26.03.2011 | Czytano: 1373

Wicemistrz lepszy od mistrza!

To był mecz co się zowie! – trzeba powiedzieć o pierwszym finałowym spotkaniu o mistrzostwo Polski w unihokeju mężczyzn. Długo oczekiwane derby nie zawiodły. Szkoda tylko, że tylko szczęśliwcy, którzy dostali się do hali, mieli prawdziwą unihokejową ucztę, w dodatku zakończoną sensacyjnym rozstrzygnięciem. Czyżby 11 –letnia hegemonia Szarotki została przerwana?

Walka rozgorzała od pierwszego gwizdka arbitrów z Czech. Szarotka rozpoczęła mocnym akcentem, gdyż w 49 sekundzie Bocheński ostemplował słupek. W odpowiedzi Bisaga był bliski pokonania Batkiewicza. Szarotka atakowała, a Górale kontratakowali. Wicemistrzowie kraju bardzo mądrze się bronili, przeszkadzali przeciwnikowi, który zbyt długo rozgrywał piłeczkę. Strzały zaś były blokowane. Chociaż ten w 5 minucie oddany przez Chlebdę wylądował w bramce. – Mierzyłem pod rękę i wpadło – powiedział strzelec. Za moment jednak powędrował na ławkę kar, a chwilę później dołączył do niego Kasperek. Górale już po 7 sekundach wykorzystali podwójną przewagę. Perfekcjynie rozegrali „zamek”, podobnie jak 55 sekund później, gdy Kostela wyprowadził zespół na prowadzenie. Szarotka rzuciła się do odrabiania strat, ale Pawlik w bramce kapitalnie bronił. Mistrzowie nie mieli też szczęścia. Ossowski trafił w słupek, a chwilę później jeden z Górali wybił piłeczkę z linii bramkowej.

- Wietrzę sensację – mówił w przerwie ekspert, Ryszard Kaczmarczyk. Nie pomylił się, chociaż miał chwile zwątpienia po drugiej odsłonie. Tempo w niej spadło i odnosiło się wrażenie, że Górale opadają z sił. Przeciwnik zdołał tylko doprowadzić do wyrównania.

Po przerwie Szarotka dwukrotnie obejmowała prowadzenie. Bocheński miał sporo miejsca, zza bramki wyprowadził piłeczkę i wpakował ją do bramki. Odpowiedź Górali była błyskawiczna. Bełtowski wykorzystał sytuację, że Batkiewicz nie zdążył się przemieścić na drugi słupek i odbitą od bandy piłeczkę, tuż przy słupku wpakował do siatki. W 46 minucie Wojtak zdecydował się na indywidualny rajd niemal przez całe boisko. Minął dwóch rywali i trafił w okienko. Wydawało się, że mistrzowie tego prowadzenia już nie oddadzą, że zgrają spokojnie i nie pozwolą sobie narzucić stylu gry Górali. Ci jednak mieli w swych szeregach Kostelę, który rozgrywał fantastyczne spotkanie. W 50 minucie strzałem z dystansu pokonał Batkiewicza, a 4 minuty później zdobył zwycięskiego gola. W dziecinny sposób ograł Rysia i trafił w przeciwległy róg bramki. Szarotka 100 sekund przed końcem wycofała bramkarza, ale manewr ten nie powiódł się. W obozie przeciwnika zapanowała ogromna radość.

- Zagraliśmy słabo, nie to co zakładaliśmy – mówi kapitan Szarotki, Lesław Ossowski. – Za dużo podań w strefie ataku, a mało strzałów, które jeszcze były blokowane. Popełniliśmy błędy i rywal nas skontrował w trzeciej tercji.

- Szarotka niczym nas nie zaskoczyła. W przygotowaniach dużo czasu poświęciliśmy taktyce i grze w przewadze. To zdało egzamin – mówi kapitan Górali, Piotr Kostela. – Niesamowicie walczyliśmy w obronie, przechwytywaliśmy piłeczki i kontratakowaliśmy. Cieszę się, że mogłem poprowadzić drużynę do zwycięstwa. To był najlepszy mecz w moim wykonaniu, a ostatnia bramka to mistrzostwo. W naszym zespole nie ma dużo kadrowiczów przyzwyczajonych do gry na wysokich obrotach, dlatego w pewnym momencie przyszedł kryzys. Udało się go przezwyciężyć. Uczulam chłopaków, żeby nie popadali w euforię, bo to zaledwie pół drogi do mistrzostwa. W kolejnym meczu musimy zagrać jeszcze lepiej w defensywie.

Sponsor Górali nie ukrywa, że liczy na mistrzostwo i przygotował dla zawodników niespodziankę. – Nie chce głośno obiecywać, by nie zapeszyć, ale będą zadowoleni – mówi Wojciech Machaj. - Obserwowałem kilka spotkań Górali i każdy ich mecz to niesamowita porcja emocji. Warto przychodzić na takie mecze. Dzisiaj byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą. Mieliśmy też szczęście, ale ono jest potrzebne.

- Górale pokazali charakter – mówi nasz ekspert Ryszard Kaczmarczyk. – Jestem zbudowany ich grą w trzeciej tercji. Grali resztkami sił. Dopingowało ich szybkie doprowadzanie do remisu, a piąta bramka dodała im skrzydeł. Walczyli o każdą piłeczkę, blokowali strzały. Szarotka w końcówce nie stworzyła dogodnej sytuacji na wyrównanie. Było widać taktyczną przewagę mistrza, która zniwelowana została taktyką Górali. Zapowiada się ciekawa walka w kolejnym meczu.

Madex Górale Nowy Targ – Worwa Szarotka Nowy Targ 5:4 (2:1, 0:1, 3:2)
0:1 Chlebda (Ossowski) 4:50,
1:1 M. Mirek (Kostela) 8:40 w podwójnej przewadze,
2:1 Kostela (Siaśkiewicz) 9:35 w przewadze, 
2:2 Ossowski (Kulesza) 21:21,
2:3 Bocheński (Augustyn) 40:59,
3:3 Bełtowski (Siaśkiewicz) 41:41,
3:4 Wojtak 45:21,
4:4 Kostela (Podraza) 49:33,
5:4 Kostela (Podraza) 53:27.

Stan rywalizacji: 1:0 ( gra się do dwóch wygranych).

Madex Górale: Pawlik; Gotkiewicz – Subik, M. Mirek Barszczewski; Kostela 92) – Podraza – Bisaga, Żuk – Bełtowski (2) – Siaśkiewicz – Polaczek.
Worwa Szarotka: Batkiewicz; Kasperek (2) – P.Ligas (2), Ryś – Wojtak; Bocheński – Augustyn – Lech, Chlebda (2) – Kulesza (2) – Ossowski.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama