22.02.2026 | Czytano: 2145

ZIO. Symfonia na kije i krążek

To była prawdziwa ucztą koneserów. Tego można było się spodziewać. Sympatycy hokeja, którzy z NHL są na co dzień przez DAZN czy na innych portalach, wiedzieli czego można się było spodziewać po światowych gwizdach.



 
Ta uczta smakowała wyśmienicie. Jak przystało na gwiazdy NHL mecz dostarczył mnóstwo emocji.  Było w nim wszystko co kibic hokeja uwielbia – szybkie tempo akcji, składne zagrania, które nieraz zatykały dech w piersiach,  mnóstwo strzałów i wspaniałych interwencji bramkarzy. Bez momentu przestojów, walka przy bandach, aż one i kości trzeszczały. To gracze z NHL mają w DNA.  Blokowanie strzałów, odbieranie krążków mogło zaimponować. Krótko mówiąc: była to symfonia na kije i krążek. W dodatku 60 minut nie wystarczyło na wyłonienie triumfatora igrzysk.
 
Pierwsza tercja zgodnie z przewidywaniami przebiegała w bardzo szybkim tempie, co jest charakterystyczne dla obu drużyn zza oceanu. Pierwszą szansę w meczu miał Celebrini, który pozwolił zabłysnąć Hellebuyckowi. Chwilę później wynik uległ zmianie. Dokładnie w szóstej minucie Boldy, jak przecinak,  przedarł się między dwoma obrońcami Kanady, a następnie z bliska bekhendem pokonał Binnigtona, pakując krążek między jego  parkanami.  W tej pierwszej części lepiej radzili sobie Amerykanie, chociaż obie drużyny  miały dobre okazje.
 
To co się działo w drugiej tercji, to momentami wywoływało zachwyty. Znowu było na co popatrzyć.  Sytuacji mnóstwo, blokowane strzały, interwencje bramkarzy, ale też pudła najlepszych. Kanadyjczycy nie wykorzystali 93-sekundowej podwójnej przewagi, ale zdołali w końcówce tercji wyrównać.  Amerykanie przegrali wznowienie w swojej strefie, krążek trafił do Toewsa, ten  podał go Makarowi, który z punktu wznowienia mocnym strzałem pokonał Hellebuycka.
 
Dwie poprzednie tercje były szybkie, ale w trzeciej tempo jeszcze wzrosło. Okazje były z obu stron, ale więcej „Klonowe Liście”.  41  strzałów oddali Kanadyjczycy w 60 minutach (26 USA), ale nie udało się pokonać Amerykańskiego golkipera. Były obijane słupki i poprzeczki. MacKinnon nie trafił z bliska do odsłoniętej bramki. Celebrini również nie wykorzystał dogodnej okazji, a z drugiej strony M. Tkachuk. Mamy dogrywkę. Trwała niespełna dwie minuty. McDavid próbował indywidulanej akcji, ale za Amerykańską bramką stracił krążek poszła kontra i J. Hughes zdobył złotego gola.
 
Kanada – USA 1:2 D (0:1, 1:0, 0:0; 0:1)
0:1 Boldy – Matthews- Q. Hughes (6:00)
1:1 Makar – Toews (38:16)
1:2 J. Hughes – Werenski (64:41)
Kanada: Binnington (L. Thompson) – Makar, Toews, Parayko, Harley, Doughty, Sanheim, Theodore – MacKinnon, McDavid, Celebrini – Stone, Suzuki, Marner – Wilson, Bennett, Marchand – Jarvis, Horvat, Hagel – Reinhart. Trener Jon Cooper
USA: Hellebuyck (Oettinger) – McAvoy, Q. Hughes, Faber, Slavin, Sanderson, Werenski, Hanifin – M. Tkachuk, Eichel, B. Tkachuk – Boldy, Matthews, Guentzel – T. Thompson, D. Larkin, J. Hughes – Trocheck, Nelson, Miller – C. Keller. Trener Mike Sullivan
 
Stefan Leśniowski
Foto wygenerowane przez AI
 

Komentarze







reklama