- Skuteczność mieliśmy bardzo niską – twierdzi trener Podhala, Ryszard Kaczmarczyk. – Kręciliśmy przeciwnikiem w jego tercji, nieraz przez 90 sekund, wykonaliśmy mnóstwo podań, ale nie przynosiło to bramkowego efektu. Szczególnie młodsza formacja lubuje się w zagraniach w nieskończoność, chcąc wjechać z krążkiem do bramki. Tymczasem tyszanie grali bardzo ofiarnie. Rzucali się pod „gumę”, blokowali przed bramką. Mieliśmy sporą przewagę i w dwóch pierwszych tercjach mogliśmy ustawić sobie mecz, obejmując prowadzenie nawet 10-bramkowe, bo na tyle stworzyliśmy sobie okazji. Gdy na początku trzeciej tercji prowadziliśmy 5:0, wydawało się, że jest po meczu. Tymczasem dwa błędy w kryciu podczas gry w osłabieniu oraz „śpiączka” B. Kapicy sprawiły, iż było 5:3. Mało tego 3 minuty przed końcem gospodarze wyprowadzili kontrę i nie potrafili umieścić krążka w pustej bramce. Pojechaliśmy w ich stronę i dostali karę. W przewadze Gacek strzelił ładną bramkę, a w końcówce dołożył Wronka. Niby pewnie wygraliśmy, ale rożnie mogło być. Niestety odstajemy w grze ciałem. Rozbijali nas niemiłosiernie. Fruwaliśmy po bandach. Chłopcy muszą zrozumieć, że nikt przed nimi się nie położy. Każdy będzie chciał wygrać z nami.
- W drugim meczu super zagraliśmy pierwsze 10 minut. Skoncentrowani wyszliśmy na lód. Chcieli nas ciałem rozwalić, ale fajnie zagraliśmy z kontry. Po 8 minutach prowadziliśmy 3:0 i wydawało się, że mecz będzie pod naszą kontrolą. Potem chaos wkradł się w nasze szeregi, za dużo było indywidualnych akcji. Druga tercja to zdecydowana nasza przewaga, mogło być 5-6 goli więcej, ale jak zwykle zrobiliśmy bohatera z bramkarza. W ostatniej odsłonie sędzia nie panował nad wydarzeniami. Nic nie gwizdał, wszystko puszczał. Dobrze, że mecz się skończył, bo o mały włos a doszłoby do jatki.
MOSM Tychy – MMKS Podhale Nowy Targ 3:7 (0:2, 0:2, 3:3) i 1:7 (1:3, 0:4, 0:0)
Bramki dla Podhala: Wronka 3, Wojdyła, Pawlik, Gleń, Gacek (I mecz); Mielniczek 2, Kmiecik, Wojdyła, Pawlik, Kolasa, Pustułka (II mecz).
MMKS Podhale – I mecz: Michałczak ( 30 B. Kapica); Oraczko – Gacek, Fus – Wojdyła, Dębowski – Kałużny; Tomasik – Mielniczek – Stypuła, Pawlik – Pustułka – Gleń, Michalski – Wronka – Kmiecik, Wróbel. Trener Ryszard Kaczmarczyk; II mecz: B. Kapica (30 Michalczak); Wojdyła – Tomasik, Fus – Gacek, Dębowski – Kałużny; Pawlik – Mielniczek – Stypuła, Pustułka – Gleń – Kolasa, Michalski – Wronka – Kmiecik.
Stefan Leśniowski










