25.03.2011 | Czytano: 1261

Derbowa gra o „złoto”

Bitwę o mistrzostwo Polski w unihokeju mężczyzn czas zacząć. W sobotę o godzinie 19 dojdzie do pierwszej potyczki (gra się do dwóch zwycięstw). Od sześciu lat o złoty medal zmagają się dwie nowotarskie drużyny. Kibice długo musieli czekać na wisienkę na torcie. W sezonie zasadniczym Szarotka z Góralami się nie potykała, bo oba zespoły grały w różnych grupach. Dopiero w finale sympatycy unihokeja będą mieli okazję pasjonować się derbami.

Szarotka to fenomen w unihokejowym świecie. Niepokonana od jedenastu lat i berła nie chce oddać. Nie ukrywa, że chce wyśrubować rekord. Górale stanęli na podium już w debiucie, w 2002 roku, sześć miesięcy po założeniu klubu. Rok później powtórzyli ten sukces, a od 2005 roku nieprzerwanie zajmują drugie miejsca. Odkąd mistrza wyłania faza play off ( sezon 2005/06), to zawsze w finale przegrywają z Szarotką. Na jedenaście spotkań wygrali tylko jedno. Ciągle są w cieniu lokalnego rywala. Dotychczas w lidze zespoły potykały się 34 razy i aż 28 razy lepsza była Szarotka, raz padł remis, a pięć razy zwyciężyli Górale. Czy w szóstym finałowym podejściu Góra przerwą hegemonię lokalnego rywala?

- Naszym celem odklejenie nalepki wiecznie drugiego – mówi Piotr Kostela z Górali. – Miesiąc solidnie się przygotowywaliśmy. Nacisk kładliśmy głównie na taktykę. Znamy przecież świetnie mocne i słabie strony rywala. Nastroje w zespole są świetne. Po raz pierwszy od wielu lat przygotowywaliśmy się w komplecie. Nikomu nic nie dolegało, omijały nas kontuzje i choroby. Wszyscy się sprężali na treningach, bo zdają sobie sprawę jaka stawka jest tych spotkań. Przed nami historyczna szansa. Jeśli zagramy z zaangażowaniem, z emanującą wolą zwycięstwa i nie będziemy przegrywać pojedynków jeden na jeden, to możemy pokusić się o dobry rezultat. Szkoda, że derby kończą sezon, że nie mieliśmy okazji spotkania się w sezonie regularnym. Związek nie chce chyba podnosić poziomu, skoro dwóm najlepszym w drużynom w kraju daje możliwość tak rzadkiego się potykania.

W Szarotce również pełna mobilizacja. – Smak mistrzostwa nas jeszcze nie zemdlił. Mamy apetyt na kolejną mistrzowską koronę – przekonuje kapitan Szarotki, Lesław Ossowski. – W ostatnim czasie rozchorował się Wojtak, ale mamy nadzieję, że wykuruje się do soboty. Przez trzy tygodnie szlifowaliśmy taktykę, rozpracowywaliśmy rywala. Przystąpimy do meczu skoncentrowani, nie zlekceważymy przeciwnika, bo jest mocny i głodny sukcesu. Mamy dwie mocne piątki, do tego dochodzi piątka juniorów. Na pewno finał będzie zacięty. W ilu meczach się rozstrzygnie? Może być w trzech, byle na naszą korzyść.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama