07.04.2023 | Czytano: 2528

Czekaliśmy na wygraną nie 85, lecz 87 lat !

Wczorajsze zwycięstwo nad Łotwą było historyczne, bo odniesione po 87 latach, a nie po 85, jak podały niektóre media. Pierwsza wygrana była 8 lutego 1936 w GA-Pa podczas igrzysk olimpijskich w Ga-Pa.


 
Nasz reprezentacja odniosła wtedy zwycięstwo 9:2 (1:0, 4:0, 4:2), po trzech bramkach Wołkowskiego, dwóch E. Zielińskiego i  A. Kowalskiego oraz po jednym - Sokołowskiego, Marchewczyka. Wczoraj była druga wygrana biało-czerwonych z Łotyszami, przypomnijmy 5:3.
 
 Łotysze podrażnieni przegraną w czwartek dzisiaj od początku spotkania narzucili swoje warunki. Pod bramką Polaków bez przerwy dzwoniono na alarm. Tylko raz udało im się umieścić krążek w bramce gości. I to w najmniej oczekiwanym momencie, bo podczas gry w przewadze.  Takie gole bolą, a na pewno interwencja Lewartowskiego, który nie zdążył się przemieścić na drugi słupek i Łotysz od zakrystii wpakował mu krążek do siatki. To nie była dobra odsłona w wykonaniu biało –czerwonych.
 
W drugiej odsłonie bramek nie oglądaliśmy, ale to zasługa Lewartowskiego, który zrehabilitował się za puszczoną bramkę. Dwoił się i troił, by zapobiec utracie gola, bowiem Łotysze napierali z dużą mocą. Momentami kręcili kręciołki w tercji rywala i ten mógł  poczuć się jakby był na karuzeli. Biało –czerwoni próbowali kontratakować, ale sporadycznie, policzyć je można było  na jednej ręce.  
 
Niestety zaraz na początku trzeciej tercji  błąd popełnił Lewartowski, który z ostrego kąta przepuścił krążek między parkanami. Drugi numer tyskiego zespołu bronił nierówno, miał kapitalne interwencje i takie jak przy dwóch straconych golach, ze złym ustawieniem. Biało –czerwoni na 3 min. i 13 sekund stworzyli jedyną sytuację w tej części meczu. Zygmunt nie wykorzystał wręcz idealnej okazji. Na 115 sekund przed końcem Polacy grali w szóstkę, po wycofaniu Lewartowskiego, ale bliżej zdobycia kolejnego gola byli nasi rywale.  

Dodatkowo, po ustaleniach trenerów, rozegrano dogrywkę w ramach treningu. Trener Kalaber zagrał ją va banque, bez bramkarza. Wygrali ją 1:0 Łotysze trafiając na 21 sekund przed końcem do pustej bramki.  Po dogrywce były jeszcze karne i też przegraliśmy 2:0. Wczoraj karne padły naszym łupem  3:1, po bezbramkowej dogrywce.


 Łotwa – Polska 2:0 (1:0, 0:0, 1:0)
1:0 Dzierkals (13:45 w osłabieniu)
2:0 Locmelis – Golovkos (40:35)
Polska: Lewartowski  -  Kostek, Jaśkiewicz, Łyszczarczyk, Wałęga,  Zygmunt -   Paszek, Górny, Michalski, Dziubiński, Wanat -  Kamieniew, Biłas, Maciaś, Paś, Urbanowicz -  Florczak, Horzelski, Brynkus, Krzemień, Sołtys. Trener Robert Kalaber.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama