- W tej tercji mogliśmy sobie ustawić mecz, bo posiadaliśmy dużą przewagę i co niemiara wyśmienitych sytuacji. Nie potrafiliśmy trafić nawet do pustej bramki – mówi trener Podhala, Jacek Szopiński.
Nowotarżanie dopiero w 26 minucie przełamali Odrobnego podczas przewagi liczebnej. Łabuz pokonał go w swoim stylu, potężnym uderzeniem spod niebieskiej linii. Nowotarżanie poszli za ciosem i 2 minuty później Różański razem z Barnykiem ośmieszyli defensywę gospodarzy i popularny „Różak” nie dał najmniejszych szans ostatniej instancji stoczniowców. Chwilę później Michalski nie pokonał go w pojedynku jeden na jeden, a D. Kapica oszukał defensywę gdańszczan i...przetrzepał parkany Odrobnemu. – Nasi zawodnicy robią z niego bohatera. Nie potrafią strzelić w odkrytą bramkę, tylko „szukają” bramkarza - mówił po drugiej tercji największy fan „Szarotek”, Maciej Klimowski, który na drugi koniec Polski pojechał by dopingować „Szarotki”. - Pierwsze dwie tercje nie były wysokich lotów. Dużo chaosu.
Za to działo się w ostatniej części meczu. Nie mający nic do stracenia gdańszczanie ruszyli do ofensywy, ale górale bardzo umiejętnie rozbijali ich ataki. Gospodarze bardzo często grali w liczebnej przewadze. W 59 minucie Skrzypkowski nie trafił do pustej bramki. 30 sekund przed końcową syreną gdańszczanie wycofali bramkarza, ale nawet w szóstkę przeciwko czwórce gości nie potrafili doprowadzić do wyrównania.
- W drugiej tercji przyśpieszyliśmy i zdobyliśmy dwa gola – mówi Jacek Szopiński. - Szkoda, że nie więcej, ale świetnie bronił Odrobny. Zresztą Rajski również, szczególnie w trzeciej tercji, gdy bez przerwy graliśmy w osłabieniu. W końcówce zagraliśmy z ogromnym poświęceniem. Cieszę się, że udało nam się podnieść z 0:2 i wyciągnąć na 3:2 w meczach. Wierzyłem, że potrafimy ograć przeciwnika, bo wcale nie był lepszy od nas. Chwała drużynie, że się nie poddała i walczyła do końca. Determinacja została nagrodzona.
- Było pod górkę z dwóch powodów, ale udało się – mówi Jarosław Różański. – Kluczem do zwycięstwa była konsekwentna gra z tyłu. Świetnie bronił Rajski, który zgłasza akces do kadry.
- Mecz bramkarzy – twierdzi kapitan drużyny, Rafał Dutka. – Sędzia nam nie pomagał. Wystarczy spojrzeć na kary. W ostatnich 5 minutach tylko 60 sekund graliśmy w komplecie. Mimo to nie zapiszemy się negatywnie w historii nowotarskiego hokeja. Powalczymy z Sanokiem o piąte miejsce. Myślę, że koledzy uwierzą w swoje umiejętności, bo po przegranej z Unia byli ciut zrezygnowani.
Stoczniowiec Gdańsk - MMKS Podhale Nowy Targ 1:2 (1:0, 0:2, 0:0)
1:0 Kantor (Chmielewski) 16:02 w przewadze, 1:1 Łabuz (K. Bryniczka) 25:05 w przewadze, 1:2 Różański (Baranyk) 27:33.
Sędziowali: Marczuk – Kasprzyk i Moszczyński (Toruń).
Kary: 10 – 28 min.
Widzów 1000
Stoczniowiec: Odrobny – Kostecki, Mat. Rompkowski, Janečka, Mac. Rompkowski, Skutchan –Smeja, Kabat, Jankowski, Ziółkowski, Strużyk – Kantor, Skrzypkowski, Chmielewski, Wróbel, Drzewiecki – Marzec, Kweiciński. Trener Tadeusz Obłój.
Podhale: Rajski – K. Kapica, Łabuz, Różański, K. Bryniczka, Baranyk – Dutka, W. Bryniczka, Jastrzębski, Kolusz, D. Kapica – Cecuła, Sulka, Neupauer, Michalski, Kmiecik – Gaj, Bomba, Tylka. Trener Jacek Szopiński.
Stefan Leśniowski










