Jastrzębianie mecz o życie zaczęli aktywnie, ale pierwsi stracili gola. Po błędzie Nechvatala. Arrak wtargnął do tercji rywala, uderzył z zerowego kąta i… krążek odbił się od Nechvatala i wpadł do bramki. Radość z prowadzenia trwała zaledwie 35 sekund! Bahalejsza huknął z niebieskiej, Paś zmienił tor lotu krążka i Molder skapitulował. Hokeiści z grodu Kopernika z każdą minutą byli coraz groźniejsi. Ich kontry, często dwójkowe, zmuszały jastrzębian do uważnej gry w defensywie. Tymczasem Rodionow przymierzył spod niebieskiej linii, a M. Kalinowski trącił krążek, który znalazł się za plecami golkipera. Po tym trafieniu Nechvatal udał się do boksu, a jego miejsce między słupkami zajął Kieler.
Przyjezdni kontrolowali wydarzenia na tafli, nawet wtedy, gdy grali w osłabieniu, ale… Nie popisał się Molder, który najpierw wyrzucił krążek zza bandę (otrzymał karę mniejszą), a potem z ostrego kąta przepuścił strzał Górnego trzy sekundy przed zakończeniem kary. Podał rękę gospodarzom, którym po tym golu urosły skrzydła. Jednak impet gospodarzy szybko osłabł i mecz się wyrównał.
W trzeciej tercji inicjatywa należała do gospodarzy, lecz przyjezdni wyprowadzali kontry. Po jednej z nich w zamieszaniu podbramkowym Szabanow dobił krążek i torunianie po raz trzeci w meczu objęli prowadzenie. Ale kolejny raz szybko go stracili. Kolejny raz nie popisał się golkiper gości. Wrzutka Bryka zaskoczyła go kompletnie. Za 45 sekund później Pavlos strzałem z backhandu pokonał ostatnią instancję przyjezdnych.
JKH GKS Jastrzębie - Energa Toruń 4:3 (1:2, 1:0, 2:1)
Bramki: Paś 9, Górny 24, Bryk 52, Pavlovs 53 - Arrak 9, M. Kalinowski 13, Szabanow 48
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych: 4:3
Stefan Leśniowski
Foto PZHL










