04.02.2011 | Czytano: 1244

Być albo nie być

Wygrana z Estonią dawała nam awans do mistrzostw świata w unihokeju kobiet. Niestety remis z Estonkami skomplikował Polkom życie. Nasze rywalki są w zdecydowanie lepszej sytuacji, bo w ostatnim meczu turnieju kwalifikacyjnego, rozgrywanego w Rakoniewicach, potykają się z najsłabszym zespołem kwalifikacji - Austrią. Stosunek bramek może być języczkiem u wagi. O być albo nie być Polek w światowej elicie zadecydują konfrontacje z Węgierkami i Słowaczkami.

Pojedynek w Estonkami miał dać odpowiedź w jakiej dyspozycji są biało – czerwone. Wysokie zwycięstwa nad słabą Austria i Słowenią nie dały jednoznacznej odpowiedzi.

Po pierwszej tercji wydawało się, że obawy zniknęły. Polski szybko narzuciły przeciwniczkom swój styl gry. Nie pozwalały rywalkom na zbyt wiele w ofensywie. Krótko kryły na całym boisku i Estonki motały się jak ryby w sieci. Ich akcje ofensywne były bez ładu i składu, nie miały tempa, a piłeczka nie dochodziła do adresata. Tylko cztery razy niepokoiły Szarmach w bramce. Biało –czerwone niesione na fali dopingu co chwilę zagrażały bramce przeciwniczek. Oddały 15 strzałów, ale tylko trzy znalazły drogę do bramki.

Wydawało się, że po przerwie nic złego nam się stać nie może. - Nieszczęście zaczęło się, gdy na ławkę kar powędrowała Krzystyniak. Kara z niczego – mówi trener Polek, Jacek Michalski.

Estonki wykorzystały liczebną przewagę i dostały wiatr w żagle. Nasze jakby zaskoczone przebiegiem sytuacji dały się zepchnąć do defensywy i jeszcze dwa razy dały się „trafić”.

– Dwa proste błędy słono nas kosztowały. Estonki miały przy tym dużo szczęścia, gdyż piłeczka w obu przypadkach nim zatrzepotała w siatce odbiła się od słupka – zwraca uwagę trener.

W trzeciej tercji do bramki wróciła Szarmach, która zrobiła miejsce między słupkami Jaczewskiej (31 min.). W 43 minucie, 2 sekundy po skończonej karze Estonki, Jurkowska przywróciła prowadzenie naszej ekipie i nadzieje na wygraną.

- Wydawało się, że kontrolujemy wydarzenia na boisku. Przeciwnik musiał się odkryć i wyprowadzaliśmy kontrataki. Niestety szkoda, że nie zamieniliśmy ich na bramkę. Nawet sytuacji trzy na jeden nie potrafiliśmy spożytkować. W końcówce jedna z dziewczyn popełniła błąd. W środkowej strefie boiska sprezentowała piłeczkę rywalce. Ta z prezentu zrobiła właściwy użytek. Po zdobyciu gola przeciwniczki się cofnęły do defensywy i korzystny dla nich rezultat dowiozły do końcowej syreny. Niektóre nasze dziewczyny nie udźwignęły ciężaru gatunkowego meczu. Za dużo było nerwowości w ich poczynaniach. Remis nas nie zadawala. Punktów musimy szukać z Węgierkami i Słowaczkami.

Polska – Estonia 4:4 (3:0, 0:3,1:1)
1:0 Piotrowska (Dutkiewicz) 4:57,
2:0 Kwiecińska (Łęgowska) 9:33,
3:0 Rzepka (Piotrowska) 17:42,
3:1 Marunevits (Lail) 33:17 w przewadze,
3:2 Vaart (Klavan) 37:13,
3:3 Pahn (Luih) 39:15,
4:3 Jurokowska (Zielenkiewicz) 42: 46,
4:4 Klavan (Rickberg) 52:34.

Polska: Szarmach (31 – 40 Jaczewska) –Samson, Jurkowska, Łęgowska, Kwiecińska, Mroch, – Zielenkiewicz, Dutkiewicz, Kolasińska, Piotrowska, Plechan, – Stachowiak, Pazio, Siuta, Piekarczyk, Krzystyniak – Stenka, Rzepka. Trenerzy: Arkadiusz Pysz i Jacek Michalski.

W innych meczach:
Słowenia – Słowacja 0:10 (0:2, 0:3, 0:5),
Węgry – Austria 34:0 (10:0, 14:0, 10:0).

LP
DRUŻYNA
MECZE
PUNKTY
BRAMKI
1
Słowacja
3
6
32-2
2
Polska
3
5
34-5
3
Węgry
3
4
42-7
4
Estonia
3
3
14-12
5
Słowenia
3
0
3-25
6
Austria
3
0
0-74

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama