zamówiony lokal, by świętować mistrzostwo. – Nic nie rezerwowaliśmy – zaprzecza. – Niemniej bez względu na jutrzejszy wynik chłopakom należy się rozrywka po trudach sezonu. Dzisiaj walkę podjęli tylko w trzeciej tercji, po dwóch pierwszych byłem na nich zły. Zabrakło nam czasu, bo w trzeciej tercji przeciwnik nie grał dobrze. Będę wierzył w ten zespół jutro i w następnym sezonie. To jest zajebista zabawa. Publiczność dopisała i właśnie o to chodzi, by coś się działo.

- Stawka meczu nas sparaliżowała – twierdzi kapitan Górali, Piotr Kostela. – W pierwszej tercji nie zagroziliśmy Szarotce. To, że straciliśmy tylko jedną bramkę, to zasługa Pawlika. Totalnie przespany początek drugiej tercji zadecydował o naszej porażce. Zaczęliśmy grać, gdy było 4:0 w plecy. W trzeciej tercji pokazaliśmy, że potrafimy walczyć i jutro wynik jest sprawą otwartą.
- Musieliśmy wygrać, by pozostać w grze – mówi kapitan Szarotki, Lesław Ossowski. – Zagraliśmy dobry mecz. Był pod naszą kontrolą do samego końca. O tej wygranej szybko zapominamy i koncentrujemy się na jutrzejszym decydującym meczu.

Worwa Szarotka Nowy Targ – Madex Górale Nowy Targ 5:3 (1:0, 4:2, 0:1)
1:0 Bocheński (P. Ligas) 3:02,
2:0 Lech (Augustyn) 23:37,
3:0 Bocheński 24:35,
4:0 Kulesza (Chlebda) 24:51,
4:1 Kostela (Podraza) 29:02,
5:1 Luberda (Augustyn) 32:30,
5:2 M. Mirek (Wronka) 36:51,
5:3 M. Mirek (Bisaga) 59:13 w przewadze.
Stan rywalizacji 1:1(gra się do dwóch wygranych).
Worwa Szarotka: Batkiewicz; Lech – P. Ligas, Kasperek – Wojtak; Bocheński – Augustyn (2) – Półtorak, Chlebda – Kulesza – Ossowski, Luberda (2).
Madex Górale: Gotkiewicz – Subik (2), Barszczewski – M. Mirek; Kostela – Podraza (2) – Bisaga, Żuk – Bełtowski (2) – Siaśkiewicz, Polaczek – Sąder – Wronka.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










