28.05.2022 | Czytano: 3069

MŚ ELITY. Niesamowity rekord Finów! Czesi od 12 lat nie wygrali z Kanadą!

AKTUALIZACJA (drugi półfinał) W mistrzostwach świata elity w Tampere i Helsinkach rozegrano półfinałowe spotkania. Jutro w finale Finowie skrzyżują kije z Kanadą. Dojdzie do powtórki z ubiegłego roku. O brąz zagrają Amerykanie z Czechami.

 


 
To już szósty raz w ciągu ostatnich 11 lat, kiedy Suomi znalazło się w finale... Niesamowity rekord. Co więcej, jest już pewne, że Finowie zdobędą swój pierwszy medal w  mistrzostwach świata u siebie. Z kim zmierzą się w finale?
 
Gospodarze, mistrzowie olimpijscy, marzą o drugim złocie, którym awans do strefy medalowej nie przyszedł łatwo.  Finowie wygrali z dobrze grającymi Słowakami 4:2 i w walce o finał trafiki na młodych Amerykanów, którzy w ćwierćfinale pokonali najlepszą w pierwszej części turnieju Szwajcarie 3:0. Ten rezultat można śmiało uznać za niespodziankę. Amerykanie wcale nie byli bez szans z gospodarzami czempionatu.
 
W 64 sekundzie hokeiści zza oceanu uciszyli Nokia Arenę.  Amerykanie wychodzą na piorunujące prowadzenie! Peeke podał so Schmidta, którego strzał na krótki słupek wpuścił  do bramki Olkinuora! Nokia Arena po raz pierwszy wybuchła emocjami w 17. minucie, gdy Heiskanen wykończył ładną indywidualną akcję strzałem z backhandu, który odbił się od poprzeczki i przekroczył linię bramkową. Tercja wyrównana, chociaż więcej strzałów oddali Amerykanie.
 
Po drugiej tercji drużyna narodowa Finlandii była  bliższa awansu do finału. Po raz pierwszy szalę zwycięstwa przechylił Manninen z drużyny północnoeuropejskiej, który celnie strzelił z lewego koła bulikowego w przeciwległy róg  bramki. Amerykanie odpowiedzieli w 27. minucie, gdy Farrell trafił tuż przy słupku fińskiej bramki.  Do Finów należało  ostatnie słowo w tej części meczu. W 30. minucie Vatanen przywrócił prowadzenie gospodarzom, trafiając z lewego koła bulikowego między nogami Swaymana.
 
Dwie sekundy po zakończeniu gry w przewadze Finlandia po raz pierwszy w meczu odskoczyła  na odległość dwóch bramek! Armia oddał strzał z prawego kola bulikowego, krążek o milimetry przedarł się między łyżwami Schmidta, a następnie trafił do siatki. Swayman zareagował zbyt późno, machnął kijem, ale nie zdążył. W 56 minucie i 26 sekundzie trener David Quinn wzywał  Swaymana na ławkę rezerwowych, a grający w szóstkę Amerykanie zdobyli kontaktowego gola.
 
Kapitan Seth Jones, bramkarz Jeremy Swayman i napastnik Adam Gaudette zostali uznani za trzech najlepszych zawodników Stanów Zjednoczonych podczas turnieju.  z kolei Jussi Olkinuora, Mikko Lehtonen i Sakari Manninen zostali wybrani najlepszymi zawodnikami Finlandii w turnieju.  
 
Finlandia – USA 4:3 (1:1, 2:1, 1:1)
Bramki: Hieskanen (17), Manninen (25), Vatanen (30), Armia (46)  - Schmidt (2), Farrell (27), Gaudette (58)
Finlandia: Olkinuora (Sateri) – Hietanen, Lehtonen, Hartikainen, Manninen, Granlund –Heiskanen, Pokka, Sallinen, Filppula, Rajala –Vatanen, Friman, Armia, Lammikko, Pesonen – Ohtamaa, Lindell, Anttila, Bjorninen, Maenalanen. Trener Jukka Jalonen.
USA: Swayman (Mann) – Jones, Hughes, Boldy, Hartman, Galchenyuk – Peeke, Schmidt, Bellows, Tynan, Gaudette – Barber, Lafferty, Kuhlman, Meyers, Farrell –Watson,  Lettieri, Hayden, Bordeleau. Trener David Quinn.

 „Klonowe Liście” za cel wyznaczyli sobie  obronę tytuł mistrzowskiego z Rygi. Kanadyjczycy dotarli do półfinału po dramatycznej potyczce, w której jeszcze na niespełna 2 minuty przed zakończeniem 60 –minutowego okresu gry przegrywali 1:3. Zdołali jednak w ekscytującej końcowe doprowadził do dogrywki, a w niej zadali decydujące trafienie.  Ich półfinałowy rywal, reprezentacja Czech okazała się lepsza od Niemców i mogli choć w drobnej części zapomnieć o kiepskim występie w igrzyskach olimpijskich. Czeski naród czeka na medal już od dziesięciu lat, 12 lat czescy hokeiści nie dotarli do finału. Więcej, od 12 lat nie wygrali z Kanadą, ostatni raz świętowali zwycięstwo  z tym przeciwnikiem w 2010 roku.
 
Czesi rozpoczęli dobrze. Krejci przekroczył niebieską linię i oddał bezkompromisowy strzał, który wylądował w przeciwległym rogu bramki nad parkanem bramkarza. Jego zespół grał w przewadze. Czesi przez długi czas dyktowali tempo gry, co było związany z tym, że ich rywal złapał 8 minut kar. Wydawało się, że zjadą do szatyni z niewielką przewagą, ale wtedy Kanadyjczycy wyrównali, 32 sekundy przed końcem odsłony. Gola do szatni, po  ogromnym błędzie. Trzech
Czechów było przy jednym słupku, a  przy drugim do odsłoniętej bramki wpakował  krążek Cozens.
 
Druga odsłona to dominacja hokeistów zza oceanu. Czesi nie potrafili się im przeciwstawić. Byli wolniejsi i mało agresywni w defensywie. Spotkała ich za to kara. Dwie bramki stracili, gdy Pastrnak i Krejci faulowali, a więc ci, na których liczono najbardziej, ale…w ataku.   Lowry pokazał swoje umiejętności. Dostał krążek przed polem bramkowym, zręcznie się odwrócił oszukując obrońców i nie dał szans bramkarzowi. Gol w przewadze.  „Klonowe Liście”  poszli za ciosem. Strzał Mercera z lewej strony został  Vejmelka odbił  krążek  wprost na kij Johnsona, który z łatwością skierował krążek do pustej bramki. Za chwilę Barzal czekał w odpowiednim miejscu na odpowiedni moment, aby oddać strzał. Gdy tylko się pojawiła szansa, posłał krążek zdjął „pajęczynę”  z bramki Vejmelki.
 
Trzecia tercja zaczęła się od kolejnego trafienia Kanadyjczyków. W 47 min. Vrama w sytuacji sam na sam był zahaczany i Pastrnak wykonywał karnego, ale nie pokonał  Driedgera.  Za to kilka minut później Vejmelka po raz szósty skapitulował. Cozens posłał krążek backhandem nad ramieniem bramkarza. Czeski trener poprosił o wideo, twierdząc, że wcześniej był spalony.  Gol został uznany, a Czesi  otrzymali karę za opóźnianie gry.  
 
Kanada – Czechy 6:1 (1:1, 3:0, 2:0)
Bramki: Cozens (20, 53), Lowry (28), Johanson (29), Barzal (31), Sillinger (44)   - Krejci (8)
Kanada: Driedger – Chabot, Graves, Batherson, Dubois, Cozens – Severson, Sanheim, Anderson, Barzal, Sillinger – Holden, Whitecloud, Comtois, Lowry, Roy – Mayo,Johnson, Gregor, Mercer – Geekie. Trener Claude Julien.
Czechy: Vejmelka – Kempny, Hronek, Cervenka, Krejci, Pastrnak – Scotka, Kundratek, Blumel, Hertl, Zohorna – Simek, Sklenicka, Smejkal, Kampf, Vrana – Jordan, Flek, Cernoch, Stransky, Spacek. Trener Kari Jalonen.

Stefan Leśniowski
foto iihf.com

Komentarze







reklama