Czy wygrany mecz może usprawiedliwiać koszmarnie słabą formę, bezradność i bezmyślność zawodniczek? Nie mówiąc o braku zaangażowania w walce o jak najlepszy wynik? Jeśli zwycięzców się nie sądzi – przepraszam, a jeśli się sądzi – pytanie dla kogo grają kadetki Gorców?
One grają dla siebie, są w takim wieku, że w każdy mecz powinny wkładać serce i pełne zaangażowanie, bo jeszcze się uczą. Jeśli już teraz popadną w minimalizm, to czego oczekiwać od nich na kolejnych szczeblach koszykarskiej kariery? Nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że może im „sodówka” bić do głowy. Mam nadzieję i ich kibice, że to był wypadek przy pracy. Że takiej postawy my i trener nie zobaczą już w ich wykonaniu na parkiecie. Zawiodły przede wszystkim te zawodniczki, które zazwyczaj ciągnęły grę, były duszą zespołu. Tymczasem za styl w jakim wygrały mecz z Iskrą (bardzo słabą) należą się im słowa nagany. Nie wykorzystały wielu dogodnych pozycji do rzutu, nie trafiały z dystansu i spod dziury, ruszały się jak muchy w smole. Okazuje się, że występ w półfinale mistrzostw Małopolski nie był dziełem przypadku. Tam również zaprezentowały radosną twórczość. Zlekceważyły rywalki. Na szczęście w nowotarskim zespole były jeszcze dziewczyny, które podeszły do tego spotkania z powagą. Mam na myśli Asię Jachymiak i tak zwane zmienniczki – Magdalenę Kubowicz, który rozegrała świetne spotkanie, mimo iż grała z zawodniczkami o cztery lata starszymi od siebie! Coraz pewniej na parkiecie czuje się Ania Pudzisz i Sylwia Cyrwus. Swoją postawą na boisku dały sporo do myślenia trenerowi i podstawowy zawodniczkom, które jak najszybciej muszą sobie przemyśleć wiele spraw, bo niedługo to one mogą być zmienniczkami.
- Fatalnie zagrały zawodniczki, które do tej pory w większości spotkań trzymały wynik – potwierdza szkoleniowiec Gorców, Mirosław Ćwikiel. - Jedynie Asia Jachymiak zagrała na swoim poziomie. Natomiast zmienniczki nie zlekceważyły rywala. Zaprezentowały to, czego od nich wymagam. Kubowicz rzuciła sześć punktów z rywalkami o cztery lata starszymi, a Pudzisz i S. Cyrwus rozegrały jedno z najlepszych spotkań w swojej karierze. Pokazały, że rola zmienniczek im nie odpowiada. Dążyły do celu najprostszymi środkami. Dzięki swoim koleżankom, które zupełnie nie przyłożyły się do spotkania, przebywały na boisku prawie przez trzy kwarty. Z jednej strony można się cieszyć, że pograły w zasadzie wszystkie zawodniczki, ale z drugiej mogłoby się to odbyć w innych okolicznościach. Takie podejście do spotkań, było nie było, ze słabszym przeciwnikiem, przełoży się bezpośrednio na wyniki z drużynami reprezentującymi wyższy poziom. Czas chyba na zweryfikowanie podejścia do rywala. Zespół zaprezentował totalną beztroskę, o czym świadczy liczba strat, aż 42!. To co zaprezentował nie odpowiada mi i zapewne dojdzie do pewnych zmian w treningach i moim podejściu do poszczególnych zawodniczek. Wstyd z taką grą pojawić się w ćwierćfinałach mistrzostw Polski.
Iskra Klecza Dolna - Gorce Steskal Nowy Targ 53:65 (14:13, 12:20, 9:18, 18:14)
Gorce Steskal: Jachymiak 19, Pudzisz 6, Kubowicz 6, Szopińska 4, S. Cyrwus 3, D. Cyrwus 6, Jachna 9, Piędel 3, Długopolska, Przybyło 4, Rokiciak 5, Wolska. Trener Mirosław Ćwikiel.
Stefan Leśniowski