14.12.2010 | Czytano: 1369

Zabójcze końcówki

Pierwsza kolejka drugiej rundy pierwszej ligi piłki halowej była rewanżami sprzed tygodnia (gra się w odwrotnej kolejności). Trzy spotkania były ciekawe i dostarczyły sporo emocji kibicom, bo rozstrzygnięcia padły w końcówkach meczów.

Kalata Team szła łeb w łeb z Asami, które prowadziły 3:1, ale beztroska gra w obronie sprawiła, iż po kilku minutach to rywal miał jednobramkową przewagę. Asy doprowadziły do wyrównania 28 sekund przed końcem pierwszej połowy. Druga odsłona również obfitowała w ciekawe zwroty sytuacji. Było dużo walki, a przy tym dobry poziom prezentowali piłkarze. Zegar wskazywał 60 sekund do zakończenia meczu, a na tablicy wyników pod obydwoma zespołami paliły się cyfry siedem. Wtedy bramkarz Kalaty wspólnie z Łachem zapracowali na komplet punktów Asów. Przy starcie ósmej bramki Łach podawał do golkipera, a przy kolejnym golu role się odwróciły. W obu przypadkach napastnicy przechwytywali piłkę i mogli przyjmować gratulacje od kolegów.

Jeszcze ciekawszym widowiskiem uraczyli widzów zespoły Paki Old Boys i Paki Jana. W ciągu 6 minut „starsi panowie” zdobyli trzy gole, co było wielkim szokiem dla obserwatorów, którzy ściskali za nimi kciuki, by wreszcie wzbogacili swoje konto punktowe. W końcówce pierwszej odsłony Anioł zniżył na 3:1, ale taki rezultat utrzymywał się aż do 36 minuty. Huraganowe ataki lidera dopiero na niespełna 4 minuty przed końcem przyniosły efekt w postaci bramki kontaktowej, a chwilę później padło wyrównanie. Paka Jana wycofała bramkarza, a między słupki wszedł zawodnik z pola na rozegranie. Oldboje tego nie wykorzystali, a przeciwnik dobił ich kolejnymi golami. Piąte, ostatnie trafienie  było do pustej bramki.

Do końca niewiadomy był rezultat meczu Gazda – Gladiator. Jeszcze na 2 minuty przed końcem był remis 4:4 i wtedy obrońcy mistrzowskiego tytułu zadali dwa zabójcze ciosy. Gdy Gazda straciła piątego gola nie miała nic do stracenia, musiała się odkryć i konsekwencją była utrata kolejnej bramki. W Gladiatorze pierwsze skrzypce grali unihokeiści – Ossowski i Kasperek. Pierwszy trzy raz umieszczał piłkę w bramce przeciwnika, a jego kolega z Szarotki – raz. Są świetnie przygotowani motorycznie i pokazali, że nie tylko plastikowym kijem potrafią świetnie operować. W gorących momentach wspierał ich bramkarz, były hokeista Tomasz Słowakiewicz.

O spotkaniu Piekarni Hajnos z Suprą można napisać tylko tyle, że się odbyło. Supra wyciągnęła wnioski po remisie sprzed tygodnia i ograniczyła swobodę poczynań Piekarni, której piłkarze tego dnia byli wyraźnie niedysponowani. Supra zepchnęła przeciwnika do obrony, a efektem tego było dziewięć goli.

Piekarnia Hajnos – Supra Team 2:9
Bramki: Kulczyński, Tobiasiewicz – Możdżeń 3, Strama 3, Kukliński 2, Mozdyniewicz.

Kalata Team – Asy 7:9
Bramki: Łach 3, Siemek 2, Kowalski, samobójcza – Rak 2, T. Nowak 2, G. Nowak, Gromczak, M. Dudek, Kusiak, W. Słowakiewicz.

Paka Old Boys – Paka Jana 3:5
Bramki: Jankowski, Wyszyński, Siuta – Anioł 3, Kokoszka, Długopolski.

Gazda – Gladiator 4:6
Bramki: Kościelniak 2, Śmieszek, Niedermaier – Ossowski 3, Panczakiewicz, Karpiel, Kasperek.

LP
DRUŻYNA
MECZE
PUNKTY
BRAMKI
1
Paka Jana
8
22
48-25
2
Asy
8
18
46-38
3
Gladiator
8
14
46-27
4
Supra Team
8
13
37-33
5
Gazda
8
13
40-34
6
Piekarnia Hajnos
8
7
32-49
7
Kalata Team
8
6
42-59
8
Paka Old Boys
8
0
22-48

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama