Lepiej rozpoczęli Tyszanie, którzy mieli przewagę i udokumentowali ją szczęśliwym golem. Łyszczarczyk zza bramki trafił krążkiem w nogę stojącego przed bramkarzem Bizackiego i krążek wylądował w bramce. Katowiczanie niesieni dopingiem kompletu publiczności przed przerwą odrobili straty. Wronka wjechał z krążkiem do tercji obronnej gości i uderzył zza obrońcy i Fuczik skapitulował.
W kolejnych odsłonach GieKSa łapała kary i za to spotkała ich kara. Tyszanie w drugiej tercji strzelili dwa gole. W roli głównej wystąpił pierwszy atak złożony w komplecie z Finów. Najpierw zasłoniętego bramkarza pokonał Heljanko, a później niemal z zerowego kąta do siatki trafił Kerkkanen. Podopieczni trenera Jacka Płachty odpowiedzieli trafieniem McNulty’ego, ale krążek minął linię bramkową już po syrenie kończącej tę tercję i gol nie został uznany.
W trzeciej tercji sfrustrowani Katowiczanie faulowali i gdy grali w podwójnym osłabieniu stracili kolejnego gola. Ponad siedem minut końcówki Katowiczanie grali bez bramkarza, ale zdobyli tylko jednego gola. Niemniej zaimponowali. Odrobić strat się nie udało i GKS Tychy zrobił pierwszy krok w kierunku obrony złotego medalu.
GKS Katowice - GKS Tychy 2:4 (1:1, 0:2, 1:1)
0:1 Bizacki – Łyszczarczyk - Paś (10)
1:1 Wronka – Dupuy- Lundegard (18)
1:2 Heljanko - Kuru (28)
1:3 Kerkkanen – Kuru - Heljanko (33)
1:4 Heljanko – Kerkkanen - Kuru (49)
2:4 Bepierszcz – Huhdanpaa - Verveda (57)
Stan rywalizacji 0:1.
GKS Katowice: Eliasson - Runesson, Lundegard, Fraszko, Pasiut, Jonasz Hofman - Maciaś, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka - Chodor, Hoffman, Coatta, McNulty, Jakub Hofman - Huhdanpaa, Koivusaari, Michalski, Dawid, Bepierszcz. Trener Jacek Płachta
GKS Tychy: Fuczik - Kovar, Pociecha, Kerkkanen, Kuru, Heljanko - Kaskinen, Kakkonen, Łyszczarczyk, Paś, Knuutinen - Viinikainen, Bryk, Viitanen, Komorski, Jamsen - Bizacki, Kucharski, Gościński, Aliranta, Jeziorski. Trener Pekka Tirkkonen.
Stefan Leśniowski










