Spory udział w sukcesie mają trenerzy z Nowego Targu – Arkadiusz Pysz, Jacek Michalski oraz zawodniczki MMKS Podhale – Magdalena Krzystyniak, jej imienniczka Siuta, Kinga Bugajska i Karolina Piekarczyk. Tą ostatnią poprosiliśmy o skomentowanie występu biało- czerwonych.
- Bardzo cieszymy się z awansu. Zrobiłyśmy duży postęp. Mecze różnie się układały, mogłyśmy się sprawdzić w różnych sytuacjach. Pierwsze dwa spotkania były łatwe. Z Estonią prowadziłyśmy 3:0 i w nasze szeregi wkradło się rozluźnienie. Małą miałyśmy skuteczność. Nie trafiałyśmy nawet do pustej bramki, a przy tym popełniałyśmy proste błędy w obronie. W trzeciej tercji motorycznie siadłyśmy, ale zdołałyśmy uratować remis. To był wybitnie nie nasz dzień. Jakbyśmy miały przesyt unihokeja. Na szczęście zmobilizowałyśmy się na potyczkę z Węgierkami. To było bardzo ważne dla nas spotkanie, o być albo nie być w światowej elicie. Szybko strzelone bramki pozwoliły nam kontrolować spotkanie. Grałyśmy zespołowo i do końca byłyśmy skoncentrowane. Mimo, iż awans miałyśmy już zapewniony, spięłyśmy się na Słowaczki, które były najmocniejszym przeciwnikiem. Źle rozpoczęłyśmy spotkanie, od starty dwóch goli, ale właśnie wtedy udowodniłyśmy, że drzemie w nas duży potencjał, że potrafimy grać pod presją. Wypracowaną przewagę w drugiej tercji udało nam się utrzymać do końcowej syreny. Pierwsze miejsce daje nam lepszą pozycję wyjściową podczas losowania grup mistrzostw świata. Cieszymy się z sukcesu, ale wiemy, że czeka nas jeszcze ogrom pracy. Możemy grać jeszcze lepiej. Brakowało nam zgrania, mimo iż zespól oparty był o klubowe formacje. Organizacja jak w szwajcarskim zegarku. Świetne warunki nam stworzono, wszystko miałyśmy podane jak na tacy, to pozwoliło nam skupić się tylko i wyłącznie na treningach i meczach.

Trener Jacek Michalski również jest zadowolony z występu swoich podopiecznych. - Zakładaliśmy awans do mistrzostw świata i ten plan zrealizowaliśmy – mówi trener polskiej drużyny, Jacek Michalski. - Jedziemy do Szwajcarii. Nie był to łatwy turniej, ale dziewczęta udowodniły, że stać je na wiele. Niemniej potrzeba czasu, by te klocki poukładać, by zespół zaczął dobrze funkcjonować. Jesteśmy na dobrej drodze, by zbudować team głodny sukcesów. Z Estonią dwa proste błędy słono nas kosztowały. Estonki miały przy tym dużo szczęścia, gdyż piłeczka w obu przypadkach nim zatrzepotała w siatce odbiła się od słupka. W końcówce jedna z dziewczyn popełniła błąd. W środkowej strefie boiska sprezentowała piłeczkę rywalce. Za dużo było nerwowości w ich poczynaniach. Z Węgierkami graliśmy o wszystko. Dziewczyny były tego świadome. Skoncentrowane przystąpiły do meczu, z chęcią wygrania i udało się. Pierwsza tercja ustawiła mecz, a w kolejnych kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku. Właściwie każda formacja dobrze funkcjonowała. Z Słowaczkami przegrywaliśmy 0:2, ale podjęliśmy walkę zakończoną zwycięstwem.
Odbyły się cztery turnieje kwalifikacyjne – dwa w Europie oraz w Australii i Kanadzie. Polska, Słowacja, Węgry, Dania, Niemcy, Holandia, USA i Japonia uzyskały z nich awans i dołączyły do zespołów, które w poprzednich mistrzostwach wywalczyły sobie prawo startu bez kwalifikacji. W mistrzostwach zagra 16 zespołów podzielonych na cztery grupy. Międzynarodowa Federacja Unihokeja ogłosiła już podział na koszyki przed losowaniem grup, które odbędzie się 5 marca w Bernie. Biało- czerwone znalazły się w trzecim koszyku z Amerykankami, Niemkami i Węgierkami. Czterem najlepszym drużynom w rankingu IFF – Szwecji, Szwajcarii, Finlandii i Czechom przydzielono pierwszy koszyk. Łotwę, Rosję, Norwegią i Danię wrzucono do trzeciego, a Australię, Holandię, Japonię i Słowację do czwartego koszyka.
Stefan Leśniowski










