Jego podopieczne dotrzymywały kroku bardziej renomowanemu przeciwnikowi, który dysponował szerokim składem i miał w swoim zespole dwie zawodniczki, które „skatowały” góralki. Mowa o Adriannie Kucharczyk (20 pkt.) i Laurze Wójtowicz (17 pkt.), które rzuciły blisko 50% punktów zdobytych przez wiślaczki.
– Szczególnie Kucharczyk dała nam się we znaki. Świetnie gra tyłem do kosza. Ma świetne warunki fizyczne. Zresztą cały zespół Wisły był o dobrych parametrach, znacznie lepszych niż nasze dziewczęta – przekonuje Jerzy Chwojka. – Przez trzy kwarty graliśmy z gospodyniami jak równy z równym. Aż do momentu, gdy za pięć przewinień spadły z boiska trzy zawodniczki - E. Nykaza, Gruszczyńska i Krzysztofiak. To efekt agresywnej gry. Dwie z nich to rozgrywające, a Gruszczyńska to najwyższa koszykarka w moim zespole.
W drużynie nadal brakowało liderki Dominiki Mozdyniewicz, która jeszcze przez trzy tygodnie musi pauzować po wyjściu ze szpitala.
– Wznowi treningi między świętami a Nowym Rokiem – informuje trener Gorców. – Zniecierpliwieniem czekamy na jej powrót. Dwie nowe nie zostały jeszcze zatwierdzone, ale mam nadzieję, że tak się stanie w nadchodzącym tygodniu i już za tydzień zagrają pierwszoligowe spotkanie z Ikarem.
Wisła Kraków – Gorce Steskal Nowy Targ 78:53 (16:7, 20:19, 16:17, 26:10).
Gorce Steskal: Żegleń, Gruszczyńska 2, Lasak 10, Krzysztofiak 9, Perhon 1, Jeżewska, Słaby 2, E. Nykaza 13, A. Nykaza 16, Leśnicka. Trener Jerzy Chwojka.
Stefan Leśniowski










