24.03.2021 | Czytano: 2786

MPJ. Falowanie i spadanie. Z góry na dół, z dołu do góry

„Szarotki” po wysokiej wygranej z Unią Oświęcim wyostrzyły apetyt na sukces. „Pasy” wydawały się być łatwym kąskiem, bo wczoraj przegrały 3:11 z hokeistami z grodu Kopernika.



 
Co prawda torunianie dzisiaj męczyli się z Unią, wygrywając 5:3, ostatniego gola zdobywając strzałem do pustej bramki. Wygrana nowotarżan z Cracovią sprawiłaby, że razem z Sokołami byliby już w półfinale czempionatu. Tymczasem…
 
Pierwsza tercja rozczarowała. To „Pasy” sprawiały lepsze wrażenie, a duet Bezwiński – Augustyniak sprawiał mnóstwo kłopotów defensywie górali. Krótko mówiąc byli dla nich za szybcy. Pierwszy dowód tego otrzymaliśmy już w 126 sekundzie. Strata krążka przez nowotarżan  w tercji ataku pod bandą na lewym skrzydle i „Pasy” wyprowadziły zabójczą dwójkową kontrę. Augustyniak idealnie nagrał na drugie skrzydło do Bezwińskiego, a ten tylko dołożył łopatkę kija i krążek zatrzepotał w siatce.  Za moment kolejna strata w tercji rywala na lewej flance i wyżej wymieniony duet był bliski drugiego trafienia.  To tylko bramka straty, a Podhale sprawiało wrażenie sfrustrowanego, bo  miotało się jak w sieci i często przekraczało reguły gry. Frustracja potęgowała się jeszcze bardziej, bo nie potrafiło wykorzystać wręcz wyśmienitych okazji do zdobycia gola ( Bochnak i Kapica – po dwa razy).  W 17 min. krakowianie prowadzili już 2:0, bo kolejny fatalny błąd popełnili górale, tym razem przy wyprowadzaniu krążka z własnej tercji. Do tego jeden z obrońców nie utrzymał równowagi, wywrócił się i Augustyniak w sytuacji sam na sam nie dał szans na skuteczną obronę Klimowskiemu. 28 sekund przed syreną kończącą pierwsze 20 minut „Szarotki” złapały kontakt. Żurawski uderzył spod niebieskiej linii, a Krzysztof Maciaś przekierunkował krążek i bramkarz był bezradny.
 
Czy górale pójdą za ciosem? – zadawaliśmy sobie pytanie w przerwie przed drugą odsłoną. Podhale atakowało, a krakowianie bardzo ofiarnie grali w defensywie i kontrowali, wykorzystując przy tym straty krążków przez rywala podczas jego wyprowadzania z tercji.  Na szczęście krążek szuka Krzysztofa Maciasia i ten  zdobył kolejną bramkę  na tym turnieju. Dostał podanie zza bramki od Kapicy, odwrócił się i posłał czarny kauczukowy przedmiot do bramki.  Długo nie cieszyli się z remisu, bo zza własną bramką fatalny błąd popełnił Kacper Maciaś oddając krążek przeciwnikowi i stracili kolejnego gola na własne życzenie.  Za chwilę defensywa znowu się  pomyliła i krakowianie po raz kolejny odskoczyli na dwa trafienia. Napastnicy Podhala, szczególnie Kapica z Krzysztofem Maciasiem,  dwoili się i troili, by wrócić do gry, a tymczasem obrońcy uprawiali radosną twórczość, nie dość, ze tracili w prosty sposób krążek, to jeszcze byli wolni. Inna rzecz, że skrzydłowi też nie wracali do defensywy.  Różnica między drużynami była taka, że krakowianie jak obdarowywani byli  prezentami, to robili z nich właściwy użytek, Podhale nie potrafiło tego zrobić. W 35 minucie Kapica z Krzysztofem Maciasiem przeprowadzili akcję, po której ręce same składały się do oklasków. Wymienili dwukrotnie ze sobą krążek i Krzysztof Maciaś dograł koledze do pustej bramki. Górale nadal komplikowali sobie życie, bo będąc w pogoni złapali karę, do tego jeszcze doszło niesportowe zachowanie.  No i kolejną łatwą bramkę zdobyli krakowianie, po przegranym wznowieniu. Odpowiedź górali mogła być szybka, ale Bochnak nie trafił w idealnej sytuacji. Długo ta sytuacja była analizowana na wideo. Sędzia podjął decyzję, która ucieszyła zawodników Cracovii. W ostatnich sekundach F,. Kapica przegrał pojedynek sam na sam z ostatnią instancje hokeistów spod Wawelu.
 
Dla ekipy z Nowego Targu pozostało 20 minut nadziei na korzystny rezultat, ale trzeba było się wystrzegać błędów w obronie i przede wszystkim być skutecznym pod bramką przeciwnika. W 45 min. „Szarotki” wykorzystały liczebną przewagę i w zamieszaniu podbramkowym Żurawski wepchnął krążek do siatki. Chwilę później Kapica doprowadził do wyrównania po kapitalnym prostopadłym podaniu.  62 sekundy przed końcem błąd przy wyprowadzaniu krążka i Jarczyk musiał ratować sytuację faulem, który po wyjściu z kary jechał w dogrywce sam na sam, ale  nie wykorzystał szansy, by zostać bohaterem. Chwile później został nim F. Kapica, którego złota bramka dala drużynie awans do półfinału mistrzostw kraju.

- Cracovia to dobra drużyna, ale wczoraj z Toruniem bramkarz im nie  zabronił. Dzisiaj zrobiliśmy z niego bohatera. Obijaliśmy go krążkami, a do tego przytrafiły nam się błędy w rozegraniu, które nie powinny się przytrafić. Na własne życzenie musieliśmy gonić wynik. Charakterem wyszarpaliśmy zwycięstwo. Przy porażce byłby wielki niedosyt i nerwówka jutro z Sokołami. Dużo sił kosztował ten mecz naszych liderów. Muszą się zregenerować przed jutrzejszą potyczką – skomentował Jacek Szopiński
 
MMKS Podhale Nowy Targ – Cracovia 6:5 (1:2, 2:3, 2:0; 1:0)
0:1 Bezwiński – Augustyniak (2:06)
0:2 Augustyniak (16:05)
1:2 Krzysztof Maciaś – Żurawski – Michalski (19:32)
2:2 Krzysztof Maciaś – F. Kapica (26:15)
2:3 Sapiechin – Szatiłow (28:11 w przewadze)
2:4 Jestrabow – Augustyniak – Bezwiński (28:54)
3:4 F. Kapica – Krzysztof Maciaś w przewadze)
3:5 Jestrabow – Augustyniak – Bezwiński (37:47)
4:5 Żurawski – Krzysztof Maciaś – Nykaza (44: 42 w przewadze)
5:5 F. Kapica – Żurawski – Szlembarski  (47:03)
6:5 F. Kapica - J. Malasiński  (62:49)
MMKS Podhale: Klimowski (40:00 Polak) – Żurawski, Michalski, W. Bochnak, F. Kapica, Krzysztof Maciaś – Kacper Maciaś, Szlembarski, Jarczyk, K. Malasiński, Trzebunia – Nykaza, Sarniak,  J. Malasiński, Długopolski, Plewa – Słowakiewicz, Siuty, Danel, Pudzisz. Trener Jacek Szopiński.
Cracovia: Rospond – Porosło, Wróbel, Szatiłow, Augustyniak, Jastrabow – Jaracz, Surma, Sapechin, Bezwiński, Kiełbicki – Bieniek, Tynka, Kuzak, Rogos, Skrzek – Adamczyk, Kozioł.  Trener Dominik Salomon.
 
Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama