Losy obu spotkań ważyły się do ostatniej sekundy, a nawet dłużej, bo była dogrywki i karne. Kibice w Tampere i Rydze mieli prawdziwą huśtawkę nastrojów, tym bardziej, iż grali gospodarze. Finowie nie sprawili radości swym fanom, za to Łotysze oszaleli z radości pokonując faworyzowanych Czechów.
Zawodnicy gospodarzy grupy B wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo. Na samym początku turnieju musieli zmierzyć się z hokejowym tytanem, Kanadą. Łotysze, choć mieli w meczu wiele okazji, żadnej nie potrafili zamienić na bramkę, przez co na samym początku turnieju ponieśli porażkę 0:6. Następnego dnia słowacki zespół okazał się od nich lepszy.
Czeska drużyna miała dziś potwierdzić swoją dominację na lodzie. Ich wejście do turnieju było doskonałe. W derbach pokonali Słowację 3:2. To była bardzo zacięta walka i mimo że selekcjoner Kari Jalonen dwukrotnie przegrał, za każdym razem udało mu się znaleźć przepis na wyrównanie. Podopieczni Kari Jalonena zmierzyli się w niedzielę z Kazachstanem. Znakomicie wypadli Czesi, którzy uderzyli w trzeciej tercji i wygrali 5:1. W meczu z Łotyszami byli faworytem.
Czesi, mimo oddania czterech celnych strzałów na bramkę w pierwszych 20 minutach prowadzili po golu Nemecka. Łotysze byli bardzo aktywni, częściej zatrudniali golkipera rywala, ale brakowało im skuteczności. Zaraz po przerwie Łotysze wyrównali, a 62 sekundy później objęli prowadzenie. Dzierkals trafił w okienko krótkiego rogu. Prowadzenie gospodarzy trwało tylko sześć minut. Więcej goli już nie było w tej części meczu, choć widzieliśmy okazje po obu stronach. W każdym razie jest to bardzo wyrównane i zacięte spotkanie. W 46 min. Łotysze ponownie objęli prowadzenie. Po strzale Cibulskisa krążek nieszczęśliwie odbił się od parkanu i wpadł do siatki. Wydawało się, że gospodarze dowiozą jednobramkową przewagę. Świetne podanie Cervenki na drugi słupek, a tam pozostawiony bez opieki Kempny posłał krążek do bramki. W końcówce zakotłowało się pod bramką Silovsa. W sukurs przyszli mu obrońcy, który wybili krążek z pola bramkowego. Kolejna dogrywka w tym czempionacie. Szczęścia okazała się dla gospodarzy, którzy oszaleli ze szczęścia.
Czechy – Łotwa 3:4 D (1:0, 1:2, 1:1; 0:1)
1:0 Nemecek – Beranek – Cernoch (8:25)
1:1 R. Bukatrs – Cibulkis – Dzernis (22:16)
1:2 Dzierkals – Freibergs (23:18)
2:2 Kubalik – Cervenka – Dvorak (29:21)
2:3 Cibulskis – Andersons – Smirnovs (45:22)
3:3 Kempny – Cervenka – Kubalik (56:58)
3:4 Batana – Jaks (64:16)
Czechy: Hrubec – Kundratek, Kempny, Kubalik, Sedlak, Cervenka – Kostalek, Dvorak, Kaut, Spacek, Smejkal – Zboril, Jordan, Tomasek, Sobotka, Flek – Knot, Nemecek Beranek, Cernoch, Vozenilek.
Łotwa: Silovs – Balinskis, Zile, Daugavins, Abols, Balcers – Mamcics, Jaks, Dzierkals, Batna, R. Burkarts – Cukste, Freibergs, Kenins, Smiornovs, Andersons – Cibulskis, Indrasis, Dzernis, Ro. Burkarts, Locmelis.
Szwecja może być zadowolona ze swojego wejścia w turniej.
Po dwóch meczach była jedyną drużyną z kompletem punktów, razem ze Stanami Zjednoczonymi. Ale dzisiaj musiał skrzyżować kije z obrońcami tytułu. Ci nie weszli dobrze do turnieju. W meczu otwarcia ze Stanami Zjednoczonymi po pierwszej tercji prowadzili 1:0, ale potem Amerykanie zwiększyli tempo, na co hokeiści Suomi nie mogli zareagować i ostatecznie mecz przegrali 1:4. W drugim meczu Finowie zmierzyli się z Niemcami zaksięgowali trzy punkty, ale nie przyszły im łatwo.
Pierwsza tercja nie przyniosła gola. Bliżej prowadzenia była jednak Finlandia, stwarzając groźniejsze okazje. Najbliżej zdobycia gola był Mikko Rantanen. W drugiej części Szwedzi wykorzystali wzmożoną aktywność i strzelili gola na niecałe trzy minuty przed drugą przerwą. Po precyzyjnym podaniu Berggrena Lindberg posłał krążek do bramki. Bramkarz nie zdołał się przemieścić na drugi słupek. Finowie mieli okazje, ale zawodziła ich skuteczność. Wyrównali w 47 min. po strzale… zza linii bramkowej. Limmikko trafił w plecy bramkarza i krążek wylądował w siatce. Za moment Szwedzi mogli ponownie wyjść na prowadzenie, lecz Petersson przegrał pojedynek oko w oko z Larmi. Goli już w regulaminowym czasie nie widzieliśmy. Dogrywka. W niej Szwedzi mieli 2-minutową przewagę, ale Finowie się wybronili. Losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w szóstej serii karnych.
Finlandia – Szwecja 1:2 K (0:0, 0:1, 1:0; 0:0) karne 2:3
0:1 Lindberg – Berggren – Zetterlund (37:17)
1:1 Limmikko – Pesonen – Kapanen (46:47)
1:2 Raymond (decydujący karny)
Finlandia: Larmi – Ohtamma, Lehtonen, Rantanen, Manninen, Hartikainnen – Koivisto, Maatta, Kakko, Salinen, Armia – Pokka, Seppala, Kapanen, Lammikko, Pesonen – Matinpalo, Foiman, Anttila, Bjorninen, Oksanen.
Szwecja: Johansson – Sandin, Tommernes, Raymond, Carlsson, Nylander – Pudas, A. Lindholm, Petersson, P. Lindholm, Grundstrom – Bengtsson, Nemeth, Zetterlund, Lindberg, Bergeren – Silfverberg, DaLa Rose, Sorensen.
Stefan Leśniowski
Foto Marketa Krizova










