Chyba nawet najstarsi górale nie pamiętają kiedy 11-krotnym mistrzom kraju szło jak po grudzie. Ostatni raz przełknęli gorycz porażki 14 lutego ubr. Po 43 minutach gry zanosiło się, że ich passa zostanie przerwana. Rywal z Wejherowa zawiesił wysoko poprzeczkę. Grał świetnie w obronie. Jak trzeba było to wejherowianie dwójką zawodników wysoko bronili. Nowotarżanie nie mieli koncepcji, by sforsować zasieki Ósemki. Próbowali więc strzałów z dystansu, ale te w zarodku były blokowane, a jak nie, to piłeczka odbijała się od gąszczu nóg i kijów. Świetnie też w bramce spisywał się Mayer. Interweniował z wielkim szczęściem i wyczuciem.
Początek jednak nie zapowiadał drogi przez mękę. Mistrzowie objęli prowadzenie i nacierali. Wystarczył błąd Batkiewicza w bramce, który niczym partner z drużyny wyłożył piłeczkę Barzowskiemu, a ten takiego prezentu nie zmarnował. Barzowski wcale nie liczył się z tym, że „Batki” obchodzi urodziny. „Złośliwiec” za wszelką cenę chciał mu zepsuć wieczorne uroczystości. Po raz drugi pokonał go 9 sekund przed końcem pierwszej odsłony, a w 37 minucie kolejny raz znalazł sposób na Batkiewicza. Szarotka miała jednak w swoich szeregach kapitana, a ta funkcja zobowiązuje. Za każdym razem odpowiadał golem na gol przeciwnika. Na 3:3 wyrównał 33 sekundy przed drugą przerwą, gdy jego zespół grał w liczebnej przewadze.

W 50 sekundzie trzeciej tercji piłeczka po rykoszecie przelobowała nowotarskiego golkipera. To zaniepokoiło kibiców. Czyżby trzeba było rozgrywać jeszcze jedno spotkanie? Nie doszło do niego. Najpierw Kasperek doprowadził do wyrównania, a w 53 minucie bramkę godną kamer filmowych zdobył Bocheński. Piłeczkę położył na łopatce kija. Wyglądało to tak jakby na łyżeczce niósł jajeczko. Zadbał o to, by mu nie spadło i za bramki wpakował pod ladę. Gościom nie pomogło nawet wycofanie bramkarza. Byli bliscy stracenia kolejnego gola, gdyby Chlebda zachował więcej zimnej krwi.
- Nasza gra nie wyglądała dobrze – twierdzi Lesław Ossowski. – Graliśmy statycznie w ataku, jak mieliśmy okazje, to robiliśmy bohatera z bramkarza. Wejherowo grało bardzo rozsądnie, nie otwierało się. Wiedzieło kiedy do nas dojść, a kiedy się wycofać.

Górale w Siedlcu rozgromili Absolwenta 21:3 i chyba im ten rezultat zaszkodził. Nowotarżanie od początku musieli gonić wynik. Przegrywali 0:1, 1:2 i 1:3. Wtedy włączyli trzeci bieg, ale w bramce gości Strażyński wyczyniał wprost cuda. Dał się tylko dwa razy pokonać w regulaminowym czasie i dopiero w dogrywce Kostela (43:06) zdobył zwycięską bramkę.
- Przeciwnik wyciągnął wnioski z wielkiego lania – mówi Piotr Kostela. – Cofnął się do defensywy, wyłączając nas z kontry. Gra pozycyjna nam nie wychodziła. Graliśmy statycznie, nie było zmian pozycji i cały czas goniliśmy wynik. Świetnie bronił Pawlik, ratując nas z dużych opresji.
Worwa Szarotka Nowy Targ – Ósemka Wejherowo 5:4 (1:2, 2:1, 2:1)
Bramki: Ossowski 3, Kasperek, Bocheński – Barzowski 3, Kujawa.
Stan rywalizacji: 2:0. Awans Szarotki.
Worwa Szarotka: Batkiewicz; Wojtak – Kasperek, Wątorek – P. Ligas, Lech; Tomalak – Kulesza – Ossowski, Chlebda – Augustyn – Bocheński oraz Półtorak.
Madex Górale Nowy Targ – Absolwent Siedlec 4:3 (1:2, 1:1, 1:0; 1:0)
Bramki: Kostela 2, Subik, Podraza – Boguszewicz 2, Chlebowski.
Stan rywalizacji: 2:0. Awans Górali.
Madex Górale: Pawlik; Barszczewski – Gotkiewicz, Subik – Mirek; Kostela – Podraza – Sąder, Siaśkiewicz – Bełtowski – Żuk oraz Polaczek.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










