28.03.2026 | Czytano: 812

PŚ. Koszmar Polaków w Planicy!

Nasza reprezentacja zajęła ostatnie, czyli ósme miejsce w drużynowej rywalizacji na skoczni mamuciej.


 
Na szczęście nie mogliśmy odpaść po pierwszej serii, bo udział zgłosiło tylko osiem reprezentacji. Piotr Żyła otworzył latanie, dając Polakom 6. miejsce (209,5 m). Dawid Kubacki wylądował na… 189 metrze. Aleksander Zniszczoł wypadł co najwyżej nieźle, lądując na 214. metrze. Kamil Stoch swój ostatni konkurs drużynowy rozpoczął od lądowania na 207. metrze. W drugiej rundzie Żyła znów wypadł blado przy lotach pozostałych skoczków, którzy latali ponad 220, a nawet 230 metrów - Naokiego Nakamury: 235,5 metra i  Daniela Tschofeniga 234 m. Tylko na 169,5 metra był w stanie polecieć Kubacki, czym pogłębił i tak już duże straty do siódmych Finów. Zniszczoł też nie doleciał do 200 metrów, wylądował 1909. Stoch pożegnał się z drużynówkami lotem na zaledwie 185,5 metra.
 
Walka o zwycięstwo okazała się wyjątkowo zaciekła. Przed ostatnią grupą na prowadzenie wskoczyli Norwegowie, którym Isak Andreas Langmo poleciał 239 metrów, a Lindvik 235,5. Za to Austriacy i Japończycy pokpili sprawę. Konkretnie Markus Mueller (201,5 metra) i sensacyjnie Ryoyu Kobayashi (tylko 197,5 m). O wszystkim zdecydować mieli Stephan Embacher, Ren Nikaido oraz Johann Andre Forfang.  Najlepszy z nich okazał się Embacher, który poleciał 221 metrów. Dramat przeżył Forfang. Austria wygrała.  Japonia na drugiej lokacie. 
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama