18.03.2026 | Czytano: 2914

I liga. Pierwszy krok zrobiony (+zdjęcia)

„Szarotki” do pierwszego finałowego spotkania przystąpili wzmocnieni defensorem Oskarem Jaśkiewiczem. Mówiło się o pięciu „Pasiakach”, był jeden.



 
Podhale rozpoczęło z wielkim impetem, nacierając na bramkę rywala. Napór przerwany został faulem Kamińskiego za bramką Lewartowskiego.  Wówczas kapitalną okazje zmarnował Nawrocki. Mając przed sobą odsłonięta bramkę źle trafił w krążek. Jak wykorzystuje się przewagę jednego gracza pokazali podopieczni Marka Ziętary.  Siedem  sekund Nawrocki tylko przebywał na ławce kar. Szlembarski spod niebieskiej trafił w krótki róg bramki strzeżonej przez Lewartowskiego.  W  9 minucie Podhale mogło prowadzić 2:0, gdyby Bochnak, po kapitalnym zagraniu Jarczyka, nie zmarnował sytuacje sam na sam. Ale co się odwlecze. Kolejna przewaga górali, zamieszanie pod bramką gości i z najbliższej odległości, padając, Słowakiewicz ulokował krążek  w bramce.  Janowianie też mieli swoje szanse, a najlepszą Ciepielewski, który ograł Pudzisza i…nie trafił do bramki.
 
Już w pierwszej minucie po przerwie Janowianie zdobyli gola. Strata krążka w środkowej strefie i akcja przeniosła się do tercji Podhala.   Tam obrońcy zbyt pasywnie się zachowali, a Zając odbił krążek przed siebie, wyjeżdżając z bramki.  Odsłonił część swoje bramki i nie zdążył do nie wrócić, co  wykorzystał to Piryh. Kolejne minuty to ogromna przewaga gości, którzy długimi momentami zamykali górali w ich tercji. Gospodarze gonili za krążkiem, nie mogąc go przechwycić, a jak już to zrobili to…nagrywali go wprost na kij przeciwnika. Na szczęście Zając naprawiał błędy kolegów. Gdy wydawało się, że bliżsi zdobycia gola są przyjezdni, Podhale po raz pierwszy od dłuższego czasu przeniosło grę pod bramkę Lewartowskiego i… wtedy padł gol. Czy kuriozalny? Takich mnóstwo pada w NHL. Zawodnicy za bramki z  premedytacją uderzają w bramkarza, a odbity od niego krążek wpada do siatki.  Tak zrobił Łojas.  Janowianie odpowiedzieli również golem kuriozalnym. Inna rzecz, że czwórka Nowotarżan biernie przyglądała się co robi Kogut, a on wykorzystał ich niezdecydowanie. Inna rzecz, że rykoszet mu pomógł w zapisaniu się  do protokołu. W końcówce tercji  kolejny raz Kamiński osłabił zespół.  
 
Górale wybronili to osłabienie na początku trzeciej tercji i wyprowadzili kontratak. Łojas po wtargnięciu do tercji rywala odegrał go do Kamienieckiego, a ten pokonał Lewartowskiego. Za moment „Szarotki” wybroniły kolejną przewagę. W niej Nawrocki miał idealną okazję. Goście nie poddawali się i z determinacją taksowali.  Dwa razy szczęście  ratowało miejscowych od utraty gola, ale za trzecim razem krążek już wylądował w bramce Zająca. Obrońca zamiast przyjąć strzał na ciało, odwrócił się i ten manewr kosztował „Szarotki” utratę gola. Na 2 minuty przed końcem tercji Schmidt wyrzucił  krążek w trybuny i za ten „wyczyn” odesłany został na ławkę kar. Janowianie skomplikowali sobie końcówkę meczu i pozwolili Podhala na pierwszy krok do wygrania ligi.
 
MMKS Podhale Nowy Targ  - Naprzód Janów 4:3 (2:0, 1:1, 1:1)
1:0 Szlembarski – Bochnak – Jarczyk (5:34  w przewadze)
2:0 Słowakiewicz – Jaśkiewicz – Majoch (17:07 w przewadze)
2:1 Pyrih – Menc (21:00)
3:1 Łojas (35:20)
3:2 Kogut – Pyrih (36:39)
4:2 Kamieniecki – Łojas – Żółtek (42:32)
4:3 Sterbenz – Pyrh – Kogut  (54:21)
Stan rywalizacji w play off do dwóch wygranych: 1:0
MMKS Podhale: Zając   – Majoch, Jaśkiewicz, Worwa, Słowakiewicz, Kamiński-   Szlembarski, Pudzisz, Jarczyk, Malasiński, Bochnak – Wikar, Kamieniecki, Żółtek, Łojas, Czyrkin – Bryniarski,  W. Węglarczyk, Gach. Trener Marek Ziętara.
Naprzód: Lewartowski – Schmidt, Zielosko, Svitac, Kogut, Ciepielewski – Pyrih, Kamieniew, Mec, Kazlowski, Nawrocki – Włodara, Szlomski, Sterbenz, Nikolajewicz, Wawrzkiewicz – Panasiuk, Kieler, Gruca, Ustinow, Rzekanowski. Trener Grzegorz Klich.
 
Stefan Leśniowski
 Fot. Maciej Gębacz i Szymon Pyzowski 
 
 

Komentarze







reklama