04.10.2023 | Czytano: 6604

Powrót do macierzy. Damian Kapica

Po ośmiu latach tułaczki po innych klubach Damian Kapica wrócił do macierzy, czyli nowotarskich „Szarotek”.


 
Urodzony 18 lipca 1992 roku napastnik, oprócz Podhala, grał w czeskim Ocelari Trzyniec U-20 (2011-2012), JKH Jastrzębie (2012-2014) i Cracovii (2015-2023).
 
A  jak awans
Tego chyba nikt się nie spodziewał. Po raz pierwszy drużyna, w której był składzie, wygrała Continental Cup. Zdobyte  trofeum pozwoliło Cracovii awansować do Ligi Mistrzów. Tym samym w Champions League  nasz kraj reprezentowały wówczas dwa zespoły. Spory udział w tym sukcesie miał Damian, który w pięciu meczach zdobył dwa gole.
 
B jak Bratislava Capitals
Był bliski występów w  słowackim zespole Bratislava Capitals. W sierpniu 2020 został zawodnikiem tego klubu, lecz pod koniec września  ogłoszono jego odejście i związał się z Cracovią. 
 
C jak Cracovia
W 2010 roku 17- latek był rewelacją. Były momenty, że ośmieszał rutyniarzy. Zadziwiał dojrzałą grą, zaś w finałowych potyczkach z „Pasami” przeszedł samego siebie. W play off rozegrał 14 spotkań, zdobył dwa gole, ale jakże ważne.  „To perełka, której nie można zmarnować. Chłopak o nieprawdopodobnych umiejętnościach jak na swój wiek. Zagrał jak stary wyga, ze stoickim spokojem” – podsumowywał Gabriel Samolej jego występ w play off. Później los skojarzył go z krakowskim klubem.


 
D  jak debiut
Mariusz Czerkawski i Walenty Ziętara – to nieliczni polscy hokeiści, którzy debiutowali w lidze w wieku 16 - 17 lat, a którzy później zostali zawodnikami wielkiego formatu. W ich ślady poszedł Damian. W pierwszej drużynie „Szarotek” zadebiutował podczas wyjazdowego spotkania z „Pasami”18 września 2009 roku.  Takiego debiutu jaki on miał może mu pozazdrościć wielu. Co prawda jego zespół przegrał, ale po dogrywce.


 
F jak Fabian
Jego młodszy brat, również wychowanek Podhala. Tak się złożyło, że zamienili się miejscami. Damian wrócił do Podhala, a Fabian, który w trakcie poprzedniego sezonu został wypożyczony do Cracovii,  pozostał pod Wawelem.

 Fabian z pucharem

G jak gol Radzika
W meczu pierwszej ligi Damian siedział na ławce kar, a jego drużyna zdobyła gola. Jakież było zdziwienie przy stoliku sędziowskim, kiedy arbiter (Radzik) podał strzelca. Był nim Kapica. Najpierw były śmiechy i szydera, a dopiero w przerwie sufler pomógł mu w ustaleniu prawdziwego zdobywcy gola.
 
H – jak „Hokejowe Orły”
W plebiscycie „Hokejowe Orły” został wyróżniony w kategorii  odkrycie sezonu w seniorach (2010) i jako najlepszy junior  (2010 i 2012).
 
J jak Jakub
„Nie daleko pada jabłko od jabłoni”  tak można powiedzieć o Damianie. Nie mógł nie zostać hokeistą, skoro tata  był hokeistą (bramkarzem). To był pierwszy jego trener i menadżer, który dbał o rozwój kariery syna. Dodajmy do tego - największy fan. 
 
K jak kolekcjoner
Damian w grupach młodzieżowych był kolekcjonerem złotych krążków. Zdobywał je z każdą grupą wiekową. W każdej ekipie był pierwszoplanowa postacią, prawdziwym egzekutorem. Gole zdobywał niemal na zawołanie.


 
L jak Liga Mistrzów
Trzykrotnie uczestniczył w rozgrywkach Ligi Mistrzów – w sezonach 2016/17, 20217/8 i 2022/23. W sumie rozegrał 12 spotkań, w których zdobył sześć goli.
 
M jak Muskegon Lumberjacks
Podczas mistrzostw świata U 18 w Krynicy skauci dostrzegli wielki talent wychowanka Podhala. Dostał zaproszenie za Ocean na testy do amerykańskiego zespołu Muskegon Lumberjacks. Wrócił ze Stanów Zjednoczonych z kontuzją, która uniemożliwiła mu walkę o miejsce w beniaminku ligi juniorskiej USHL. „Średnio wyszedł mi ten obóz – nie ukrywał w rozmowie ze „Sportowym Podhalem”. „Nie rozpaczam, że nie dostałem się do składu. Na pewno byłoby super zagrać w świetnie zorganizowanym klubie, ale na tym świat się nie kończy. Coś z tego wyjazdu wyniosłem. Zobaczyłem inny hokejowy świat. Hokej oparty na szybkiej grze, co ułatwiają węższe lodowiska. Rozegrałem tam pięć spotkań. W pierwszych dwóch zdobyłem osiem punktów. W trzeciej potyczce doznałem kontuzji. Naciągnąłem mięsień czworogłowy. Utrudniał mi grę w kolejnych meczach. To zaważyło, że nie zdołałem się przebić do drużyny”.
 
N jak najlepszy atak
Przez większość swoje kariery w grupach młodzieżowych tworzył atak z Kasprem Bryniczką i Piotrem Kmiecikiem. Na lodzie rozumieli się bez słów. Ten atak był najlepszy w kraju. Szkoda, że losy każdego z nich potoczyły się inaczej.  Duża strata dla klubu i polskiego hokeja” twierdzi Jacek Szopiński.
 
 
P jak Puchar Kontynentalny
Brał udział w dwóch edycjach tego trofeum. W obu przypadkach w barwach Cracovii (2019/20 i 2021/22). Ostatnią edycję wygrał z kolegami i tym samym drużyna zapewniła sobie udział w Lidze Mistrzów.  W Continental Cup rozegrał 11 meczów i zdobył pięć goli.
 
R jak reprezentacja
W barwach seniorskiej reprezentacji uczestniczył w turniejach mistrzostw świata w 2012 (Dywizja IB), 2017, 2018 (Dywizja IA), 2019 (Dywizja IB). Trzy razy uczestniczył w czempionacie globu w drużynie U-18 i  dwa razy w U-20. W 2010 roku został najlepszym zawodnikiem turnieju. Dwa lata później był najlepszym strzelcem i wygrał klasyfikację kanadyjską.  Powtórzył ten wyczyn w 2019 roku, tyle, że w seniorach.  Kontuzja wyeliminowała go z historycznego dla polskiego hokeja czempionatu w tym roku.


 
S jak sukcesy
Ma na koncie mnóstwo sukcesów.  Największe osiągnięcia zanotował z Cracovią. Trzy razy był mistrzem Polski – z Podhalem (2010) i Cracovią (2016, 2017).  Tyleż  razy sięgał po Puchar Polski  z JKH (2012) i Cracovią (2015 i 2021). Dwa razy cieszył się z wygrania meczu o Superpuchar w 2016 i 2017 z Cracovią.  W 2022 roku wygrał wspólnie z kolegami z drużyny Puchar Kontynentalny.
 
SZ – jak Szopen
Pod skrzydłami Jacka Szopińskiego, popularnego Szopena, rozwijał się talent młodego Kapicy. To on z nim pracował najdłużej w grupach młodzieżowych. Ten trener dostrzegł jego wielki talent. „To jest perełka, z której polski hokej w przyszłości będzie miał pożytek” – mówił. Wychowanek go nie zawiódł.  „Damian był wybitnie uzdolnionym i zawsze był w drużynie, która była od niego dwa lata starsza” – dodawał Szopen.
 
T  jak tysiączek
22 września 2013 roku Damian okazał się katem swojego macierzystego klubu występując w barwach jastrzębskiego klubu.   Ustrzelił hat tricka i dodatkowo zdobył tysięcznego gola dla JKH w historii występów w ekstraklasie. „W szatni czekały na mnie dwa czeki w kopertach. Były już przygotowane przed meczem. Należało tylko wpisać nazwisko strzelca” – wyznał „Sportowemu Podhalu”.
 
U – jak urazy
Często Damian narożony był na kontuzje, które eliminowały go z gry. Jednak ostatnio nie grał pół roku. Wykryto u niego autoimmunologiczne zapalenie wątroby. Cierpiał też na uraz braku. Z tego powodu zabrakło go w drużynie narodowej, która wywalczyła awans do elity mistrzostw świata.
 
V jak  Vierumaki
W 2007 roku wziął udział w 10-dniowym obozie szkoleniowym IIHF w fińskim mieście Vierumaki. - Obóz sporo mnie nauczył – twierdził na łamach „Sportowego Podhala”. - Ponad 300 zawodników z 52 krajów uczestniczyło w nim. Byli zawodnicy z tak egzotycznych hokejowo krajów jak Singapur, Meksyk, Luksemburg, Portugalia, Malezja czy Nowa Zelandia. Pod względem sportowym był to udany  obóz. Losowo wyłoniono drużyny, które rozgrywały między sobą mecze”.
W klasyfikacji kanadyjskiej uplasował się na szóstym miejscu, z dorobkiem 13 punktów. Strzelił 10 goli. W swoim zespole Damian był drugi o jedno „oczko” wyprzedził go Szwajcar Nino Niederreiter – 14 pkt ( 8 goli + 6 podań).
 
W jak włosy
Po zdobyciu mistrzostwa Polski z Podhalem (2010) stracił włosy. Koledzy w szatni  ogolili go do łysa.
 
Z jak zwinność
Damian swoją posturą nie przypomina gladiatora, ale z gladiatorem przyszło mu walczyć  podczas turnieju żaków w Fuessen. „ Damian grał z grupą o dwa lata starszą. Podczas jednego z meczu zobaczyłem jak Damian szarżuje na obrońcę o posturze trzy razy większej od niego. Ten przymierzał się, by go zaatakować ciałem. Na moment zamarłem, ale mój zawodnik wykazał się niebywałym sprytem i zwinnością, i rywal z hukiem wylądował na lodzie i bandzie. W wieku 17 lat wprowadził do seniorskiej drużyny sporo ożywienia. Potrafił „związać” obrońców i posłać krążek do bramki” – wspomina Jacek Szopiński. „Żywe srebro” – tak mówili o nim, gdyż wszędzie go było pełno.
 
Ż jak żagiel
Zapytany po jednym z meczów z Podhalem o taktykę na macierzysty klub, odparł: „ Żagiel! Wiedzieliśmy, że rywal będzie skupiony  na defensywie. Dlatego mieliśmy robić dużo wiatru na lodzie, dużo jeździć i starać się zgubić przeciwnika”.
 
Stefan Leśniowski
 
 
 

Komentarze







reklama