Z USA mamy niekorzystny bilans spotkań. Przed dzisiejszą konfrontacją wygraliśmy sześć spotkań z 35 rozegranych (bramki: 81- 187), z których najważniejsza była ta z 1 kwietnia 1972 w Bukareszcie podczas MŚ grupy B. Polacy po fantastyczny wręcz boju pokonali Jankesów 6:5 i awansowali do grupy A. Po tym spotkaniu długo nie można było zasnąć. Losy ważyły się do ostatniej sekundy, a w międzyczasie hokeiści uraczyli nas prawdziwą huśtawką nastrojów. Po 20 minutach prowadziliśmy 3:0 i Amerykanie byli w głębokim szoku. Amerykanie otrząsnęli się w drugiej tercji i złapali kontakt z naszą drużyną. Ostatnia odsłona była szaleńcza. Decydującego gola o zwycięstwie zdobył Leszek Tokarz z podania Walentego Ziętary zza bramki. Z tych mistrzostw zapamiętamy też tragedię Feliksa Góralczyka, który w meczu z Jugosławią stracił oko.
Ostatni raz potykaliśmy się z Jankesami podczas MŚ w 1992 roku w Bratysławie, ulegając 0:5. Od tego czasu sporo się zmieniło w światowym hokeju. Amerykanie kompletują ekipę z drużyn, które nie zakwalifikowały się do play off w NHL. Do Ostrawy też przyleciała mocna ekipa, toteż ogranie Amerykanów byłoby ogromną sensacją. Ale jak pokazuje rok 1972 roku w sporcie wszystko jest możliwe. Dlatego przed pierwszym gwizdkiem sędziego mocno ściskaliśmy kciuki za biało –czerwonymi, żeby to był wreszcie ich strzelecki dzień.
Trafiliśmy do bramki, po świetnej akcji Wronki, który ominął leżącego Amerykanina i w okienku umieścił krążek, ale…Coach Amerykanów poprosił o analizę wideo, bo jego współpracownicy na tablecie zauważyli, iż był spalony. Wideo potwierdziło, iż Fraszko szybciej niż Wronka przekroczył niebieską linię tercji rywala. Szkoda, wielka szkoda, bo była to świetna tercja wykonaniu naszej drużyny. Najlepsza na tych mistrzostwach. Polska grała jak równy z równym z zawodnikami, którzy maja kilka setek spotkań rozegranych w NHL. Biało-czerwonym pomogły trzy gry w przewadze, podczas których kilka razy przetestowali bramkarza Augustyna. Niestety nadal Polacy jeszcze nie zdobyli gola na czempionacie. Amerykanie również mieli kilka dobrych okazji do zdobycia bramki, ale Murray był bezbłędny.
W drugiej tercji Amerykanom nie było łatwo, bo przeciwnik potrafił nieprzyjemnie kąsać, a szczególnie błyszczał Murray, który momentami doprowadzał do szału graczy w niebieskich barwach. Pokonał go dopiero w 31. minucie Kesselring. W tercji ataku Wałęga nie zatrzymał krążka pod bandą, poszła dwójkowa kontra i wspominany gracz pokonał Murraya. 43 sekundy przed końcem tercji strzelał Pinto, krążek został odbity przez Murraya, a Tkachuk wjechał z nim do bramki. Znowu nasza drużyna nie potrafiła wykorzystać liczebnej przewagi.
Już na początku trzeciej odsłony straciliśmy trzeciego gola. Murray nie dobrze zawahał się, stracił krążek i choć udało mu się wrócić do linii bramkowej, to nie zdążył zareagować na podanie Tkachuka do Caufielda, który wykończył akcję praktycznie do pustej bramki. W 47 minucie i my mieliśmy powody do radości. Wronka wjechał w tercje przeciwnika, wycofał do nadjeżdżającego Pasiuta, a ten z korytarza między bulikami pokonał Augustine. Chwilę później Amerykanie znowu mieli trzybramkowe prowadzenie. Tkachuk oddał strzał, Murray odbił go przed siebie, a Caufield miał wystarczająco dużo czasu i miejsca, aby skutecznie dobić.
Polska – USA 1:4 (0:0, 0:2, 1:2)
0:1 Kesserling – Tkachuk - Vlasic (30:11)
0:2 Tkachuk – Pinto (39:17)
0:3 Caufield - Tkachuk (41:11)
1:3 Pasiut – Wronka – Kolusz (46:22)
1:4 Caufield - Tkachuk – Pinto (49:15)
Polska: Murray - Wanacki, Kolusz, Wronka, Pasiut, Fraszko - Wajda, Kruczek, Urbanowicz, Dziubiński, Michalski - Górny, Dronia, Zygmunt, Paś, Krzysztof Maciaś – Kostek, Bryk, Krężołek, Wałęga, Łyszczarczyk.
USA: Augustine – Jones, Werenski, Boldy, Nelson, Gaudreau – Hughes, Sanderson, Caufield, Pinto, Tkachuk – Petry, Vlasic, Zagras, Hayes, Farabee - Kesserling, Brindley, Kunin, Eyssimont.
W grupie polskiej Niemcy rozgromili Kazachstan 8:2 (2:1, 3:0, 3:1)
W grupie A padły rozstrzygnięcia
Wielka Brytania – Dania 3:4 (2:2, 1:1 0:1)
Czechy – Austria 4:0 (1:0, 2:0, 1:0)
Stefan Leśniowski
Foto FB PZHL










