Worwa Szarotka Nowy Targ w półfinale zagra z Ósemką Wejherowo. Pierwszy mecz nad morzem. Jedenastokrotny z rzędu mistrz kraju jest faworytem. W sezonie zasadniczym nie stracił punktu. Od blisko roku nie doznał goryczy porażki. Ostatni raz wpadka przydarzała mu się 14 lutego ubr. Dominował w swojej grupie, chociaż...
– Nie byliśmy zmuszeni do wielkiego wysiłku – mówi kapitan drużyny, Lesław Ossowski. - – W żadnym meczu nie byliśmy zagrożeni, co nie znaczy, że graliśmy wyśmienicie. Zdarzały nam się mecze, czy fragmenty potyczek, o których jak najszybciej chcielibyśmy zapomnieć. Niemniej przewyższaliśmy przeciwników organizacją gry i wyszkoleniem technicznym. Ponadto mamy łatwość zdobywania bramek. Nad morze jedziemy dzień wcześniej, w najmocniejszym składzie. Zabraknie tylko Jarka Lecha. Jedziemy wygrać, ale nie możemy zlekceważyć rywala, bo w drugiej grupie do ostatniej kolejki walczyli o pierwsze miejsce. Problemy z nimi mieli Górale. Chcemy sięgnąć po raz dwunasty po mistrzowska koronę więc musimy zagrać „swoje”. Takie mecze o stawkę nas rajcują. Nie wiemy co Ósemka prezentuje, nie widzieliśmy jej w akcji, gdyż grała w drugiej grupie, a terminy spotkań się pokrywały. Jej styl gry jest niewiadomą, ale zapewne grać będą z kontry, bo żaden zespół nie gra z nami otwartego unihokeja.
Górale, w przeciwieństwie do lokalnego rywala, do ostatniej chwili walczyli o pierwsze miejsce w grupie. Na ostatnią rundę spotkań jechali do Wejherowa z sercem na ramieniu, bo bez dwóch reprezentantów kraju. W dodatku musieli wygrać i liczyć na potkniecie się najgroźniejszego rywala. Udało się. W ostatniej chwili zdołali wyjść na pierwsze miejsce i wymigać się z konfrontacji z Szarotką już w fazie półfinałowej. W niej zmierzą się z Absolwentem Siedlec.
- Minimum powtórzenie osiągnięcia z poprzedniego sezonu, a maksimum to wywalczenie mistrzostwa Polski. Jesteśmy w stanie tego dokonać. Stać nas na to – przekonuje Dominik Siaśkiewicz, czołowy gracz Górali. – Początek sezonu nie mieliśmy udany, ale związane to było ze zmianami nie tylko w drużynie, ale na szczytach klubowej władzy. Przełożyło się to w jakimś stopniu na poczynania drużyny i obowiązki zawodników względem spotkań i treningów.
- Dwa tygodnie nie trenowaliśmy na Borze, ale nie marnowaliśmy czasu. Zajęcia mieliśmy gdzie indziej, tyle tylko, że nie na pełnowymiarowym boisku - dorzuca Piotr Kostela. – Jedziemy w najmocniejszym składzie. Co prawda zabraknie kontuzjowanego Kuby Bisagi, ale po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją wraca do gry Bartek Gotkiewicz. Nieźle prezentuje się na treningach. Będzie dużym wzmocnieniem linii defensywnych. Rywal też się wzmocnił braćmi Malasiewiczami, którzy zakończyli grę w Czechach. Liczymy na zwycięstwo.
Stefan Leśniowski










