03.04.2022 | Czytano: 2132

PHL. Dziewiąty gol „Goldiego”, szósty Michalskiego

W finale znalazły się najlepsze zespoły sezonu zasadniczego. Zespoły, które marzą o mistrzostwie i nawiązaniu do bogatej tradycji. Bardzo stęskniły się za złotem.



 
Katowiczanie już 52 lata czekają na mistrzostwo. W Oświęcimiu też już zapomniano jak smakuje szampan z mistrzowskiego trofeum. Po raz ostatni Unia piła z niego bąbelkowy napój w 2004 roku.  W obu klubach tęsknota za złotem jest olbrzymia. Oba zespoły znają się doskonale i o żadnym zaskoczeniu nie może być mowy.  Bilans spotkań w sezonie zasadniczym był  korzystny dla oświęcimian, wygrali trzy z pięciu spotkań (4:2, 3:2k, 2:1) i tylko dwa razy lepszy był mistrz sezonu zasadniczego (6:1 i 4:3D).  Sympatycy Podhala maja komu kibicować, bo w obu zespołach mają swoich wychowanków. Najwięcej jest w GieKSie – pięciu, w tym kata tyszan w półfinale Patryka Wronkę. Po drugiej stronie barykady jest Krystian Dziubiński, który w play off zatracił skuteczność z fazy regularnej.
 
- Zrobiliśmy kolejny ważny krok, ale interesuje nas pełna pula. Przed nami najważniejsze spotkania – wyjawił trener GieKSy, Jacek Płachta, po wygranym półfinale. – Spodziewam się kolejnych wyrównanych meczów, bo przecież spotykają się dwie najlepsze drużyny sezonu regularnego – dodawał.
 
Coś do udowodnienia ma trenerski duet Tom Coolen i Piotr Sarnik, którzy wcześniej pracowali w GieKS-ie, zdobywając wicemistrzostwo kraju oraz trzecie miejsce w Pucharze Kontynentalnym w Belfaście. Obu panom podziękowano za prace. Teraz odpowiadają za wyniki w Oświęcimiu.  
 
- Przygotowanie mentalne odegra kluczową rolę w tej rywalizacji, ale Tom jest znakomitym motywatorem, o czym mogliśmy się przekonać. To ono pozwoliło nam ograć JKH – przekonuje Piotr Sarnik. –Krystian Dziubiński, kapitan zespołu, przy takich okazjach mówi: stres zostawiamy w szatni i gramy swobodnie. Kluczem do sukcesu będą dwa pierwsze mecze w Katowicach – dodaje.
 
Oświęcimianie marzą, by ze stolicy Górnego Śląska wrócić  chociaż z jednym zwycięstwem.  Pozostało im jutrzejsze spotkanie, bo dzisiaj byli zdecydowanie słabsi od przeciwnika.  
 
W pierwszych 20 minutach nie widzieliśmy gola. Nie znaczy to, że nic się nie działo. Katowiczanie posiadali inicjatywę, częściej byli w posiadaniu krążka i gościli w tercji Unii, ale pierwsze dwie wyśmienite sytuacje mieli goście (Themar i Carlsson). Unici nastawili się na obronę i wyprowadzanie kontr. nawet podczas gry w osłabieniu wyprowadzili dwa groźne kontruderzenia. W drugiej części tercji gospodarze kilkakrotnie sprawdzili Saundersa. Wyśmienitą okazję zmarnował Lehtonen, który trafił w słupek, a dobitkę obronił Saunders. Jeszcze lepszą okazję miał Fraszko. Stanął oko w oko z golkiperem, ale ten był górą. Krążek znalazł się jednak  w oświęcimskiej bramce po strzale Pasiuta, ale po analizie wideo okazało się, gol był po czasie.   
 
Ale co się odwlecze… W 19 sekundzie drugiej odsłony kapitalne podanie Fraszko do Wronki, a ten ulokowali krążek pod poprzeczką, mając odsłonięte pół bramki. To dziewiąty gol „Goldiego” w play off!  Druga bramka dla GieKSy  również była autorstwa nowotarżanina. Michalski dłubał, dłubał pod bramka Unii i za trzecią dobitka krążek znalazł się w siatce. To szósty gol Michalskiego w play off. Obrońcy Unii zbyt pasywni byli pod swoją bramką, pozwalając aż na trzy dobitki. Gdy Wronka powędrował na ławkę kar, wydawało się, że Unia złapie kontakt. Tymczasem straciła gola! Kontra duetu Fraszko – Pasiut zakończona strzałem w okienko tego ostatniego. Kolejną liczebną przewagę goście już wykorzystali. Da Costa zdołał pokonać Murraya. Za moment odpowiedzieli gospodarze. Pasiut podawał do Hudsona, lecz na drodze stanął Stasienko i wpakował krążek do swojej bramki. Powtórki telewizyjne to pokazywały, ale sędziowie przyznali gola Hudsonowi. Po przerwie sędziowie poprawili strzelca.
 
Oświęcimianie nie rezygnowali z dogonienia wyniku. W 49 minucie nadzieje w serca oświęcimskich kibuców wlał A. Strielcow. W 56 minucie fatalnie przestrzelił z dwóch metrów pustą bramkę W. Strielcow. Gdyby trafił to końcówka mogła dostarczyć jeszcze sporo emocji. Ponadto ponad 2 minuty przed końcową syreną trener Tom Coolen zdecydował  się ścignąć bramkarza. Fraszko nie trafił do pustej bramki. Goście mimo przewagi jednego, a chwile później dwóch  zawodników nie byli w stanie zagrozić bramce Murraya.  
 
Spotkanie obserwował na żywo Jaromir Jagr, wybitny czeski hokeista, jeden z najlepszych graczy ofensywnych na świecie, drugi najlepiej punktujący gracz w historii NHL, pięciokrotny olimpijczyk, dwukrotny zdobywca Pucharu Stanleya. Jagr przyjechał na zaproszenie sponsorów GKS-u,  firm Nice i Pluscom, które  współpracują Isotra Czechy, jednym z największych na świecie producentów osłon przeciwsłonecznych.  Symbolicznie rzucił pierwszy krążek oraz otrzymał koszulkę GieKSy z numerem 64 i z jego nazwiskiem.  
 
GKS Katowice    – Re-Plast Unia Oświęcim 4:2  (0:0, 4:1, 0:1)
1:0 Wronka – Fraszko – Pasiut  (20:19)
2:0 Michalski – Bepierszcz – Krężołek (25:26)
3:0 Pasiut – Fraszko (28:26 w osłabieniu)
3:1 Da Costa – Carlsson (32:30 w przewadze)
4:1 Pasiut – Kolusz (33:17 czterech na czterech)
4:2 A. Strielcow  - W. Strielcow – Dziubiński (48:40)
GKS: Murray – Rompkowski, Kolusz, Fraszko, Pasiut, Wronka – Hudson, Wanacki, Saarelainen, Monto, Smal – Kruczek, Wajda, Bepierszcz, Michalski, Krężołek – Valtola, Prokurat, Eriksson, Lehtonen, Wielkiewicz. Trener Jacek Płachta.
Unia: Saunders – Glenn, Paszek, Themar, Carlsson, Da Costa – Orłow, Stasienko, A. Strielcow, W. Strielcow, Dziubiński – Rogow, Bezuszka, Trandin, Krzemień, Wanat – M. Noworyta, Prusak, Oriechin, Apalkow, S. Kowalówka. Trener Tom Coolen.
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 1:0
 
Stefan Leśniowski
Foto PZHL
 

Komentarze







reklama