02.04.2011 | Czytano: 1353

Dzikie Gęsi ustrzelone

Podhalanki są o krok od zdobycia brązowego medalu mistrzostw Polski w unihokeju kobiet. Wygrały pierwsze wyjazdowe spotkanie z Dzikimi Gęsiami. Brakuje nowotarżankom jeszcze jednego zwycięstwa, by na ich szyjach zawisły brązowe krążki. Muszą jednak formę utrzymać przez miesiąc, bo do kolejnej potyczki dojdzie dopiero 30 kwietnia, a w razie przegranej nazajutrz rozegrany zostanie decydujące spotkanie.

Mecz opóźnił się, gdyż nowotarżanki dotarły do Zielonki 14 minut przed planowym rozpoczęciem spotkania. Nie wpłynęło to na dyspozycję góralek, które w pierwszej tercji, grając wysokim pressingiem, nie pozwoliły zbyt dużo gospodyniom. Te wypracowały sobie tylko dwie sytuacje. Tymczasem przyjezdne częściej niepokoiły bramkarkę Dzikich Gęsi Klaudię Jaczewską. To głównej mierze jej zawdzięczają gospodynie, że po 20 minutach wynik był bezbramkowy.

W 25 minucie bramkarka Zielonki popisała się kapitalną interwencją, wyciągając piłeczkę zmierzającą w okienko. W pojedynkę nie można było jednak zbyt długo odpierać coraz mocniejszych ataków rywalek. W 31 minucie nie zdołała już zatrzymać strzału Piekarczyk. Po tej bramce rozwiązał się worek z bramkami. W końcówce drugiej tercji padło ich jeszcze pięć. 117 sekund po golu Piekarczyk Antoniak doprowadziła do wyrównania. 28 sekund później Krzystyniak, wykorzystując świetne dogranie Gryni przywraca prowadzenie dla góralek. W 35 minucie Witak po indywidualnej akcji sprawia, że znowu jest remis. W końcówce odsłony Dzikie Gęsi zostały ustrzelone przez Podhalanki. To była świetna tercja w wykonaniu góralek. Sporo wypracowały sobie świetnych sytuacji, ale zabrakło skuteczności. Tylko dwa razy piłeczka trzepotała w siatce bramki gospodyń.

Podhalanki trzecią tercję rozpoczęły od kolejnego gola. Bramkarkę gospodyń pokonała Agata Sarna Pohrebny, która nosiła się z zamiarem zakończenia kariery, ale zdecydowała się wrócić na play off. Góralki były więc w komfortowej sytuacji. W kolejnych minutach grały bardzo uważnie, spokojnie, nie napalając się, a mimo to miały jeszcze kilka świetnych sytuacji na podwyższenie rezultatu. Dzikie Gęsi „próbowały” dziobnąć rywalki, ale mimo ambitnej postawy brakowało pomysłu i armat. Dzikie Gęsi miały sytuacje, ale niezbyt groźne. Raz piłeczka ostemplowała słupek bramki strzeżonej przez Guzik.

- Mecz potoczył się zgodnie z planem - mówi trener Podhala, Jacek Michalski. – Od pierwszego gwizdka atakowaliśmy. W pierwszej tercji mieliśmy osiem wyśmienitych sytuacji, ale wynik był bezbramkowy. W drugiej tercji poszliśmy na wymianę. Straciliśmy dwie głupie bramki. Sędziowie nie uznali nam gola na 2:0 (Sarna Pohrebny). Przy stanie 2:2 wkradła się nerwowość, ale szybka odpowiedź uspokoiła zawodniczki. Trzecia tercja to kolejne nasze sytuacje bramkowe. Do końca mecz toczył się do jednej bramki.

Dzikie Gęsi Zielonka – MMKS Podhale Nowy Targ 2:5 (0:0, 2:4, 0:1)
Bramki dla Podhala: Krzystyniak 2, Piekarczyk, E. Bryniarska, Sarna Pohrebny.

MMKS Podhale: Guzik; Grynia – Lech, Bugajska – Grzelec; Siuta – Piekarczyk – Krzystyniak, Fuła – Sarna Pohrebny – E. Bryniarska. Sopiarz. Trenerzy Arkadiusz Pysz i Jacek Michalski.

W meczu o „złoto”:
Siedlec – Energa Osowa Gdańsk 6:3 (2:1, 1:2, 3:0)

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama