O sukcesie gospodyń w pierwszym pojedynku zadecydowała pierwsza tercja, a dokładniej jej druga faza. Nowotarżanki prowadziły wtedy 1:0 i wydawało się, że lada moment mogą zdobyć drugiego gola. Tymczasem...
- Przy stanie 1:1 nasza bramkarka złapała karę 2 + 10 minut za niesportowe zachowanie - relacjonuje trener Podhala, Jacek Michalski. – To był kluczowy moment meczu. Między słupkami naszej bramki stanęła Sopiarz, zawodniczka z pola i wtedy straciliśmy dwie bramki. Po zakończeniu kary Sopiarz nie mogła już pojawić się na parkiecie. Takie są przepisy. Nie dość, że przyjechaliśmy w bardzo okrojonym składzie, zaledwie dziewięcioosobowym, to jeszcze straciliśmy kolejną zawodniczkę na dwie tercje. Mimo to w kolejnych dwóch odsłonach byliśmy stroną przeważającą. Mieliśmy mnóstwo świetnych okazji do zdobycia gola. Co z tego, skoro strzelaliśmy ślepakami. Złapaliśmy z gospodyniami kontakt, ale te szybko odpowiedziały na 4:2. W trzeciej tercji atakowaliśmy i...nadzialiśmy się na kontrę. Zrobiło się 5:2 i dopiero 3 minuty przed końcem meczu wykorzystaliśmy grę w przewadze. Zabrakło czasu na coś więcej.
Liczono, że rewanż będzie dla wicemistrzyń kraju. Tymczasem gospodynie sprawiły im niezłe lanie. Były zdecydowanie świeższe, szybsze i dokładniejsze w rozgrywaniu akcji w porównaniu do góralek. Mało tego były świetnie dysponowane strzelecko. Kiedy one potrzebowały dwa, trzy strzały, by piłeczka lądowała w bramce, to przyjezdne miały problemy z pokonaniem bramkarki. Z mnóstwa dogodnych okazji wykorzystały zaledwie trzy. Znikomy to procent do stwarzanych sytuacji i oddanych strzałów.
- Nie wyszedł nam mecz – mówi Jacek Michalski. - Już początek meczu mieliśmy fatalny. Straciliśmy gola po kardynalnym błędzie, a potem po samobójczym strzale. Prowadzenie 2:0 uskrzydliło gospodynie, które poszły za ciosem. Posypały się bramki. Druga odsłona była fatalna w naszym wykonaniu. Po błędach straciliśmy pięć goli. Cóż z tego, że mieliśmy swoje szanse, skoro nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Brakowało nam sił. Tym bardziej, iż kontuzja nogi wyeliminowała z dalszej gry Krzystyniak. W dodatku sędziowanie było tragiczne. Brak konsekwencji w podejmowaniu decyzji. W pewnym momencie nie wiedziałem czy płakać, czy śmiać się z gwizdków „sprawiedliwych”. Ekstraklasowe spotkania nie powinni gwizdać arbitrzy z przypadku, którzy świetnie się bawią kosztem zawodniczek.
Absolwent Siedlec – MMKS Podhale Nowy Targ 5:3 (3:1, 1:1, 1:1) i 12:3 (4:1, 5:0, 3:2)
Bramki dla Podhale: E. Bryniarska 2, Krzystyniak (I mecz); Siuta 3 (II mecz).
MMKS Podhale: Guzik – Grynia, Bugajska, K. Piekarczyk, Siuta, Krzystyniak, Sopiarz, E. Bryniarska, Skiba. Trener Jacek Michalski.
Stefan Leśniowski










