12.10.2010 | Czytano: 1065

Jacek Kubowicz: Bez litości i wazeliny

Za nami pierwsza runda rozgrywek PLH. Można więc śmiało wysnuć pierwsze wnioski. Co przyniosła Podhalu ta cześć mistrzostw? Czy postawa górali daje podstawę, by znaleźć się w play off? – pyta nasz ekspert, Jacek Kubowicz i szybko odpowiada.

Dziewięciopunktowy dorobek to dużo i mało. Jeśli w każdej z czterech rund zdobędziemy taką samą ilość punktów, to wydaje mi się, że spokojnie możemy znaleźć się w ósemce gwarantującej grę w play off. Nie mówię, że 36 punktów zagwarantuje nam szczyt tabeli, ale na 6-7 miejsce powinno wystarczyć. Tylko te 36 punktów trzeba przeciwnikom wyszarpać, bo nikt ich nie odda za darmo. Każda drużyna ma swoje ambicje i cele. Też chce grać w play off. Tymczasem z pięciu u nas rozegranych spotkań tylko dwa były w naszym wykonaniu na wysokich obrotach. Bezsprzecznie najlepsze spotkanie rozegraliśmy z Sanokiem. Drużyna pokazała, że stać ją na wiele. Zawodnicy wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności. Pokazali swój pułap, potrafili się wysoko wzbić, ale szkoda, że był to jednorazowy wyskok. Nie wiem jak długo przyjdzie nam czekać na kolejny taki występ. O punkty będzie naprawdę trudno, bo zespoły odzyskują kontuzjowanych graczy, łapią rytm gry i zaczynają zdobywać punkty. Jak choćby Zagłębie, które miało kiepski początek.

Najbardziej kosztowne i bolesne były porażki z zespołami niżej od nas notowanymi - z Janowem, Gdańskiem i Krynicą. Z beniaminkiem z Krynicy przy 70% zaangażowaniu takim jak z Sanokiem powinniśmy wygrać. W dalszej części ligi bardzo ważne będą spotkania bezpośrednie z tymi drużynami. Obserwatorzy byliby bardziej zadowoleni ze zwycięstw z tymi ekipami. Musimy wskoczyć na wysokie obroty, by pokonać ich na własnym lodzie. Trzeba zdecydowanie poprawić skuteczność. Dwie bramki w ostatni weekend to straszliwe mało. Przy takiej potencji strzeleckiej nie można nawet marzyć o wygranej. Ponadto szybko tracimy gole. Ledwie mecz się zacznie, a my przegrywamy jedną czy dwoma bramkami. Trudno takie manko odrobić na obcym terenie, gdyż szóstym zawodnikiem przeciwnika jest blisko 2 -tysięczna widownia.

/uploads/galleries/l/6de1eb60d3368dbaf818f82718716e50.jpg

Dyscyplina taktyczna to kolejna bolączką, która nie pozwala nam wygrywać. Trener oczywiście uczula, żeby zawodnicy nie faulowali, ale młodzieńcze głowy za szybko się gotują i nie zawsze w odpowiednich sytuacjach. Najbardziej jednak irytują kary meczu. Jeśli ktoś ja łapie na niespełna minutę przed końcem rozstrzygniętego meczu, to co mam o tym myśleć? W Oświęcimiu Czuy po bokserskim pojedynku odesłany został do szatni. To jest ewidentne osłabianie drużyny. Co z tego, że wyeliminował podstawowego gracza Unii, skoro przeciwnik więcej takich grajków. Zdecydowanie więcej od nas. W tabeli fair play zajmujemy mało zaszczytne miejsce i nie ma co winę zwalać na sędziów.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama