10.02.2011 | Czytano: 1407

Waleczna Krzystyniak

Kobieca reprezentacja kraju w unihokeju wygrała turniej kwalifikacyjny do mistrzostw świata. Biało – czerwone znalazły się w gronie 16 najlepszych ekip świata.

- Cztery ekipy prezentowały w miarę wyrównany poziom – mówi menedżer drużyny Dominik Siaśkiewicz, którego poprosiliśmy o ocenę występu naszych dziewcząt. – Szkoda Estonii, bo zdecydowanie jest lepsza od Holandii, która awans uzyskała z drugiej grupy. Nasze zawodniczki w każdym meczu świetnie się prezentowały, dominowały na parkiecie. Były wybiegane, stosowały pressing na całym boisku.

Estonki, które tak żałuje menedżer, wprawiły nasz zespół w zakłopotanie. – Zawsze w turnieju jest słabszy mecz. Właśnie przypadł on na Estonię. Po pierwszej zdominowanej przez nas tercji i wygranej 3:0, w kolejnych odsłonach gra nam się nie kleiła. Remis jednak nie przekreślał naszych szans na awans. Był to pierwszy mecz z lepszym przeciwnikiem, po wysokich wygranych nad Austrią i Słowenią. Po remisie zastanawiano się, czy przypadkiem nie jesteśmy słabsi. Kolejne potyczki nie potwierdziły tego.

Polki po starcie punktu musiały wygrać z Węgierkami, które miały być „czarnym koniem” turnieju. – Był to zespół złożony z juniorek, które wpadły mi w oko podczas mistrzostw świata w Ołomuńcu. Technicznie świetnie się prezentowały, ale ustępowały nam „fizyką”, motoryką i walecznością. Stąd też nasza wysoka wygrana 6:0. Prawie 40 minut zagrano na zero, bo ostatni gol padł w 21 minucie.

/uploads/galleries/l/109009cf7ad3b2c15d4f89b9b632afd4.jpg

Tym zwycięstwem Polki zapewniły sobie prawo startu w grudniowym czempionacie, ale czekał je jeszcze pojedynek z niepokonanymi Słowaczkami. – Wszystko było już rozstrzygnięte, więc zespoły zagrały rozluźnione. Walczono o pierwsze miejsce, a więc o losowanie z wyższego koszyka oraz o przewagę psychiczną nad przeciwnikiem. Gra falowała. Raz Polski raz Słowaczki przeważały i zdobywały seriami gole. Ważne, że zwycięstwo nam przypadło. Mecz mógł się podobać publiczności – przekonuje menedżer.

W barwach Polski wystąpiły cztery zawodniczki Podhala Nowy Targ. – Najlepiej wypadła Magdalena Krzystyniak, waleczna dziewczyna, potrafiąca wypracować sobie dogodne sytuacje strzeleckie. Była zagrożeniem dla każdej bramkarki – ocenia menedżer. – Najsłabiej zaprezentowała się jej imienniczka Siuta. Brakuje jej techniki. Było to wyraźnie widać na tle innych zawodniczek. Karolina Piekarczyk i Kinga Bugajska zagrały poprawnie. Wywiązały się z powierzonych im zadań. Nie popełniły większych błędów.

Co dalej? - Trenerzy nakreślili harmonogram przygotowań do mistrzostw, ale czy zostanie zrealizowany, to zależy od wielu czynników. Zawodniczki pracują, uczą się i muszą się określić czy będą dysponowały czasem na konsultacje. Również związek musi się wypowiedzieć, czy zdoła zapewnić środki finansowe jakie na przygotowania potrzebuje trener. Podczas wakacji planowane jest pierwsze spotkanie konsultacyjne, a we wrześniu udział w turnieju.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama