18.04.2024 | Czytano: 2133

Dwie setki Kolusza

Polacy po wygranym dwumeczu z Węgrami (5:2 i 6:2) zmierzyli się ze Słowenią w Bytomiu. To jest kolejny etap przygotowań do mistrzostw świat elity w Ostrawie i Pradze.


 
Słoweńcy spadli z elity, a my w ich miejsce awansowaliśmy. W ubiegłym roku  z tą ekipą dwukrotnie się potykaliśmy i przegrał 2:3 po karnych oraz wygrali 4:3w takich samych okolicznościach.  Dzisja oba zespoły po raz 26 spotkały się. Przed dzisiejszą potyczką wygraliśmy tylko 9 razy.
 
 Trener Robert Kalaber ma na zgrupowaniu 35 zawodników i będzie musiał wybrać 22  oraz trzech bramkarzy na MŚ. Ma poważny bol głowy nie tylko z wyborami graczy z pola, ale również z bramkarzami. John Murray to numer jeden, Dwójką ma był Tomas Fuczik, ale ciągle czeka na polski paszport. Jutro trenerzy będą podejmowali decyzję, czy golkiper tyskiego zespołu nadal będzie przebywał na zgrupowaniu.
 
Przed spotkaniem uhonorowano wychowanka Podhala Marcina Kolusza, który rozgrywał dzisiaj 201 mecz w koszulce z orzełkiem. Otrzymał m.in. pamiątkową koszulkę z okazji 200 rozegranych spotkań w reprezentacji Polski z rąk wiceprezesa PZHL Adama Frasa. - Jeśli dodam do tego nieoficjalne spotkania, będzie ich jeszcze więcej – powiedział reporterce TVP Sport.  A potem… Nie była ona dobra w wykonaniu naszej drużyny narodowej. Sporo było niedokładności, a w końcówce tercji  nie potrafiła zagrozić bramce przeciwnika grając w cztery minuty w przewadze. No może raz, lecz Tyczynski z najbliższej odległości nie potrafił zmusić do kapitulacji Kroselja.
 
Druga tercja zdecydowanie lepsza w wykonaniu biało –czerwonych. Bramkarz gości miał zdecydowanie więcej pracy niż jego vis a vis. Szanse były na otwarcie wyniku, a najlepsze – Chmielewski, Wronka, Komorski i Maciaś. Skuteczność jednak pozostawiała wiele do życzenia. Kolejnym mankamentem jest gra w przewadze.
 
Na początku trzeciej odsłony Polacy przez 62 sekundy grali w podwójnym osłabieniu, wybronili ją, ale zaraz potem stracili gola.  Polacy starali się odrobić straty, ale w ofensywie mieli mało ognia. Można powiedzieć, że więcej było dymu niż ognia.  Za nadziali się na kontrę. Simsic kapitalnie dograł na drugi słupek do Ograjenseka, a ten dołożył tylko łopatkę kija i krążek zatrzepotał w siatce. Słoweńcy w tym okresie byli zdecydowanie lepsi, oddali więcej strzałów na bramkę Zabolotnego. Wycofanie bramkarza też nie przyniosło Polakom bramki.
Po meczu zespoły strzelali karne. I tutaj lepi byli Słoweńcy.

 Polska – Słowenia 0:2 (0:0, 0:0,  0:2) karne 0:1
0:1 Ticar – Sabolic  (41:30 w przewadze)
0:2 Ograjensek – Simsic (50:09)
Polska: Zabolotny – Horzelski, Kolusz, Chmielewski, Paś, Wronka – Bryk, Ciura, Łyszczarczyk, Komorski, Jeziorski – Dronia, Kostek, Zygmunt, Wałęga, Kapica –Wajda, Jaśkiewicz, Maciaś,  Tyczyński, Urbanowicz.
Słowenia: Kroselj – Magovac, Masic, Maver, Ticar, Drozg – Stebih, Podlipnik, Sobolic, Macuh, Kuralt – Cepan, Crnovic, Torok, Simsic, Ograjensek – Cosic, Mahkovec, Jezovsek, Tomazevic, Mehle.

Stefan Leśniowski
Fot PZHL fb

Komentarze







reklama