Te zespoły często w lidze potykały się w finale play off. W obu zespołach byli gracze, którzy rywalizowali między sobą. Podhale jak burza przeszło przez eliminacje, podobnie jak „starsi panowie ” z Oświęcimia. Zapowiadało się ciekawe widowisko. Old Boys Podhale w ostatnich trzech latach nie miało sobie równych i za każdym razem ich rywalem w finale była ekipa z Oświęcimia. „Szarotki” przystępowały do walki o 16 mistrzowski tytuł. Unia tylko raz stawała na najwyższym stopniu podium i było to bardzo dawno, bo w 1994 roku. Wówczas w finale pokonała Pomorzanina Toruń.
Dawnych wspomnień czas – tak zwykło się nazywać tego rodzaju mecze. W obu zespołach roiło się od ligowców, medalistów mistrzostw Polski, w tym złotych, a nawet reprezentantów kraju. Niemal każde ich zagranie, strzały czy też bramkarskie interwencje kwitowano oklaskami. Może już nie ta szybkość, ale technika kija pozostała. Miło było popatrzeć na niektóre zagrania.
Mecz godny rywali. Jego losy rozstrzygnęły się w 8 minucie. Wówczas, w odstępie kilkunastu sekund, „Szarotki” zdobyły dwie bramki. Wykorzystały najpierw podwójną, a chwilę później pojedynczą liczebną przewagę. Drugi gol było po akcji, po której ręce same składały się do oklasków. Jastrzębski z Gruszką rozmontowali bezbłędnie defensywę rywala i ostatni ze wspomnianych miał już przed sobą część odsłoniętej bramki, w którą posłał krążek.
W pierwszej części gospodarze atakowali, stwarzali sobie sytuacje, ale brakowało postawienia kropki nad „i”. Musieli jednak bardzo uważać, bo rywal był niebezpieczny w kontratakach. Ale też w najdogodniejszych okazjach pudłował, a jeśli już trafił w światło bramki, to rewelacyjnie między slupami spisywał się Dariusz „Dawid” Gruszka, który został wybrany MVP meczu.
W drugiej części meczu nie padł żaden gol, chociaż sytuacji z obu stron było sporo. Górale nawet z bliskiej odległości nie trafiali do pustej bramki. Kilka ich akcji było składnych, dynamicznych. Oświęcimianie nie zasypiali gruszek w popiele. Nakręcał ich fakt, iż przeciwnik marnował doskonałe sytuacje i nie potrafił wykorzystać liczebnych przewag. Ta odsłona obfitowała w kary z obu stron. Na 2 minuty przed końcem unici chcieli wycofać bramkarza, ale faulowali. Za moment do siedzącego oświęcimianie na ławce kar dołączył jego kolega i już do końca meczu grali w osłabieniu. Podhale spokojnie rozgrywało krążek czekając na końcową syrenę.
Po niej nastąpił wybuch radości. Wszyscy zawodnicy rzucili się na bramkarza. Wystrzelił korek od butelki szampana, a po hali niosło się „Mistrz, Mistrz, Podhale”. Dawno mury hali nie słyszeli takiego okrzyku. Wspomnienie odżyły. Zapewne kibice tęsknią za takim okrzykiem.
Old Boys Podhale Nowy Targ – Old Boys Unia Oświęcim 2:0 (2:0)
Bramki: Nenko, Gruszka
Old Boys Podhale: Dariusz „Dawid” Gruszka ( Bartosz Lewandowski) - Paweł Gil, Rafał Dutka, Łukasz Gil, Krzysztof Zapała, Tomasz Jękner - Maciej Sulka, Mariusz Trzópek, Mariusz Jastrzębski, Mateusz Leśniowski, Dariusz Gruszka - Bartłomiej Piotrowski, Bartłomiej Iskrzycki, Mateusz Malinowski, Zdzisław Zaręba, Michał Piotrowski - Leszek Różański, Andrzej Nenko, Bartłomiej Neupauer, Piotr Kmiecik, Adam Zych - Jan Mizera, Mateusz Tylka, Szymon Pohrebny. Coach Jacek Kubowicz.
Old Boys Unia: Szymon Noworyta (Sebastian Strzelecki) – Tomasz Połącarz, Adrian Kowalówka, Gabryiel Połącarz, Patryk Noworyta, Rafał Noworyta, Przemysław Krzemień, Mariusz Obstarczyk – Paweł Wadra, Damian Bernań, Mateusz Adamus, Miłosz Ryczko, Sebastian Kowalówka, Wojciech Stachura, Jakub Radwan, Wojciech Salamon, Seweryn Krompiwec, Łukasz Ziober, Łukasz Zeman, Jarosław Świerkot, Tomasz Ziaja, Tomasz Kwadrans, Damian Piotrowicz.
W meczu o brązowy medal Katowiczanie pokonali 3:0 Pomorzanina Toruń. Spadek zaliczyła ekipa z Sosnowca, która przegrała 1:7 z drużyną zmieszaną z zawodników Krynicy i Sanoka.
Stefan Leśniowski










