21.02.2011 | Czytano: 1468

Emocji co nie miara(+zdjęcia i video)

Za nami V kolejka Łapsze Niżne Futsal Ligi, emocji było co nie miara. Wyniki jednak nie odzwierciedlają przebiegu spotkań, ale „ten wygrywa, kto strzela”.

Gmina Team – Zor 2-8
W pierwszym meczu zmierzyły się ekipy Zoru oraz Gminy Team. Był to mecz o 3 lokatę oraz zachowanie szans w walce o Mistrzostwo Ligi. Drużyna Gminy przystąpiła do meczu bez bramkarza, kłopoty z ostatnią instancją ciągną się za drużyną Gminy od pierwszej kolejki. Mecz stał na wysokim poziomie, Gmina objęła prowadzenie po wzorowym rozegraniu piłki, Łojek uderzył w okienko i Frydmański bramkarz był bez szans. Odpowiedź Frydmana była porażająca dla gminnego teamu, w niespełna 3 minuty zrobiło się 5-1. Po przerwie między słupkami Gminy stanął Biziak, ale i on nie uratował zespołu od porażki. Kolejne trafienia notowali piłkarze Zoru, najpierw Błachut mocnym strzałem nie dał szans Biziakow, by później Milaniak Dariusz i Krzysztof dorzucili po bramce. Wynik ustalił Rabiański po wzorowym rozklepaniu frydmańskiej defensywy.

- Wynik świadczyłby o demolce naszego zespołu, tymczasem wcale źle nie graliśmy. Zadecydowały te 3 minuty, gdzie straciliśmy 5 bramek, które nominalny bramkarz bez trudu by wyłapał. Nie można mieć pretensji do Rabiańskiego i Biziaka, bowiem są obrońcami, a nie bramkarzami. Wybraniali 100, by wpuścić kilka szmat. Moim zdaniem, gdyby nie Jańczy w bramce Zoru, mogliśmy dogonić rywala – skomentował kierownik Gminy Team.

 

Snow Kids – Spiskie Hanusovce 7-2
W drugim meczu Snow Kids zagrali z Spiskimi Hanusovcami. W pierwszych minutach Słowacy przejęli inicjatywę ( co ciekawe w każdym meczu jest identycznie), jednak nie potrafili zdobyć bramki, nadziali się na kontrę i Maciej Fryźlewicz otworzył wynik. Wynik nie obrazuje gry, gdyż był to mecz wyrównany, bramkarze wyczyniali cuda, akcje tworzyły obydwa zespoły, aczkolwiek to ekipa Snow Kids zdobywała bramki.

 

Cree – Błyskawica Kacwin B 1-8
Trzecie spotkanie to pojedynek „czerwonej latarni” z zespołem walczącym o 3 lokatę, mianowicie z Błyskawicą Kacwinem B. Cree zamyka tabelę, jednak nie mają się czego wstydzić. Walki było dużo, akcji również.

 

OSP-Kacwin A 7-2
Ostatni mecz miał być starciem gigantów. Lider grał z viceliderem. Mecz zapowiadał się emocjonująco, kibice OSP Zamku byli sceptyczni, bowiem ich pupile kilka godzin wcześniej walczyli w półfinale PPPN jako drużyna futboholic. Błyskawica liczyła, że zawodnikom lidera braknie pary. - Będzie dobrze, nie odczuwamy zmęczenia turniejem PPPN’u. – mówił przed meczem Daniel Makowski. Pierwsze minuty, to były swoiste szachy, grano z głową, wyczekiwano błędu. Pierwszy popełnili Kacwinianie, Bogaczyk huknął i piłka znalazła się w bramce. Po chwili Makowski podwyższył na 2-0. Przy tym stanie błąd popełnili zawodnicy OSP, chyba uwierzyli w zwycięstwo, nie zabezpieczyli tyłów i Bigos nie miał problemów z zdobyciem kontaktowej bramki. Kacwin poczuł krew-komentował jeden z kibiców. Rzeczywiście, Błyskawica mogła doprowadzić do remisu, ale znakomicie bronił Bogaczyk. Na przerwę OSP schodziło z jednobramkowym prowadzeniem. Druga połowa rozpoczęła się od ataków Kacwinian, długo nie czekaliśmy na wyrównanie. Gałowicz uderzył, Bogaczyk sparował piłkę, jednak ta odbiła się od nogi Szewczyka i trafiła do bramki. Gra się na kilka minut uspokoiła, jednak to OSP miało patent na bramkarza Błyskawicy. Najpierw Malec mocny strzałem przy słupku dał znów prowadzenie OSP, by po chwili Magiera zanotował samobójcze trafienie. W 25 minucie znakomite uderzenie Hasaja ostemplowało spojenie, w odpowiedzi Kowalczyk w doskonałej sytuacji przestrzelił. Na 5-2 podwyższył Makowski Daniel, mógł zaliczyć hattricka, ale piłka po jego strzale trafiła w spojenie, po chwili Bogaczyk trafia w słupek. W 13 minucie mieliśmy kontrowersyjną sytuację, Szewczy kropnął potężnie, piłkę na słupek sparował Bednarz, ta odbiła się wprost w interweniującego goalkeapera Błyskawicy. Kibice i zawodnicy OSP twierdzili, że Bednarz wyciągnął ją z bramki, sędzia jednak nakazał dalszą grę. W 32 minucie kapitalną interwencją popisał się Bogaczyk, wybronił soczysty strzał, jednak podczas interwencji nabawił się jakiegoś urazu, po przerwie wznowiono grę i od razu OSP podwyższyło prowadzenie. Wynik ustalił Kowalczyk. - Sądzę, że mecz mógł się podobać, dużo emocji, akcji. To tylko przedsmak tego, co nas czeka w ostatnich dwóch kolejkach. –podsumował jeden z organizatorów ŁNFL.

Piotr Miśkowicz

Komentarze







reklama