18.11.2022 | Czytano: 3448

PHL. Tasowanie i…rekord

AKTUALIZACJA ( pozostałe wyniki + tabela) Drużyna Podhala przypomina talię kart, która przed każdym rozdaniem jest tasowana. Tasującemu co rusz karta z podobizną zawodnika, a ostatnio i trenera, wypada z rąk.


 
Przetasowania w kadrze zespołu są ogromne. Kevin Lindskoug, Tamas Jelinek, Lauri Huhdanpaa, Lukas Hvila, Sampo Pulaharju – te „karty” już wypady   z  zespołu. 12 grudnia do tego grona dołączy Ołeksij Worona. Podżegano się też trenera   Juraja Faitha, a Marcel Skokan tylko w jednym meczu samodzielnie prowadził „Szarotki” (16. 11; z JKH 5:8). To rekord w  długości prowadzenia zespołu! Wcześniej należał do ukraińskiego trenera Władimira Andriejewa, który po zakończeniu Uniwersjady w Nowym Targu (dowodził studencką reprezentacją swojego kraju) w 2001 roku zastąpił Andrzeja Słowakiewicza. Drużynę Podhala prowadził w zaledwie dwóch spotkaniach i w obu przegrał. Ciekawostką jest, iż treningi nadzorował zza bandy, gdyż nie miał…łyżew! Skokana  po jednym meczu zmienił Aleksandrs Belavskis. Łotysz prowadził już Podhale w sezonie 2017/18, ale ze względów dyscyplinarnych rozwiązano z nim umowę.
 
To trzecie podejście włodarzy „Szarotek” do Łotysza. Mało kto wie, że nowy szkoleniowiec w 1991 roku był blisko gry w dresie z szarotką na piersi. Ewald Grabowski polecił działaczom graczy swojej drużyny Dynamo Ryga.  Jednym z nich był wspomniany Belawski (tak wtedy pisało się jego nazwisko), najlepszy strzelec drużyny.  Dwóch członków Fundacji im. Elka Kilanowicza  pojechało do Rygi, by go odebrać. Wydawało się, że transfer jest zaklepany. Na miejscu okazało się, że sprawy się skomplikowały. Belawski, uczestnik igrzysk olimpijskich w Salt Lake City  dostał korzystniejszą ofertę z szwedzkiego klubu IF Bjoerkloeven. W jego miejsce Podhale zatrudniło kolegę z zespołu Jewgienija Semieraka i z Moskwy mistrza świata Sergieja Agiejkina. Byli to najlepsi obcokrajowcy w historii Podhala. Podejście w roli zawodnika nie doszło do skutku, w roli trenera, już tak. Dzisiaj wiemy, że po raz drugi.
 
Trzeba przyznać, że nowego szkoleniowca czeka nie lada wyzwanie. Dzisiaj zadebiutował w boksie Podhala. Od razu wrzucony został na głęboką wodę, na podrażnionego rywala, który niespodziewanie w środę stracił „oczko”.  Drugie, z Zagłębiem, wytargał dosłownie rzutem na taśmę. 5 sekund przed końcem dogrywki tyszanie  zdobyli zwycięskiego gola. Hokeiści z miasta piwnego zapowiadali, że poprawią sobie dzisiaj humor. Trudno, by tak nie myśleli, bo w tabeli oba zespoły dzieli przepaść. W dodatku ich tafla od 23 września 2016 roku w sezonie zasadniczym  nie została zdobyta przez „Szarotki”. Dzisiaj, mimo dzielnej postawy, również nie potrafiły odczarować tyskiego lodowiska.
 
W pierwszych 20 minutach gospodarze posiadali inicjatywę, którą udokumentowali dwoma golami. Mogli ich zdobyć więcej, ale na przeszkodzie stawał Bizub. Były momenty, że miejscowi zamykali w zamku górali, mimo iż oba zespoły grały w komplecie. Przyjezdni  rzadko gościli w tercji rywala, ale nie musieli oddawać zbyt wielu strzałów, jak rywal, bo wystarczyła jedna kontra i Lewartowski został pokonany. Svitana lewym skrzydłem przedarł się do tercji tyskiego zespołu, zagrał w tempo na drugi słupek, a tam  akcję zamknął Przygodzki.
 
Drugą tercję tyszanie rozpoczęli z przewagą dwóch graczy (85 sekund). Nie wykorzystali tego handicapu, a Podhale uwierzyło, że przeciwnik jest do pokonania. Kapitalną okazję miał Svitana po zagraniu Przygodzkiego, ale…  Co się dowlecze. Volrab huknął spod niebieskiej, a  Lewartowski się nie popisał.  W połowie meczu gospodarze drugi raz  grali w podwójnej przewadze i objęli prowadzenie po uderzeniu spod niebieskiej Bagina. Gdy Podhale grało w przewadze, tyszanie dwukrotnie wyprowadzili dwójkowe kontry. Bizub nie dał się pokonać.  
 
Dopiero w 43 minucie tyszanie znaleźli na niego sposób. Komorski zagrał zza bramki Szedivy, a ten pozostawiony bez opieki ulokował krążek w bramce.  Tyszanie przeważali, ale Bizub miał swój dzień. Zwijał się jak w ukropie broniąc soczyste strzały przeciwnika, ale jeszcze raz w końcówce skapitulował.  49 sekund przed końcem Bizub zjechał do boksu i Podhale atakowało w szóstkę boniącą się czwórkę gospodarzy
 
GKS Tychy - Tauron Podhale Nowy Targ 5:2 (2:1, 1:1, 2:0)
1:0 Boivin – Mroczkowski - Dupuy (7:22)
2:0 Kaskinen – Galant –Jeziorski  (11:13)
2:1 Przygodzki – Svitana – Tomasik (17:34)
2:2 Volrab –  Zorko - Neupauer (24:33)
3:2 Bagin – Boivin  (32:12 w podwójnej przewadze)
4:2 Szedivy – Komorski – Bizacki (43:42)
5:2 Szevidy – Jeziorski – Komorski  (58:42)
Tychy: Lewartowski – Bagin, Jaśkiewicz, Wróbel, Komorski, Szedivy – Nilsson, Bizacki, Jeziorski, Galant, Gościński – Younan, Kaskinen, Dupuy, Boivin, Mroczkowski – Sobecki, Krzyżek, Marzec, Starzyński, Ubowski.  Trener Andriej Sidorenko.
Podhale: Bizub  –  Tomasik, Mrugała, Kamiński, Neupeuer, Słowakiewicz – Volrab, Zorko, F. Kapica, Worona, Fric  – Moksunen, Aleksandrow, Przygodzki, Svitanas, Maunula –Szlembarski, Bochnak, Soroka.  Trener Aleksandr Belavskis.

W pozostałych meczach: JKH – Katowice 6:0, Cracovia – Zagłębie 3:0, Toruń – Sanok 1:4.
 
1 Re-Plast Unia  Oświęcim 19 43 78-41 13 2 4 0
2 Comarch Cracovia (p) 19 41 73-46 12 2 4 1
3 GKS  Katowice (m, sp) 18 39 54-37 13 0 5 0
4 JKH GKS Jastrzębie 20 35 51-44 10 0 7 2
5 GKS Tychy 19 35 55-41 10 2 6 1
6 Marma Ciarko STS Sanok 19 23 44-55 6 2 10 1
7 Zagłębie Sosnowiec 20 19 40-59 6 1 11 2
8 KH Energa Toruń 18 15 51-70 4 1 11 1
9 Tauron Podhale Nowy Targ 20 8 36-89 2 0 16 2
 
Po nazwie drużyny: rozegrane mecze; zdobyte punkty; stosunek bramek; zwycięstwa za trzy punkty; zwycięstwa za dwa punkty po dogrywce lub karnych; porażki; porażki po dogrywce lub karnych premiowane punktem.

Stefan Leśniowski

Reklama

Komentarze





reklama