„Teraz albo nigdy” – tak mówią w Oświęcimiu, gdzie już 19 lat czekają na mistrzostwo. Najpierw jednak muszą pokonać Tychy, by móc znaleźć się w decydującej batalii o złoto. A tyscy kibice w grudniu śpiewali „Puchar już mamy na mistrza czekamy”. Puchar zdobyli na lodowisku w Oświęcimiu. Wprawdzie Unia zajęła wyższe miejsce w sezonie regularnym, ale w konfrontacjach z tyszanami ma ujemny bilans (1:4 w meczach). To jednak nic nie oznacza, bo play off rządzi się swoimi prawami. Otwiera się nowy rozdział, ona zespoły miały czystą kartę. Jak zawsze w konfrontacjach w play off w głównych rolach muszą wystąpić bramkarze oraz formacje specjalne.
Rywalizacja rozpoczęła się od ciekawej oprawy. Prowadzący – znany nam z finałowych potyczek Podhala z Unią za ery Ewalda Grabowskiego - wcielił się w cesarza Rzymu, a wokół niego ustawili się gladiatorzy. Chwilę później na arenę wkroczyli wojownicy, by stoczyć pojedynek, którzy w pierwszym starciu starali się walczyć uważnie, by nie popełnić błędu. Szachowali się. Nie zadali sobie ciosu, chociaż mieli takie możliwości. Na pierwszy cios musieliśmy czekać aż do 28 minuty. Wtedy goście grali w osłabieniu, a wznowienie było w ich tercji. Po wygraniu wznowienia przez oświęcimian, krążek trafił na niebieską do Pangełowa Judłaszewa, który trafił w okienko. Bramka ta sprawiła, iż mecz się otworzył i mieliśmy ciekawe widowisko. Ataki sunęły w obie strony, a bramkarze mieli sporo pracy. Więcej Fuczik.
Nie mający już nic do stracenia goście zmuszeni byli atakować. Jednak ich ataki nie kleiły się. Często wiele było rozwiązań indywidualnych, zresztą podobnie było po przeciwnej stronie. Najwięcej emocji mieliśmy w ostatnich 4 minutach. Bramkarze wystąpili w głównej roli, wygrywając pojedynki sam na sam. Na 2 minuty i 23 sekundy krążek odbił się od pleców Fuczika, po wrzutce zza bramki i wylądował w siatce. 134 sekundy przed końcem tercji Andriej Sidorenko wycofał bramkarza. Trzykrotnie oświęcimianie nie trafili do pustej bramki.
Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Tychy 2:0 (0:0, 1:0, 1:0)
1:0 Pangełow Judłaszow – Cichy – Da Costa (27:46 w przewadze)
2:0 Dziubiński – Padakin (57:37)
Stan rywalizacja do czterech wygranych 1:0
Unia: Lindskoug – Djukow, Jerofejevs, Ahopelto, Dziubiński, Padakin – Pangełow Jułdaszow, Da Costa, Cichy, Szczechura – Bezuszka, P. Noworyta, Sołtys, Krzemień, S. Kowalóka – M. Noworyta, Paszek, Laakso, Wanat, Prusak. Trener Nik Zupancic.
Tychy: Fuczik – Pociuecha, Kaskinen, Szedivy, Komorski, Jeziorski – Jaśkiewicz, Bizacki, Gościński, Starzyński, Marzec - Younan, Nilsson, Mroczkowski, Boivin, Dupuy – Ubowski, Ciura, Juhola, Galant, Szturc. Trener Andriej Sidorenko.
Stefan Leśniowski










