21.12.2025 | Czytano: 673

PŚ. 18-letni Polak blisko podium

Kacper Tomasiak po pierwszej konkursu w Engelbergu zajmował czwarte miejsce, tracąc do podium zaledwie 0,1 pkt. Niestety drugi skok nie był tak dobry i zajął piąte miejsce. Wyrównał najlepsze swój osiągniecie w karierze.



 
Warunki były bardzo trudne. Wiał wiatr i jury bez przerwy przerwało konkurs, zmieniało belkę startową. Paweł Wąsek skoczył nadspodziewanie dobrze - 134 metry - i znalazł się w drugiej serii konkursu. W jego ślady nie poszedł Dawid Kubacki. Skoczył 119 metrów - podobnie jak Maciej Kot, choć ich łączna nota była różna. Kot w finałowej serii się znalazł, Kubacki  już nie. Przy niekorzystnych warunkach Żyła skoczył zaledwie 116,5 metra, a Stoch osiągnął odległość 120,5 metra. Pierwszy niestety nie znalazł się w drugiej serii,  zaś drugi mógł cieszyć się z obecności w gronie punktujących zawodników.  Rewelacyjny Kacper Tomasiak wylądował na  131 m.  Dość nieoczekiwanie bohaterem pierwszej serii został Stephan Embacher, który skoczył 145 metrów i pobił rekord skoczni. Tak daleki skok wcale nie dał mu jednak eksponowanej pozycji. Po próbach 50 zawodników zajmował dopiero 12. miejsce.  Rwana pierwsza seria zakończyła się znakomicie dla Polaków. Tomasiak był czwarty i do liderujących ex aequo Prevca i Raimunda tracił tylko 1,7 pkt. Do podium zaledwie 0,1 pkt. W czołowej dziesiątce plasował się też Paweł Wąsek. W gronie punktujących znaleźli się też Stoch (21.) i Kot (27.). 
 
Druga seria. Maciej Kot skoczył 121,5 m i w finalnym rozrachunku dało mu to 27. miejsce. Stoch poszybował pół metra dalej niż w pierwszej serii (121 m). Dzięki tej próbie zajął 19. miejsce, poprawiając się względem początku zawodów. Dziesiątego miejsca, które zajmował pierwszej serii, nie utrzymał Paweł Wąsek. Skok na odległość 127 metrów dał mu  13. pozycję. Finał okazał się szczęśliwy dla Kacpra Tomasiaka, który osiągnął odległość 126,5 metrów i uplasował się na piątej pozycji. Wygrał Ryoyu Kobayashi, który przerwał serię pięciu kolejnych zwycięstw Domena Prevca.
 
Stefan Leśniowski
 
 
 

Komentarze







reklama