25.03.2021 | Czytano: 2001

MPJ. Na własne życzenie

W ostatnim meczu grupowym mistrzostw Polski juniorów nowotarżanie zmierzyli się z hokeistami z Torunia. Oba zespoły już wczoraj zapewniły sobie prawo gry o medale. Ten mecz miał wyłonić zwycięzcę grupy.


 
Już w 29 sekundzie Żurawski powędrował na ławkę kar. Ten gracz był mocno nabuzowany, bo w 6 minucie kolejny raz odwiedził miejsce odosobnienia. Podhale te okresy gry wybroniło. Potem miało okazje, by posłać krążek do bramki przeciwnika.  Bochnak do spółki z Żurawskim w zamieszaniu podbramkowym nie zdołali wepchnąć krążka do bramki. Szarża Malasińskiego też nie zakończyła się powadzeniem, a strzały Kapicy mijały bramkę lub padały łupem Guranowskiego. Skuteczniejsi okazali się hokeiści z grodu Kopernika.  Obrońcy Podhala cofali się  zamiast  zaatakować Szirkowa, który wycofał krążek do Mularczyka, a ten pokonał Polaka. „Szarotki” nie wykorzystały liczebniej gry w przewadze, a potem same przez   81 sekund grały w podwójnym osłabieniu. Wybroniły się.  Nykaza mógł wyrównać golem „do szatni”.  Po opuszczeniu ławki kar znalazł się w sytuacji sam na sam i… nie pokonał Guranowskiego.
 
W drugiej tercji przed Podhalem  otworzyła się ogromna szansa na odwrócenie losów pojedynku. Kańczewski za faul na Trzebuni otrzymał karę 5 minut i musiał się udać do szatni. Za chwilę kolejny gracz z Torunia przekroczył przepisy gry. Przez 2 minuty górale grali z przewagą dwóch graczy. Wykorzystali ten okres. Świetnie rozegrali krążek i Bochnak wpisał się na listę strzelców.  Gra się zaostrzyła, bo arbiter przepuścił kilka fauli i zawodnicy postanowili sami wymierzać sprawiedliwość, skoro arbiter tego nie potrafił.   Lewy za faul na Plewie   w miejscu odosobnienia musiał przebywać 12 minut.  Tercja ciągła się w nieskończoność przez dużą ilość kar i przerw w grze. Torunianie faulowali na potęgę, aż osiem razy odwiedzali ławkę kar. Do tego doszła kara meczu i dziesięć za niesportowe zachowanie.  Gra przez większą część czasu toczyła się w tercji hokeistów z północy.   Odnotować należy słupek po strzale Krzysztofa Maciasia oraz bombę Kacpra Maciasia, po której górale objęli prowadzenie.   Kolejne wykluczenie torunianina przyniosło gola „Szarotkom”. Bochnak zza bramki zagrał do Żurawskiego, który z bliska wpakował krążek do bramki. Jeszcze Jarczyk w sytuacji sam na sam  ostemplował słupek.
 
Nowotarżanie rozpoczęli trzecią odsłonę w trójkę przeciwko czwórce torunian. Wybronili to osłabienie. Kapica na moment opuścił kawkę kar i zaraz na nią wrócił. „Szarotki” przeżywały gorące chwile pod swoją bramką, a Polak zwijał się jak w ukropie. Nie można zrozumieć ostrej gry Jarczyka, który po raz trzeci w tym meczu powędrował na ławkę kar. Teraz role się odwróciły i Podhale zaczęło faulować. To się zemściło i Sokoły zdobyły kontaktowego gola.  Podhale chyba nie zauważyło, że taka gra nie popłaca. Przekonali się o tym torunianie w drugiej odsłonie. Teraz na własne życzenie górale stracili wygraną. Pozwolili doprowadzić przeciwnikowi do wyrównania i dogrywki. Nawrocki w dodatkowym czasie gry w dziecinny sposób ograł obrońcę  i zdobył zwycięską bramkę na wagę pierwszego miejsca w grupie.

- Przegraliśmy wygrany mecz. Może lepiej, że teraz, niż później. Toruń grał bardzo nieczysto. Uczulałem zawodników, żeby nie  dali się sprowokować, bo najważniejsze mecze przed nami. Żeby nie nabawić się kontuzji. Przeciwnik grał brutalnie i sędzia nie wszystko widział. Nas wyrzucał za byle co i na pewno z sędziowania nie mogę być zadowolony. Z gry już bardziej, bo byliśmy zespołem dominującym i powinniśmy wygrać, a przegraliśmy go na swoje życzenie. Szkoda, że wdarły się przestoje i przede wszystkim kary za nic. Nie wiem czy to wynikały w ferworze walki czy też z nadgorliwości arbitra. Bo jak tylko krzyknęli z toruńskiego boksu to już rękę podnosił do góry. Jeśli jest ewidentny faul, to zrozumiem wykluczenie, ale podczas walki o krążek ktoś się przypadkowo wywróci to już reakcji arbitra nie bardzo rozumiałem.  Musimy trzymać nerwy na wodzy. Szkoda było żyłować najlepszych, bo  mają drobne urazy. Wyliżemy rany i przygotowujemy się na półfinał. Na razie nie wiemy z kim zagramy. Drużyna będzie jednak  bojowo nastawiona na wygraną – zapewnia Jacek Szopiński.
 
MMKS Podhale Nowy Targ – Sokoły Toruń 3:4 D (0:1, 3:0, 0:2; 0:1)
0:1 Mularczyk – Szirkow (10:57)
1:1 Bochnak – Michalski – F. Kapica  (26:52 w podwójnej przewadze)
2:1 Kacper Maciaś – Jarczyk – K. Malasiński (30:33 w przewadze)
3:1 Żurawski – Bochnak – Krzysztof Maciaś (33:31 w przewadze)
3:2 Wenker – Kurnicki – Rutkowski (44:30 w przewadze)
3:3 Nawrocki – Mularczyk – Szirkow (57:42)
3:4 Nawrocki – Schafer (63:49)
MMKS Podhale: Polak – Żurawski, Michalski, W. Bochnak, F. Kapica, Krzysztof Maciaś – Kacper Maciaś, Szlembarski, Jarczyk, K. Malasiński, Trzebunia – Nykaza, Sarniak,  J. Malasiński, Długopolski, Plewa – Słowakiewicz, Siuty, Danel, Pudzisz. Trener Jacek Szopiński.
Sokoły: Guranowski – Kańczewski, Rutkowski, Wenker, Walczak, Piskalski – Sawicki, Dobrzeniecki, Lewy, Maćkowski, Bajwenko – Kowalski, Laskowski, Suski, Wiwatowski, Mularczyk – Kurnicki, Schafer, Szirkow, Nawrocki. Trener Wojciech Milan.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama