Był sezon, że trzy seniorskie drużyny stawały na podium mistrzostw Polski. Były sezony, że w ekstraklasie były trzy ekipy, dodajmy bardzo mocne. Teraz została jedna, Szarotka. Ubiegłoroczne niepowodzenia pragnie pomścić w tym sezonie. Nie był on łatwy, bo do ostatniej kolejki trwała walka o prawo gry w play off. W tym zespole już pojawiali się na parkiecie gracze, którzy w sobotę sięgnęli po najcenniejsze trofeum w swojej kategorii wiekowej.
Cieszy sukces, cieszy, że pracuje się z najmłodszymi w klubie. Cieszy, że starsi zawodnicy będą mieli konkurencję, że będzie miał im ktoś pomóc i będzie to pełnoprawny członek zespołu. Zawodnik z umiejętnościami i zapewne z bakcylem do dalszej pracy. Bo w wielu przypadkach sukces dodaje kopa. Ambitni zawodnicy stawiają przed sobą wysokie cele –gra w seniorskiej drużynie, walka z nią o mistrzostwo i reprezentowanie kraju na międzynarodowej arenie, a przede wszystkim z mistrzostwach świata.
Cieszy, że Nowotarżanie wytrzymali presję finałowej potyczki. Bo nie jest łatwo przystępować do pojedynku w roli faworyta. Taka rola przypisana im została po wygraniu w cuglach sezonu zasadniczego. Żaden zespół na podopiecznych Lesława Ossowskiego nie znalazł recepty. Dopiero w półfinale podwinęła im się noga z Lokomotivem Czerwieńsk, ale szybko z tej wpadki wybrnęli.
Faworytowi jest też trudno, gdy występuje się na własnym boisku, kiedy na turbanach rodziny, znajomi, dziewczyny… Pierwsza zawsze jest myśl – nie zawieść, pokazać się z jak najlepszej strony, a najlepiej, żeby była wygrana. Te chłopaki to wytrzymały. Szacun dla nich, bo były chwile nerwowe, że piłeczka nie bardzo chciała ich słuchać. Rywal był w podobnej sytuacji. Dlatego ważne było, kto pierwszy się opanuje. Kto pierwszy popełni błąd brzemienny w skutkach. Okazało się, że zrobili do unihokeiści z Zielonki. Trzeba przyznać, że obaj rywale byli sobie warci. Zielonka miała swoje atuty, miała graczy z ekstraligi, była groźna i to chyba najprostsze co można o niej napisać.
Ojcem sukcesu jest Lesław Ossowski. Autorytet dla młodych chłopaków, bo był gracz, który z Szarotką zdobywał tytuł za tytułem. Grał też w zespole Old Boys Podhale, z którym świecił sukcesy (wicemistrzostwo w seniorach i kategorii open). Był wieloletnim kapitanem mistrzowskiego Szarotki. Grał w Pucharze Europy i w mistrzostwach świata. Był – jak go określano – przykładem boiskowego „robola”, wypracowującego dogodne sytuacje dla partnerów. Wie jak smakuje sukces. Może przekazać chłopakom swoją wiedzę. Widać, że praca z tym trenerem przynosi efekty, a zwieńczeniem było złoto mistrzostw Polski. Gratulujemy!
Jutro do walki o przejście do historii stają seniorzy tego klubu. Ich rywalem w półfinałowej rywalizacji play off jest wielokrotny mistrz kraju, który hegemonię przejął po Nowotarskich klubach. Mamy nadzieję, ze seniorzy wezmą przykład z juniorów. Pójdą ich śladem.
Stefan Leśniowski










