Jeszcze na 33 sekundy przed końcem regulaminowego czasu Re-Plast Unia Oświęcim przegrywała 0:2, by sekundę przez regulaminowymi 60 minutami doprowadzić do dogrywki. Jastrzębianie mogli pluć sobie w brodę, że w 27 sekund utracili dwubramkowe prowadzenie, a cztery minuty później dostali nokautujący cios. W dogrywce „złotego gola” zdobył Victor Carlsson, a potem trybuny długo trzęsły się od dopingu, niosąc pieśń „Bało-niebieski jest nasz świat”. Czy dzisiaj będą takie same zwroty sytuacji?
Zaczęło się pomyślnie dla gospodarzy, którzy w 5 minucie objęli prowadzenie. Krzemień wjechał do tercji rywala, wycofał krążek do Stasienki, ten oddał strzał, a dobił Prusak. Riposta jastrzębian była natychmiastowa. Saunders nawet nie wiedział jak czarny kauczukowy przedmiot znalazł się za jego placami. Po strzale Raca spod niebieskiej Kalns zmienił lot krążka i ten majestatycznie między parkanami bramkarza wylądował w siatce.
Saundersa w drugiej tercji zastąpił R. Kowalówka. Bramkarze w tej odsłonie nie popisali się. Najpierw „wielbłąd” Nechvatala sprawił, iż gospodarze objęli prowadzenie. Apalkow spod bandy wrzucił krążek na jego bramkę, a ten tak go łapał, że wrzucił sobie do bramki. Gol ten mocno go zdeprymował, bo kolejne jego trzy interwencje były niepewne i pachniało golem. W dodatku sfrustrowani jastrzębianie zaczęli wędrować na ławkę kar. Oświęcimianie nie wykorzystali 25- sekundowej podwójnej przewagi, a gdy grali z przewagą jednego gracza stracili gola. Górny wyłuskał krążek w oświęcimskiej tercji, uderzył spod bandy na wysokości bulika i trafił w przeciwległe okienko. 104 sekundy przed końcem tercji Nechvatal popełnił kolejny ogromny błąd. Krzemień uderzył z dystansu, Nechvatal znowu odbił go do własnej bramki i – po analizie wideo – okazało się, że Kostek wybił go z linii bramkowej. Uratował swojego golkipera, który wybitnie nie miał dnia. Wprowadzał nerwową atmosferę w swoim zespole.
Wydawało się, że trener Kalaber zmieni go w przerwie, ale nie zrobił tego i z pewnością po meczu musi tego żałować. W 48 min. Nechvatal zaliczył kolejna fatalna interwencję, przepuścił sygnalizowany strzał Carlssona z backhandu i… dopiero wtedy został zmieniony przez Kielera. Ten długo nie zachował czystego konta. Skapitulował 2 minuty później. Trzeba przyznać, że w grze defensywnej jastrzębian pojawiła się spora rysa. 120 sekund przed zakończeniem trzeciej tercji jastrzębianie wycofali bramkarza i Rogow ostemplował słupek pustej bramki.
Re-Plast Unia Oświęcim – JKH GKS Jastrzębie 4:2 (1:1, 1:1, 2:0)
Bramki: Prusak 5, Apalkow 28, Carlsson 48, A. Strielcow 50 – Kalns 7, Górny 31
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 2:0
Stefan Leśniowski
Foto PZHL










