- W Janowie cały czas byliśmy zespołem goniącym wynik. Udało się wyjść na prowadzenie w trzeciej tercji, ale w końcówce zgotowaliśmy sobie horror. Dwie kary w ostatniej minucie, o których trener mówi, że były wątpliwe. Jeśli sędzia gwizdnie to są i trzeba się z tym pogodzić. Zrobiła się podbramkowa sytuacja. Potem karny za rzucenie kija. Rajski twierdzi, że został mu wytrącony, ale sędzia inaczej widział, a może chciał inaczej widzieć.

Z Zagłębiem również w końcówce kibice mieli mokre ręce z nerwów. „Szarotki” rozpoczęły fatalnie. Nie była to taka walka jak choćby z Tychami. Dużo błędów w rozegraniu krążka, ospałe tempo. W połowie meczu przegrywaliśmy 1:3 i chyba dopiero wtedy zawodnikom zaświtało, że trzeba się wziąć do solidnej roboty, bo cenne punkty mogą odjechać do Sosnowca. Zaczęliśmy więcej jeździć, akcje zaczęły się zazębiać i krążki wpadać do bramki Dzwonka. W dodatku sosnowiczanie padli kondycyjnie, ale taki handicap trzeba umieć wykorzystać. Tymczasem to rywal wyrównał, lecz nerwowa końcówka zakończyła się happy endem. Martwi ilość straconych goli. Dwie bramki mogły nie wpaść i wynik byłby dużo pewniejszy.
Krystalizuje się skład. Kolusz zagrał na skrzydle i jego wartość wzrosła. Zaczął zbierać punkty i trafiać do bramki. Połącarzowi podziękowano, ale moim zadaniem zbyt długo był testowany. Jeśli zawodnik nie łapie się do trzeciej piątki tak młodego zespołu jak nasz, to szkoda było sobie nim zawracać głowę. Zastąpił go Jastrzębski i uważam, że powinien być z niego większy pożytek.

Tymczasem poza lodowiskiem zarząd klubu strzelił sobie w stopę, albo jak to woli walnął samobója. Czytam prasę i oczom nie wierzę, że dziennikarze zbojkotowali konferencje prasową, bo mają utrudniony dostęp do informacji. Jak zaczyna się zygać do podhalańskich dziennikarzy, to niezbyt dobrze świadczy o włodarzach MMKS. Zagrywka zarządu niezbyt poważna. Nie można zabraniać hokeistom wypowiedzi. Przecież powinni na gorąco skomentować mecz, bo na to czeka opinia publiczna. Być może także przyszli sponsorzy. Jeśli dziennikarze nie mają dostępu do informacji z pierwszej ręki to sięgają po opinie innych i potem mogą pojawiać się nieścisłości. Zarząd musi przemyśleć swoje postępowanie, bo hokej, klub musi się promować. Jak to zrobić jeśli media będzie się miało przeciwko sobie?
Stefan Leśniowski










