W czempionacie bierze udział 16 zespołów podzielonych na cztery grupy. Polska drużyna znalazła się w grupie B razem ze Słowacją, Finlandią i Szwecją. Grupa niezwykle trudna, bo Skandynawowie to najwyższa półka, wielokrotni medaliści mistrzostw. Dla biało –czerwonych najważniejszy był dzisiejszy mecz ze Słowaczkami, bowiem dwa najlepsze zespoły z grup A i B awansują bezpośrednio do ćwierćfinałów. Drużyny z miejsc 3 i 4 z grup A i B oraz drużyny z miejsc 1 i 2 z grup C i D będą rywalizować w barażach o awans do najlepszej ósemki.
Słowaczki, to zespół, z którym Polki mogły powalczyć o zwycięstwo. Wskazuje na to bilans wzajemnych spotkań, w których ostatnie mecze zakończyły się niewielką różnicą, ale z ostatnich sześciu zwyciężyła drużyna Słowacji. Jednak oficjalna strona mistrzostw Polkom dawała zaledwie 14% szans na zwycięstwo. No i miała rację. Nasze południowe sąsiadki okazały się zespołem lepszym. Prowadziły już 5:0 i dopiero wtedy Polki zadały dwa trafienia. Odpowiedź rywalek wręcz natychmiastowa, w dodatku dubeltowa.
W barwach biało-czerwonych wystąpiły dwie zawodniczki z Nowego Targu – Dominika Buczek i Anna Osmala. Pierwsza z wymienionych nie gra w polskiej lidze. W poprzednim sezonie, grając w szwedzkiej lidze, w zespole FBC Kalmarsund, zajęła 8 miejsce w prestiżowym plebiscycie szwedzkiego magazynu Innebandymagazinet na najlepszą zawodniczkę unihokeja na świecie. Otrzymała także tytuł Andras Czitrom Trophy - za wybitny wpływ na rozwój tej dyscypliny w krajach rozwijających się. Buczek otrzymała tytuł Sportowca Roku 2024 w Nowym Targu. Jest kapitanem polskiej reprezentacji. Została wybrana MVP meczu.
Kolejni rywalki biało –czerwonych to prawdziwe ośmiotysięczniki. Szwedki z Finki to finalistki poprzedniego czempionatu w Singapurze. Te pierwsze były górą 6:4. Od początku mistrzostw świata te dwie ekipy najczęściej grały w finale, Szwajcarki tylko cztery razy wystąpiły w batalii o złoto. Skandynawskie derby były spotkanie ze znakiem jakości. Ellen Rasmussen zapewniła Szwedkom prowadzenie. Finlandczycy mieli kilka groźnych akcji, ale szwedzką bramkarkę Lovisę Hedin nie udało się pokonać. Chociaż mistrzynie świata w drugiej tercji podwyższyły wynik na 2:0, to przeciwniczki nie poddały się i w ciągu trzech minut odwrócili wynik na 3:2. Szwedki wyrównały jeszcze przed końcem drugiej części i był to ostatni gol w meczu. Ostatnia tercja pozostała bezbramkowa pomimo presji obu drużyn. W obu przypadkach błyszczały bramkarki. Fińska bramkarka Miia Maaranen została nawet uznana za najlepszą zawodniczkę drużyny, a wśród Szwedek była to autorka pierwszego gola Rasmussen. Pojedynek zeszłorocznych faworytek nie wyłonił więc zwycięzcy.
Słowacja – Polska 7:3 (2:0, 2:0, 3:3)
1:0 Sabolova (13:21)
2:0 Klapitova – Mrazova (19:32)
3:0 Hudakova (28:19 karny)
4:0 Hudakova – Chupekova (36:51)
5:0 Saboleva – Mrazova (46:02)
5:1 Buczek – Rudzińska (49:30)
5:2 Stein – Bieniasz Krzywiec (53:44)
6:2 Hrabovska – Chupekova (55:02)
7:2 Hrabovska (56:42)
7:3 Rudzińska – Buczek (58:47)
Słowacja: Farulova – Hrabovska, Pudisova, Hudakova, Belicova, Chupekova – Klapitova, Troskova, Sabolova, Mrazova, Vendzurova – Kocurova, Dobosova, Faktorova, Grossova, Drabekova – Bukova, Kamenska, Ragacova, Velekova. Trener Michal Jedlicka.
Polska: Bernacka – Drzymała, Bogdańska, Rudzińska, Buczek, Cirocka – Bieniasz Krzywiec, Samson, Grądzka, Słonina, Stein – Wójcik, Pawłowska, Osmala, Helman, Kiełbicka – Chomnicka, Tomaszczenik, Szymańska, Nieskórska. Trener Mikael Jeppsson.
W drugim meczu tej grupy Szwecja zremisowała z Finlandią 3:3.
Stefan Leśniowski










