17.02.2024 | Czytano: 805

Kraft wyrównał wynik Małysza i Stocha. Najlepszy występ Kubackiego

To już staje się nudne. Stefan Kraft z dziewiątym zwycięstwem w sezonie. Triumfował wyrównał historyczny wynik Adama Małysza i Kamila Stocha w liczbie zwycięstw. Ma ich na koncie 39.



 
Więcej zwycięstw w Pucharze Świata odnieśli tylko Gregor Schlierenzauer (53) i Matti Nykaenen (46). Austriacki skoczek wygrał konkurs Pucharu Świata w japońskim Sapporo, pokonując o zaledwie 0,4 punktu faworyta gospodarzy, Ryoyu Kobayashiego.
 
W Japonii nieźle spisali się Polacy - Dawid Kubacki był ósmy i zaliczył najlepszy występ w tym sezonie, a o cztery lokaty niżej uplasował się Stoch. Finałowy skok zepsuł Aleksander Zniszczoł, a fatalnie spisali się Piotr Żyła i Klemens Murańka.
 
W pierwszej serii najlepszy w serii próbnej Piotr Żyła uzyskał jedynie 107 metrów i nawet nie wywalczył awansu do serii finałowej. Sześć metrów dalej lądował Klemens Murańka, który również zakończył skakanie po pierwszej próbie. Świetnie spisał się za to Aleksander Zniszczoł, któremu skok na 123. metr pozwolił zająć 9. miejsce. 122 metry dały 11. lokatę Dawidowi Kubackiemu, a 118,5 metra uplasowało Kamila Stocha na 16. miejscu. 
 
Liderem po pierwszej serii był reprezentant gospodarzy Ryoyu Kobayashu, a podium uzupełnili Stefan Kraft i Daniel Tschofenig. Największą sensacją był awans Noriakiego Kasaiego. 51-latek jest najstarszym zawodnikiem w historii, który zdobył punkty Pucharu Świata. Kasai skakał jako trzeci w serii finałowej i uzyskał zaledwie 104 metry, co dało mu 30. miejsce w 570. konkursie w karierze.
 
W drugiej serii oglądaliśmy dłuższe skoki. Taki zaprezentował m.in. Stoch, który uzyskał 128,5 metra i awansował na 12. lokatę. Pół metra bliżej lądował Kubacki,  co dało mu 8. miejsce, czyli najlepszy wynik w tym sezonie. Drugą próbę kompletnie zepsuł Zniszczoł, który skokiem na 117. metr zaliczył spadek na 25. miejsce.
 
Walka o podium rozegrała się między czołową trójką Pucharu Świata. Skokiem na 139. metr zwycięstwo zapewnił sobie Stefan Kraft, który wyprzedził Ryoyu Kobayashiego i Andreasa Wellingera.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama