W roli egzaminatora wystąpią reprezentacja Słowenii, która w połowie maja wystąpi w MŚ elity. Pod znakiem zapytania stał udział w czempionacie globu dwóch wychowanków Podhala – Damian kapicy i Patryka Wronki. Po badanych okazało się, że kontuzja nie pozwoli Kapicy na występ w Nottingham. Po dokładnych badaniach lekarze stwierdzili, że Wronka może uczestniczyć w zajęciach. Przeciwko Słowenii nie zagrają zawodnicy GKS-u Katowice - Maciej Kruczek i Grzegorz Pasiut. Obu zatrzymały w domu sprawy rodzinne.
Biało –czerwoni rozegrali ze Słoweńcami 23 mecze, z których osiem wygrali, a ostatni triumf odnieśli 23.4.2018 roku podczas mistrzostw świata (4:2).
Rozpoczęło się nie najlepiej dla biało –czerwonych, którzy szybko złapali dwie kary. Pierwszą zdołali wybronić, drugiej już nie. Niemniej z każdą minutą nasza drużyna narodowa się rozkręcała. Zaczęła zagrażać bramce gospodarzy. Wreszcie w 14 minucie kapitalne podanie Horzelskiego za plecy obrońców do Łyszczarczyka, a ten w sytuacji sam na sam oszukał bramkarza i trafił do odsłoniętej części bramki. W końcówce świetną okazję miał Biłas, ale nie zdołał podnieść krążka nad leżącym golkiperem.
Po 40 minutach nadal był remis. Podobnie jak w pierwszej odsłonie oba zespoły zdobyły po golu. W 23 minucie dwóch Polaków powędrowało na ławkę kar i gospodarze potrzebowali zaledwie 10 sekund by wykorzystać ten handicap. Odwiedzał Łyszczarczyk po indywidualnej akcji. Po otrzymaniu krążka od Jaśkiewicza z własnej tercji i wtargnięciu do tercji rywala, oszukał obrońcę, ale miał ostry kąt, by pokonać golkipera. Zdecydował się więc objechać bramkę i od zakrystii zaskoczyć bramkarza. Na 90 sekund przed końcem tercji, goście grali w osłabieniu ( zbyt dużo kar łapaliśmy), krążek przechwycił Wałęga i samotnie jechał na bramkę. Nie oddał strzału, bo wykombinował, by podawać do Zygmunta. Ten się zorientował, a miał przed sobą pustą bramkę.
Świetną okazję wypracował sobie Zygmunt, który jak w masło wszedł między dwóch obrońców, znalazł się oko w oko z bramkarzem, ale jego już nie zdołał pokonać. Szansę miał także Komorski. 100 sekund przed końcem tercji Łyszczarczyk powędrował na ławkę kar i rywale stanęli przed szansą zakończenia meczu w regulaminowym czasie. Na szczęście jej nie wykorzystali. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, co ciekawe, toczyła się bez przerwy, bez gwizdka arbitrów. O losach spotkania zdecydowały karne. Lepiej je wykonywali gospodarze. Z naszej strony tylko Dziubiński zdobył gola z samotnego najazdu.
Słowenia – Polska 3:2 K (1:1, 1:1, 0:0; 0:0) karne: 3:1
1:0 Maver – Podlipnik – Ograjenszek (7:51 w przewadze)
1:1 Łyszczarczyk – Horzelski – Miarka (13:24)
2:1 Maver – Ograjenszek – Drozg (22:56 w podwójnej przewadze)
2:2 Łyszczarczyk – Jaśkiewicz (34:45)
3:2 Kroszelj (65:00 karny)
Polska: Miarka - Kostek, Jaśkiewicz, Dziubiński, Komorski, Łyszczarczyk - Biłas, Wajda, Zygmunt, Wałęga, Fraszko - Górny, Ciura, Jeziorski, Paś, Urbanowicz - Paszek, Horzelski, Wanat, Galant, Michalski. Trener Robert Kalaber.
Stefan Leśniowski










