W boksie obowiązuje wprawdzie zasada, że nie bije się leżącego, lecz na lodowisku ten kanon nie obowiązuje. Podhale już w 51 sekundzie zadało pierwsze trafienie i obkładało rywala kolejnymi ciosami. Część z nich była zabójcza. Po kilku minutach pierwszego starcia rywal znalazł się na deskach i potem obserwowaliśmy spokojne punktowanie w wykonaniu gospodarzy, którzy z wprawą rutyniarzy unikali jak ognia niepotrzebnego zwarcia, kłując za to swoimi żądłami. Przeciwnik próbował się odgryzać, ale były to pojedyncze ciosy, z których jeden w pierwszej tercji zrobił na góralach wrażenie.
MMKS Podhale Nowy Targ – AH Legia Warszawa 14:1 (5:1, 7:0, 2:0)
1:0 Czyrkin (0:51)
2:0 Gach – Żółtek (2:59)
3:0 Bryniarski (5:47)
3:1 Kućmierz – Podrażka (10:00)
4:1 Tkaczenko – Łojas – Swaczanka (13:56)
5:1 Gach – Rusnak (17:57)
6:1 Jastrzębski – Żółtek – Rusnak (26:12)
7:1 Tkaczenko – Bryniarski – Łojas (27:11)
8:1 Jastrzębski (28:55)
9:1 Gach – Melniczuk – Czyrkin (30:34)
10:1 Jastrzębski (32:02)
11:1 Sawczanka – Tkaczenko – Czyrkin (38:25)
12:1 Bednarski – Melniczuk – Czyrkion (38:55)
13:1 Kolendowicz – Czyrkin (42:58)
14:1 Sawczanka – Łojas (45:35)
MMKS Podhale: Odrzywołek - Gach, Bryniarski, Łojas, Żółtek, Tkaczenko - Sawczanka, Gudych, Melniczuk, Czyrkin, Kolendowicz – Rusnak, Jastrzębski, Błach. Trener Grzegorz Brejta.
Stefan Leśniowski










